Ale to, że Chopin miał wartość rzadkiego okazu, tylko częściowo tłumaczy jego znakomitą reputację jako pianisty. Na pewno musiało w jego grze być coś wyjątkowego - i wiele wskazuje na to, że rzeczywiście było. Wielu z jego przyjaciół (nie zawsze bezkrytycznych) było na tyle nią poruszonych, że swoje wrażenia przelali na papier. Młody Karl Halle zachwycał się w 1836 roku, że było to doświadczenie "nie do opisania żadnymi słowami. Nie do ogarnięcia zmysłami... Za nic nie da się uwierzyć, że to człowiek tworzy taką muzykę. Zdaje się ona spływać z niebios - tak jest czysta, przejrzysta i uduchowiona. Czuję dreszcz za każdym razem, kiedy o tym myślę". Pół wieku potem, znany już światu jako Sir Charles Hallé, napisał: "Mogę z całą pewnością stwierdzić, że nikt nigdy nie był w stanie zagrać [dzieł Chopina] tak, jak brzmiały pod jego magicznymi palcami. Słuchając go, traci się wszelką zdolność analizy". Oto Ferdinand Hiller (1811-85), sam będący doskonałym pianistą, wyznaje, że gra Chopina "pozostanie odciśnięta w mej duszy aż do mego ostatniego tchnienia... Przy fortepianie zatracał się on bardziej niż jakikolwiek inny muzyk, którego słuchałem... Wszelkie sprawy doczesne znikały - było to niczym światło meteoru, urzekające nas nieodgadnioną tajemnicą". Z kolei Berlioz: "Jako interpretator i kompozytor, Chopin jest artystą jedynym w swoim rodzaju, niepodobnym do żadnego innego znanego mi muzyka". Oraz Liszt: "Taki poetycki temperament, jaki ma Chopin, nigdy dotąd nie istniał, albo przynajmniej ja nie słyszałem takiej delikatności i finezji gry. Dźwięk, choć niewielki, był poza wszelką krytyką, i choć gra Chopina nie była zbyt głośna, i nie pasowała do sali koncertowej, to jednak była doskonała".