Wspomnieć należy też o "The Medium" (2021) od Bloober team, grze bardzo mocno związanej z Krakowem, zawierającej typową dla Grabińskiego fascynację przedmiotami przenoszącymi do innego wymiaru, miejscami skazanymi na cykliczną zagładę (jak w opowiadaniu "Pożarowisko") czy osobami, które potrafią przechodzić do zupełnie innych rejestrów czasu. "The Medium" przeniosło do najntisowego Krakowa wszystkie spirytystyczne dekadencje findesieclu, które w galicyjskim Krakowie, Lwowie czy Przemyślu kwitły. Ponowne życie dał im także Grabiński, wrzucając tę mistykę w czasy fascynacji ruchem, technologią. "The Medium" wyraża ciągłość podskórnego procesu kulturowego, w nim zawiera się polska ezoteryka, spirytyzm, fascynacja czasoprzestrzenią i podprogową metafizyką.
Dobre czasy dla katastrofy
Stefan Grabiński nie dożył II wojny światowej, umierając kilka lat wcześniej, w biedzie, samotności i chorobie. Jego skądinąd smutne życie zostawiło wizerunek zamkniętego w sobie nauczyciela o śmiałych ambicjach pisarskich, nigdy jednak za życia należycie niedocenionych. Choć napisał sporo opowiadań, także powieści, żaden inny jego utwór nie zyskał takiego blasku jak "Demon ruchu". Tam bowiem pojawiał się najbardziej wyrazisty koncept. Prosty, dosadny, a jednocześnie odsyłający do niewyczerpanej ilości skojarzeń. Pędzący pociąg jest bowiem tworem tak bardzo pojemnym, że nie da się ich wszystkich naszkicować. Najlepiej po prostu znaleźć w nim inspirację do nowych dzieł i to właśnie robią polscy twórcy. Grabiński jest dziś jednym z częściej wznawianych polskich pisarzy, a kolejne zastępy młodych krytyków chętnie włączają się w popularyzację jego postaci.
Stanisław Pigoń w uroczystym stroju akademickim z insygniami władzy, fot. szukajwarchiwach.gov.pl
Galicyjski pisarz mógłby jednocześnie być ciekawym materiałem do obserwacji psychicznej, do tego, jak kultura postromantyczna oddziaływała na ludzką psychikę. Ilu mesjaszy widział Grabiński? Czy, tak jak Schulz, uważał wręcz, że mesjaszem może być każdy? Wszystko i wszyscy? Nawet pantofelek Adeli? Nie dowiemy się nigdy. Pozostaje czytać książki jeszcze uważniej.
Jednym z najciekawszych zbiorów dziwnych, "magicznych" i mistycznych lektur jest znajdujący się w Rzeszowie księgozbiór Stanisława Pigonia. Znaleźć tam można najdziwaczniejsze wynalazki polskiej literatury: okultystyczne interpretacje Słowackiego, stare podręczniki do seansów spirytystycznych, książki o zjawach, duchach. Wśród nich wspaniale byłoby umieścić również współczesne polskie gry, zwłaszcza te niszowe, wkładające między terabajty wymierające już, zdawałoby się, fascynacje dawną, polską poetyką grozy.