Aleksander Gierymski, "Żydówka z pomarańczami"


Aleksander Gierymski, "Żydówka z pomarańczami" ("Pomarańczarka"), 1881, olej na płótnie, stan przed konserwacją, wł. Muzeum Narodowe w Warszawie, fot. MNW

Bez cienia wątpliwości "Żydówkę z pomarańczami" namalowaną przez Aleksandra Gierymskiego można nazwać gwiazdą ostatnich kilku miesięcy. Jej nieoczekiwane odnalezienie w Niemczech i powrót do Muzeum Narodowego w Warszawie to wydarzenia wykraczające daleko poza świat sztuki.

Dotychczas bowiem płótno Gierymskiego pozostawało najcenniejszym wśród utraconych podczas wojny dzieł sztuki polskiej. Przedziwnym zrządzeniem losu stało się to udziałem obrazu, który długo opierał się wszelkim zawieruchom, pozostając w polskich rękach niemal do końca wojny.

W latach 80. XIX wieku Aleksander Gierymski podarował obraz przyjacielowi, Prosperowi Dziekońskiemu, weteranowi powstania styczniowego, "wysadzonemu z siodła" szlachcicowi zarobkującemu przy budowie kolei warszawsko-wiedeńskiej, starszemu bratu Józefa Piusa, głośnego później architekta. Po jego śmierci w 1922 roku obraz wszedł do kolekcji zięcia Dziekońskiego, Ludwika Zagrodzkiego. Nominowany na stanowisko dyrektora Mennicy Państwowej Zagrodzki, zapewne ze względu na wzrost kosztów reprezentacyjnych, wystawił obraz na aukcji w Domu Sztuki, skąd kupiło go warszawskie Muzeum Narodowe. Mimo że na początku wojny muzeum przeżyło istny najazd niemieckich historyków sztuki, zajmujących się niezależnie od siebie rekwizycją dzieł sztuki na rzecz III Rzeszy, kolejno: Dagoberta Freya, Hansa Possego, Petera Paulsena i SS-Sturmbannführera Kaia Mühlmanna, "Pomarańczarka" na szczęście pozostała w polskich rękach.

Prawdopodobną przyczyną było to, że w tamtym okresie wojny Niemcy poszukiwali głównie dzieł uznawanych przez nich za bezsporne arcydzieła oraz związanych ze sztuką niemiecką. Również wtedy, gdy w 1943 roku Niemcy wywieźli część dzieł ze zbiorów warszawskich na Wawel, "Pomarańczarkę" udało się zatrzymać. Kres powodzenia przyniosło powstanie warszawskie. Kiedy dokładnie obraz zniknął ze zbiorów - nie wiadomo. Mógł zostać zrabowany już podczas powstania, gdy w gmachu muzeum stacjonowały oddziały niemieckie, bowiem w wiernie dokumentujących ostatnie dni przed ewakuacją miasta zapiskach dyrektora muzeum Stanisława Lorentza o obrazie Gierymskiego brak choćby wzmianki. Mógł też znaleźć się w chaotycznym transporcie dzieł, przeprowadzonym 6 października 1944 roku przez SS-Obersturmführera Arnhardta, do zamku Fischhorn w Austrii.

Jest kilka przyczyn, które czynią "Żydówkę z pomarańczami" dziełem wyjątkowym. Kto wie, czy nie najpoważniejszą jest wysoka ocena płynąca z ust twórcy obrazu. W grudniu 1884 roku Gierymski, wystawiający właśnie "Pomarańczarkę" w Wiedniu, tak pisał o niej do braci Dziekońskich:

" 'Żydówka' była może najlepszym obrazem (…). Diablo plastyczna i kolorowa. Być może, że przesadzam, ale jeśli kiedy na serio wrócę do malarstwa, to dla mnie pozostaną tylko duże albo średnie figury - nic z pejzażu".

Młodszy z braci Gierymskich, co zresztą można wywnioskować z drugiej części powyższego cytatu, rzadko bywał zadowolony z siebie i swoich dzieł. "Żydówka z pomarańczami" jest jednym z nielicznych obrazów, które sam malarz uznał za udane.

Kolejna przyczyną jest wirtuozeria wykonania. Oczywiście malarstwo z kręgu realizmu powinno być wiernym zwierciadłem świata, niemniej jednak fotograficzna dokładnośc obrazu sięga granic hiperrealizmu, niespotykanych właściwie w ówczesnym malarstwie polskim. Mimo zakorzenienia w realiach warszawskich, od strony formalnej obraz zaliczyć należy bezwzględnie do wielkich dzieł (charakteryzującego się właśnie zamiłowaniem do hiperrealistycznej wierności) realizmu monachijskiego. Co zresztą naturalne zważywszy na fakt, że Gierymski tam się kształcił i tam głównie działał. Perfekcja wykonania osiąga poziom właściwy niemal wyłącznie największemu spośród realistów monachijskich, Wilhelmowi Leiblowi.

Po trzecie, Gierymski kolorystą był znakomitym, o czym świadczy choćby inne jego wielkie dzieło "W altanie", ale w obrazach utrzymanych w manierze naturalistycznej rzadko eksponował tę cząstkę swoich umiejętności. "Pomarańczarka" i pod tym względem jest dziełem wybitnym, wspaniale wygrywając kontrast między soczystością barw owoców a całą gamą beżów, brązów i szarości stroju żydowskiej nędzarki.

Po czwarte, jeśli szukać obrazu, który najlepiej oddawałby w sztuce malarskiej dążenia i postulaty stosowane głównie na gruncie literatury przez młodych naturalistów warszawskich (z których nieformalnym organem, "Wędrowcem", Gierymski był wówczas związany, choć należałoby rzec raczej, ze wyświadczał im zaszczyt, publikując na tych łamach), to obrazem tym mogłaby być "Pomarańczarka".

Twórcom spod znaku "Wędrowca": Antoniemu Sygietyńskiemu, Adolfowi Dygasińskiemu, młodemu Stanisławowi Witkiewiczowi, marzyła się sztuka będąca wiernym zwierciadłem rzeczywistości, ukazującym jej najboleśniejsze i najbardziej wstydliwe problemy; rejestrująca tragizm i heroizm ludzkiego losu prawdziwie do granic okrucieństwa i jednocześnie wzniośle. Niezwykła twarz Żydówki zawiera w jednym kadrze wszystko to, co warszawscy naturaliści próbowali, lecz czego mimo licznych prób nie potrafili opisać.

"Pomarańczarka" zalicza się także do największych judaiców w dziejach polskiego malarstwa, pospołu zresztą z kilkoma innymi płótnami Aleksandra Gierymskiego, jak kolejne wersje "Święta Trąbek" i "Powiśla". Stanowi w tej materii rodzaj odpowiednika dwóch gatunków literackich: fizjologii i obrazka, mających w krótkiej szkicowej formie możliwe wiernie opisać jakiś wycinek rzeczywistości, najczęściej wdzierając się w zakamarki życia wielkich miast. Takie też chyba były oczekiwania przyjaciół Gierymskiego z kręgu "Wędrowca", kultywujących tę poetykę, charakterystyczną już dla literatury połowy XIX wieku.

Warszawscy Żydzi, jako niezwykły i malowniczy element miejskiego folkloru, a także, last but not least, jako poważny problem społeczny, często stawali się bohaterami szkiców tego rodzaju. Ich autorami byli choćby współpracownik "Wędrowca" Adolf Dygasiński, w którego "Nowych tajemnicach Warszawy" znajduje się wstrząsający opis pogromu w dzielnicy żydowskiej, Bolesław Prus, którego "Kroniki tygodniowe" wywodzą się wprost z formy fizjologii i obrazka, czy specjalizujący się w utworach o tematyce żydowskiej Klemens Junosza. Gierymski znakomicie wpisał się w tę tendencję, tworząc jedne z najwierniejszych i najbardziej poruszających obrazów życia warszawskich Żydów, na gruncie sztuki nie znajdujące sobie równych.

Autorska replika "Pomarańczarki", znana pod tytułem "Żydówka z cytrynami", jest od 1929 roku własnością Muzeum Śląskiego w Katowicach. Obraz pochodzi ze zbiorów znanego kolekcjonera - Ignacego Korwin Milewskiego, który nabył dzieło od samego malarza w roku jego powstania (1881), a następnie odsprzedał je w 1924 roku do antykwariatu Abe Gutnajera w Warszawie, skąd pięć lat później trafiło katowickiego muzeum.

Autor: Konrad Niciński, marzec 2011; aktualizacja: lipiec 2011

Aleksander Gierymski
"Żydówka z pomarańczami" ("Pomarańczarka")
1881
olej na płótnie
wł. Muzeum Narodowe w Warszawie

Czytaj także o:
- odnalezieniu obrazu w niemieckim domu aukcyjnym
- powrocie "Pomarańczarki" do MNW.
 

Oceń:
(73 głosy)