Dwa lata po zakończeniu wojny Gombrowicz podjął się w Argentynie przekładu swojej "Ferdydurke" na język hiszpański.
Naprzód ja, jak mogłem, tłumaczyłem z polskiego, a potem zanosiłem maszynopis do kawiarni Rex. [...] Moi przyjaciele argentyńscy przerabiali ze mną zdanie po zdaniu, szukając słów właściwych, walcząc ze składnią, z nowotworami, z duchem języka. Wkrótce to tłumaczenie zaczęło przyciągać ludzi, na niektórych sesjach w Reksie bywało kilkanaście osób…
Podobnie jak w Buenos Aires lat czterdziestych, w śródmiejskich kawiarniach Kairu można dziś także spotkać ludzi pióra. Przeprowadzenie podobnej operacji byłoby więc możliwe. Agnieszka Piotrowska znalazła jednak inny sposób. Przez siedem, osiem miesięcy pracowała nad przekładem z języka polskiego, a przez kilka kolejnych miesięcy wraz z Mutasimem Baha'i szlifowała go, dopasowując rzadkie słowa i kolokwialne wyrażenia. W końcu tekst został wysłany do mieszkającego od wielu lat w Polsce poety i tłumacza doktora Hatifa Janabi, który czuwał nad ostatecznym kształtem tłumaczenia, wprowadzając konieczne poprawki stylistyczne i redakcyjne.
Gombrowicz w swoim utworze miesza język literacki z potocznym, łącznie z żargonami środowiskowymi i gwarą ludową. Znalezienie odpowiedników w języku arabskim okazało się możliwe przy wykorzystaniu lokalnych dialektów i kolokwializmów (z różnych okresów i warstw społecznych) przede wszystkim z dialektu egipskiego – al-ammijja, z którego tłumaczka zaczerpnęła między innymi wyrazy: choga (belfer), sughanun (małe), bahla'a (pot. gapić się) itp.
W przypadku elementów gwary ludowej, aby osiągnąć podobnie komiczny efekt, wykorzystałam najprostszą formę dialektu egipskiego. Niemniej jednak pewnych kwestii nie udało się w pełni oddać, na przykład nie znalazłam adekwatnej formuły na wyrażenie parodii makaronizmu stylu uczniowskiego, tworzonego poprzez dodawanie łacińskich końcówek -us, i tę konstrukcję musiałam zapożyczyć i wyjaśnić w przypisie. Nie były to też neologizmy, gdyż język arabski jest stosunkowo elastyczny i bogaty słowotwórczo, w porównaniu choćby z angielskim, i można w nim utworzyć wiele form pochodnych: "zbelfrzyć", "belfrowaty", "zinfantylizowany", "infantylizujący" itp. Największe wyzwanie stanowił natomiast specyficzny styl Gombrowicza, bogaty w słowa klucze o określonym zabarwieniu, np. słowo "pupa", które przetłumaczyłam za pomocą "pupu" – formy występującej w dialekcie egipskim, w którym ma dokładnie ten sam zakres znaczeniowy, co w języku polskim. Przedmiotem licznych rozterek były również charakterystyczne dla Gombrowicza określenia, np. "przepaścista mucha", "nożny śmiech", "prześmiech", "przemożne siedzenie" itp.
Na ten osobliwy język składają się ponadto nazwiska znaczące i pseudonimy bohaterów powieści.
Aby lepiej osadzić je w realiach kulturowych, zastosowałam zbliżone w brzmieniu formy arabskie bądź tłumaczenia następujących imion własnych: Józio/Dżuwi, Miętus/Kabbas, Hopek/Huba, Zosia/Sufija, Zdziś/Zigi, Młodziakowe/Al-Ghulami. Stosunkowo duży problem stanowiły zdrobnienia, których Gombrowicz używał pasjami. W języku arabskim istnieją zaledwie trzy schematy tworzenia form deminutywnych dla niektórych słów i w tym wypadku niejednokrotnie posiłkowałam się przymiotnikami np. "mały", "miły" czy "słodki". Kolejną trudnością były żartobliwe i trącące myszką wulgaryzmy, które niejednokrotnie trzeba było tłumaczyć przy pomocy wąskiego zakresu wyrazów stosowanych zwyczajowo w tym znaczeniu, o umiarkowanie nieprzystojnym wydźwięku.
Tłumaczenie "Ferdydurke" ukazało się na początku 2016 roku w Bejrucie w liczbie 1000 egzemplarzy. Zostało opatrzone dwiema przedmowami: wstępem do wydania hiszpańskiego Gombrowicza z 1948 roku, w tłumaczeniu poety i tłumacza egipskiego Ahmada Jamani, i "Wielką maskaradą" Jerzego Franczaka – posłowiem do wydania polskiego (Wydawnictwo Literackie, 2011) zredagowanym przez autora na użytek przekładu arabskiego. Przekład pojawił się po pierwszy na targach książki w Libanie, a następnie w Egipcie, Maroko i Omanie.
Trzeba pamiętać, że rynek książki w regionie arabskim jest ogromny i w warunkach tak skromnej oferty wydawniczej ze strony naszego kraju, każda pozycja, a zwłaszcza klasyczna, ukazująca się po raz pierwszy po tak wielu latach, cieszyć się będzie wielkim zainteresowaniem środowiska literackiego. Dlatego też zamierzamy kontynuować współpracę nad tłumaczeniem kolejnych dzieł pisarza.
Podczas kairskich targów książki w lutym 2016 roku z okazji promocji "Ferdydurke" odbyła się dyskusja "Gombrowicz jako wzorzec" z udziałem wydawcy i tłumaczki. Pokazano również film Andrzeja Wolskiego "Gombrowicz 1904–1969" (dzięki uprzejmości reżysera i producentów) z arabskimi napisami. W arabskiej prasie ukazały przychylne recenzje między innymi w najbardziej znanym w Egipcie i regionie czasopiśmie literackim "Achbar al-Adab", które Gombrowiczowi poświęciło aż trzy teksty. Entuzjastyczny artykuł egipskiego pisarza i dziennikarza Ibrahima Farghali ukazał się również w jednym z czołowych dzienników arabskich "Al-Hajat". Nie można nie wspomnieć przy tej okazji o wersji pirackiej "Ferdydurke", dostępnej w internecie (co w regionie arabskim jest dość powszechną praktyką).
Agnieszka Piotrowska zastanawia się, dla którego z twórców regionu arabskiego Gombrowicz okaże się dobrym partnerem w rozważaniach na temat literatury i zderzenia człowieka z kulturą. W jaki sposób zestawić jego dzieło z dorobkiem literackim w języku arabskim?
Powieść powstawała przecież w podobnym momencie historycznym. Pamiętajmy, że w ówczesnej Polsce, równie podzielonej pomiędzy wrogo do siebie nastawione obozy światopoglądowe, co społeczeństwa arabskie, Gombrowicz był od początku atakowany. Paradoksalnie, niektóre z zarzutów, które mu wtedy fałszywie przypisywano, choćby walka z obskurantyzmem w imię postępowych wartości (które przecież obśmiewał) zostały później zawłaszczone przez kręgi postępowe, dla których ten ceniony dziś autor stał się niejako symbolem najbardziej inteligentnego żartu i wszystkiego co nowoczesne w ich ideologicznym starciu z konserwatystami. I dziś, gdy świat arabski zmaga się z zagadnieniem konfrontowania się stylów życia i wartości, a my wszyscy mierzymy się z problemami hierarchii zależności i mechanizmami funkcjonowania formacji środowiskowych i ideologicznych, namysł nad kwestiami kultury i jej rolą we współczesnym świecie oraz krytyka fałszu i demistyfikacja tandety wydają się równie konieczne. Dodatkowo, Gombrowicz przeczuł rolę, którą odegra w kulturze młodość, dostrzegał jej właściwości w Argentynie (która przypominała mu Polskę) i wiele z jego uwag można by z powodzeniem odnieść do kultur nieeuropejskich. To prawdopodobnie jeden z powodów, dla których przekład "Ferdydurke" jest tak dobrze przez nie przyjmowany.

Agnieszka Piotrowska, fot. archiwum prywatne autorki
Agnieszka Piotrowska – tłumaczka literatury arabskiej i polskiej, doktor nauk humanistycznych UAM w Poznaniu, mieszka w Kairze.
Witold Gombrowicz
فيرديدوركه (Firdidurke)
tłumaczenie: Agnieszka Piotrowska, Mutasim Baha'i
korekta: Hatif Janabi
liczba stron: 398
wydawnictwo: Manszurat al-Dżamal, Bejrut 2016
Źródło: tekst Agnieszki Piotrowskiej, opracował: jrk