Pochodzące z Górnego Śląska trio, które w naturalny sposób łączy punkową bezpośredniość z poetycką frazą.
Zespół założony w 2016 roku na Górnym Śląsku. W jego skład wchodzą obecnie Anna Grąbczewska (gitara, wokal), Agnieszka Noga (gitara basowa) i Krzysztof Czarnowus (perkusja). Ich twórczość ubrana w słowa zwykle nie oddaje zaskoczenia, jakim jest pierwsze z nią spotkanie. Szklane Oczy grają muzykę wyrastającą z polskiej sceny post-punkowej i garażowego rocka spod znaku Pixies, a ich tekściarka chętnie powołuje się na fascynacje polskimi romantykami i mesjanizmem. Jeśli jednak ktoś spodziewa się po nich szkolnej akademii ku czci Norwida i Janerki, przeżyje zaskoczenie. Choć przecież niekoniecznie rozczarowanie.
Grąbczewska i Noga poznały się w czasach liceum. Ich pierwsza sala prób znajdowała się w piwnicy Gimnazjum nr 2 w Chorzowie, którego basistka była świeżo upieczoną absolwentką. Członkinie trio, którego skład uzupełniała grająca na perkusji Aleksandra Noga, młodsza siostra Agnieszki, poznały się w sposób całkiem prozaiczny – za sprawą Facebookowej grupy ułatwiającej lokalnym zespołom skompletowanie składu.
Pytana o swoje pierwsze doświadczenia z muzyką, Grąbczewska wspomina kolekcję kaset swojego taty, a także mamę, która grała na pianinie i zachęcała ją do śpiewania. Jak tłumaczy, to nie wpływ rodziców był jednak najważniejszy: „Bezpośrednią inspiracją do nauki gry na gitarze była moja świętej pamięci ciocia, która grała na gitarze, głównie oazowe piosenki. Bardzo imponowało mi, jak żywiołowo grała i śpiewała. Pod jej wpływem zażyczyłam sobie gitarę na komunię”. W domu Nogi także roiło się od płyt i kaset. Jej rodzice podsuwali jej swoje ulubione nagrania, a podczas rodzinnych wyjazdów, przy ognisku ktoś zwykle grał na gitarze, a pozostali śpiewali ze starych śpiewników. Jak wyjaśnia basistka: „Nikt nie miał wykształcenia muzycznego, natomiast bardzo sprawnie nauczono mnie podstaw, co pobudziło moją wyobraźnię i sprawiło, że sama zapragnęłam wgłębiać się w muzykę”.
Kiedy Grąbczewska i Noga poznały się, miały podstawy, by założyć zespół, ale żadnego doświadczenia. Basistka wspomina, że na tamtym etapie występowała jedynie na szkolnych akademiach, miała też za sobą nieudane próby grania coverów z kolegami ze szkoły. Grąbczewska tymczasem zaczynała naukę w szkole muzycznej w klasie kontrabasu, a poza tym grała na gitarze. Jej ówczesne doświadczenia z wykonywaniem muzyki były bardzo podobne do tych, które miała na koncie Noga. „Miałam za sobą wiele występów na akademiach szkolnych, aż w końcu pod wpływem koncertu Ariela Pinka w Hipnozie podjęłam solenną decyzję – muszę założyć zespół. Nie było to wcale takie proste. Na początku grałam w grupie, która wykonywała covery Metalliki. Mój wokal nie przypominał jednak wokalu Jamesa Hetfielda, poza tym chciałam grać własne piosenki”.
Basistka podkreśla, że to właśnie ich wspólna potrzeba tworzenia autorskiego repertuaru była tym, co wyróżniało je na tle innych i co scementowało relację, z której zrodziły się Szklane Oczy.
Mit i rzeczywistość
Dlaczego Szklane Oczy? Jak się okazuje, nie ma tu łatwiej odpowiedzi. Wyjaśnia Grąbczewska: „Co do nazwy – wymyślałyśmy już różne historie dotyczące jej genezy, ale chyba wyczerpały się już nam pomysły. W sumie nie do końca wiadomo, skąd nazwa”.
Wiadomo jednak, że zespół zaczynał napędzany rockowym mitem: koncertowanie w piwnicach, rozwieszanie plakatów po mieście, morze znajomych wśród publiczności. Jak przyznają artystki, mierzenie się z nim nie było proste. Wiele śląskich klubów wokół właśnie upadało, rówieśnicy niekoniecznie słuchali podobnej muzyki, a zamiast nich na koncerty rockowych czy punkowych grup przychodzili weterani Jarocina. Jak mówi Grąbczewska: „Teraz czujemy się częścią żywej niezalowej sceny, która cały czas się rozwija, ale gdy zaczynałyśmy, miałyśmy poczucie, że rock w Polsce się zamyka”.
Jednym z miejsc, które utrzymywało się na powierzchni i na różne sposoby wpływało na karierę zespołu, jest siedziba instytucji Katowice Miasto Ogrodów. W budynku znajduje się zasłużony klub Hipnoza, w którym Grąbczewska obejrzała wspomniany koncert Ariela Pinka, natomiast w jego podziemiach Szklane Oczy zarejestrowały swoją debiutancką płytę. Jej nagranie umożliwiła wygrana organizowanego przez Katowice konkursu Dzielnica Brzmi Dobrze. Patronat miasta otworzył przed zespołem nowe możliwości, ale dla młodych artystek ważne było także poczucie docenienia przez bardziej doświadczonych reprezentantów sceny. Jednym z nich był Michał Paduch z zespołu Ciśnienie, który zarejestrował debiutanckie piosenki Szklanych Oczu. Wspomina Grąbczewska:
Text
W pakiecie ze wsparciem w nagraniu płyty w ramach programu Dzielnica Brzmi Dobrze dostałyśmy coś bezcennego – czyli możliwość współpracy i tworzenia wspólnej sceny z szeregiem świetnych muzyków. Ciśnienie jest jednym z moich ulubionych zespołów – byłam na ich pierwszym koncercie i mam nadzieję, że będę również na tysięcznym. Długo czekałyśmy na możliwość nagrania tej płyty, piosenki wykuwały się na wielu koncertach, więc możliwość ich nagrania była prawdziwym świętem.
Debiutancki album Szklanych Oczu Rzeczywistość ukazał się w styczniu 2020 roku i z pewnością wyróżniał się na tle nowej polskiej muzyki gitarowej. Bardzo szybko uwagę przykuwał charakterystyczny głos Grąbczewskiej – jej wysoki tembr, którym akcentowała każdą sylabę z wyraźną pieczołowitością. Te układały się w jeszcze bardziej zaskakujące słowa, wersy i zwrotki. Szklane Oczy od początku stawiały na bezpośredniość i szczerość, co wpisuje się oczywiście w punkową tradycję. Inna rzecz, że język, którym już wówczas posługiwała się wokalistka, kazał zatrzymać się przy tych wersach na dłużej. Grąbczewska przeskakuje nie tylko pomiędzy emocjami, ale także rejestrami. Raz wydaje się, że słuchamy pradawnego eposu, innym razem otrzymujemy jak najbardziej współczesne, nieuciekające od dosłowności wyznanie. Jak tłumaczy Grąbczewska: „Używam języka, w którym najłatwiej jest mi daną rzecz streścić, przekazać. Niektóre rzeczy łatwiej powiedzieć językiem, którym mówiło się 300 lat temu, a do innych trzeba utworzyć neologiczny wulgaryzm”.
Szklane Oczy lawirują także muzycznie. Jędrzej Sołtysiak w recenzji opublikowanej na portalu Hałasy i melodie zauważał:
Text
Szklane Oczy lawirują pomiędzy eterycznym dream popem a punkową energią i nie dość, że odnajdują się i w jednej i drugiej stylistyce naprawdę dobrze, to jeszcze sprawiają wrażenie, że dla nich to tak naprawdę jedno i to samo. W ramach pojedynczego utworu potrafią przejść od spokojnego, rozmarzonego i nawet z lekka uwodzicielskiego grania do zbudowanych z mniej przyjemnych emocji, dynamicznych i agresywnych zrywów.
Teza-antyteza-synteza
Szybko okazało się, że Szklane Oczy mają fanów także wśród bardziej doświadczonych reprezentantów sceny. Rok po wydaniu Rzeczywistości Grąbczewska pojawiła się gościnnie na płycie zespołu Morświn, w którego skład wchodzą Małgorzata Tekiel, Paulina Owczarek i Marcin Świetlicki. W wywiadzie dla Dwutygodnika poeta i wokalista nie krył się ze swoimi odczuciami względem trio: „Miałem zwątpienie, czy prądy takie jak punk rock, miałyby teraz sens. Mają. Patrzę na zespół Szklane Oczy i się wzruszam, że jest to możliwe. Wreszcie, po latach mam tę satysfakcję, że jako starzec zakochałem się w dwóch młodych zespołach. Bardzo ufam Szklanym Oczom i krakowskiemu duetowi Kirszenbaum”.
Zainteresowanie zespołem wykazała także Antena Krzyku, która zaproponowała artystkom wydanie winyla. Propozycja zasłużonej niezależnej wytwórni przyszła w odpowiedniej chwili, bo nałożyła się na moment, kiedy z zespołem żegnała się perkusistka – Aleksandra Noga. Jak tłumaczy jej siostra, Agnieszka:
Text
Aby zamknąć etap grania w tym składzie, chciałyśmy wydać stworzony do tej pory materiał. Po przesłuchaniu od razu rzucił się nam w uszy kontrast względem wcześniejszej płyty, a że nowych piosenek było idealnie na jedną stronę krążka, w naszych głowach zrodził się pomysł na stworzenie dwustronnego, koncepcyjnego albumu. Dobrałyśmy więc najbardziej antagonistyczne utwory z Rzeczywistości i tak powstała płyta bazująca na przeciwieństwach.
Już sam tytuł drugiego albumu, Rzeczywistość / Antyrzeczywistość, wskazuje, że między płytami Szklanych Oczu istnieje jakaś głębsza relacja. Tym bardziej, że w wywiadzie dla portalu Knock Out Production Grąbczewska zasugerowała, że trzeci album będzie nosił tytuł Nadrzeczywistość. Wokalistka tłumaczy, że pierwsza płyta stanowiła zbiór obserwacji i płynących z niej wniosków na temat otaczającego je świata. Rzeczywistość zawierała spostrzeżenia i pomysły, które od lat kiełkowały w głowach artystek, by ostatecznie przybrać formę piosenek. Tytuł jej następczyni stanowił wyraz rozczarowania i niezrozumienia świata. Jak mówi Grąbczewska: [Antyrzeczywistość to] „oskarżenie Ziemi, że się kręci”. I dodaje:
Text
Może w końcu wymyślimy lepszy tytuł niż Nadrzeczywistość, jest on tylko roboczy, ale będzie to przekroczenie, zgodnie z dialektycznym procesem teza-antyteza-synteza. Szukamy odpowiedzi na pytanie, jak nie pogrążyć się w beznadziei i znaleźć coś, dla czego chce się umierać, a przede wszystkim żyć. Będzie to płyta o byciu dorosłym, o byciu szczerym. Więc znowu bardzo na serio.
Trójka
Piosenki na trzeci album powstają w nowym składzie. Po odejściu ze składu Aleksandry Nogi jej miejsce zajęła Justyna Mikrut, którą w 2024 zastąpił Krzysztof Czarnowus. On również pochodzi z Górnego Śląska (Bytom), a na perkusji zaczął grać, ponieważ – jak sam przyznaje – jego ojciec w wieku lat czterdziestu postanowił spełnić marzenie o założeniu punkowego zespołu i potrzebował bębniarza.
Czarnowusa – jak również pozostałe członkinie trio – widać już w teledysku do singlowego Nie chcę cię stracić. Można powiedzieć, że to pierwszy oficjalny hit Szklanych Oczu, ponieważ piosenka wylądowała na radiowej Liście przebojów Trójki. Po tym sukcesie zespół zamierza zaprezentować nowy materiał w formie kolejnych singli. Tymczasem 20 września 2025 roku światło dzienne ujrzał winyl prezentujący koncertowe oblicze zespołu. Płyta Koncert ukazała się nakładem Mazowieckiego Instytutu Kultury.