Jeśli ktoś spośród malarzy młodopolskich zasłużył na to, by jego największym osiągnięciem była seria baśniowych portretów, był to właśnie Stabrowski. Nawet w bardzo kolorowym życiu artystycznym Młodej Polski wyróżniał się jako wielki oryginał, konsekwentnie na co dzień znoszący granice między życiem i magią. Spirytysta, organizator magicznych seansów, adept teozofii nawrócony później na antropozofię i wystawiający swe prace w siedzibie Rudolfa Steinera w Dornach, oskarżany o praktyki okultystyczne oraz zachęcanie do nich swoich studentów, znał niemal całą ówczesną europejską czołówkę mistyków, spirytystów i okultystów. Stałymi gośćmi w jego warszawskim salonie byli inni twórcy eksplorujący baśniowe i mistyczne rejony, tacy jak Tadeusz Miciński czy Mikalojus Konstantinas Čiurlionis - jego osobisty uczeń.
Kazimierz Stabrowski wyróżniał się na tle malarstwa warszawskiego owego czasu szczególną bliskością estetyce petersburskiego symbolizmu z kręgu pisma "Mir Iskusstwa", uderzającą nawet na tle generalnie ciążącego ku wzorom rosyjskim środowiska lokalnego. Jego baśniowe, estetyzujące sceny, typowe dla "Miru", są jednak rodzajem eklektycznego wyciągu najbardziej charakterystycznych cech tego nurtu - powierzchownym i mało zindywidualizowanym, choć należy dodać, że większość dorobku Stabrowskiego zaginęła w czasie dwóch wojen światowych. Być może należy tego żałować, mogłoby się bowiem okazać, że zachowało się więcej prac o równie magicznym wdzięku, co cykl portretów z balu "Młodej Sztuki".
Oczywiście Stabrowski, w odróżnieniu od Żeromskiego, nawet nie próbował oddawać w swoich portretach rewolucyjnych nastrojów, skupiając się na niezwykłości kostiumów. Pod jego pędzlem pomysłowe, lecz często wykonane z najprostszych i najtańszych materiałów stroje oraz przyobleczeni w nie zwykli ludzie przeciętnej urody, przeistoczyli się w postaci rodem z baśni.
Dotyczy to z pewnością dwóch z trzech portretów: "Pawia" - portretu uczennicy malarza, Ireny Jakimowiczówny oraz "Portretu pana B. w stroju fantastycznym" - przedstawiającego innego jego ucznia, Bolesława Bryknera. W ich przypadku zachowała się dokumentacja fotograficzna, pozwalająca docenić, jak bardzo pędzel malarza uniezwyklił kostiumy i ich autorów. Trzecim portretem najpewniej będącym pokłosiem tego samego balu (choć być może nieco późniejszym) jest "Opowieść fal", wizerunek kolejnej młodej adeptki malarstwa, Emilii Auspitzówny. Z tych trzech dzieł wyjątkową wspaniałością stroju i mistrzowskim zmieszaniem w postaci kobiecej cech ludzkich i zwierzęcych szczególnie wyróżnia się "Paw".
W obrazie zwraca uwagę także sposób potraktowania tła. Neutralne w "Portrecie pana B." i jednoznacznie baśniowe w "Opowieści fal", tutaj stanowi przetworzenie rzeczywistej scenerii balu. Modelka została uwieczniona najpewniej na schodach Filharmonii na tle witrażu zaprojektowanego specjalnie na bal przez Tadeusza Pruszkowskiego. Przy czym Stabrowski wykorzystał go do niesamowitego efektu powtórzenia gamy barwnej sukni kobiety-pawia. Całość stanowi niezwykły hołd dla epoki fin de siècle'u, dla jej mody i wdzięku jej salonów, zarazem przekraczając granicę dzielącą wielki świat i świat baśni. Kobieta-paw jest nieodłączną częścią obu.
Znamienne, że Stabrowski nie zdecydował się uwiecznić kostiumu nagrodzonego na balu pierwszą nagrodą - zaprojektowanego przez Ferdynanda Ruszczyca stroju Anioła Rewolucji (z jednym skrzydłem płonącym, drugim złamanym i mieczem mściciela), w którym wystąpiła jedna z największych warszawskich piękności, Wanda Malinowska, przyszła aktorka, a przede wszystkim żona i muza Juliusza Osterwy. Jak wielkie wrażenie na obecnych wywarł ów strój i jak bardzo wpłynął na atmosferę balu, świadczy zapis Żeromskiego, który Anioła Rewolucji uczynił centralną częścią opisu zawartego w didaskaliach "Róży". Stabrowski być może nie chciał odtwarzać czegoś, co już było skończonym dziełem innego artysty, ale też jego wybór jest bardzo konsekwentny. Rewolucja, nawet wyobrażona przez anielską piękność, nie interesowała go, zamierzał otworzyć bramy salonu wyłącznie na świat baśni. W portrecie kobiety-pawia udało mu się to doskonale.
Autor: Konrad Niciński, marzec 2011
- Kazimierz Stabrowski, "Na tle witrażu. Paw", 1908, olej na płótnie, 229 x 115 cm, wł. Muzeum Narodowe w Warszawie