Amerykańska kompozytorka, choreografka i wynalazczyni o polskich korzeniach. Uczennica Johna Cage’a i Edgara Varèse, która po latach względnej anonimowości przyciąga dziś coraz większą uwagę środowisk muzycznej awangardy.
-
Lucia Dlugoszewski (Długoszewski) urodziła się w 1925 roku w Detroit w rodzinie polskich emigrantów. Od wczesnej młodości pociągała ją muzyka, choć granie na instrumencie było tylko jednym z wielu zainteresowań przyszłej kompozytorki. Z jednej strony studiowała fortepian i kompozycję na Detroit Conservatory of Music, z drugiej – na Uniwersytecie Stanowym Wayne’a studiowała fizykę i matematykę. W tym czasie zaczęła też zgłębiać filozofię i pisać wiersze. Jakby tego było mało, Dlugoszewski próbowała dostać się na studia medyczne. Dopiero gdy dowiedziała się, że jej aplikacja została odrzucona, zdecydowała związać swoją przyszłość z muzyką. Porzuciła myśl o byciu lekarką, a wraz z nią – rodzinne Detroit. W 1948 roku przeprowadziła się do Nowego Jorku.
Zamiast Bacha
Choć muzyka była ważnym – jeśli nie kluczowym – powodem przeprowadzki Dlugoszewski, artystka nie skłaniała się jeszcze wówczas ku awangardzie. Być może nie myślała o sobie w ogóle jako o przyszłej kompozytorce. Do Nowego Jorku przyjeżdżała przede wszystkim jako pianistka. Rozwijała tam zresztą swoje umiejętności instrumentalistki pod okiem Grete Sultan, która przygotowywała ją do recitalu, w ramach którego Dlugoszewski miała wykonać pierwszy tom cyklu "Das wohltemperierte Klavier" w jednej z sal Carnegie Hall. W artykule Allena Hughesa dla "The New York Times", artystka wspominała, że w tym właśnie czasie poznała Erica Hawkinsa – słynnego choreografa, tancerza i swojego przyszłego męża. Jego studio znajdowało się zaraz obok mieszkania Sultan. Hawkins szukał kompozytora, z którym mógłby nawiązać artystyczną współpracę. Dlugoszewski nigdy nie dała Bachowskiego recitalu.
Od tego momentu karierę i artystyczny rozwój Dlugoszewski zaczynają w dużej mierze kształtować silne artystyczne osobowości: Hawkins, a także kompozytor i filozof John Cage, którego Dlugoszewski poznała zapewne za sprawą Sultan, jego dobrej przyjaciółki. Ta druga relacja szybko się skomplikowała, choćby dlatego, że partnerem autora "4’33’’" był Merce Cunningham – wybitny choreograf i tancerz, a więc rywal Hawkinsa. O wpływie męża na ścieżkę kompozytorską Dlugoszewski może natomiast zaświadczyć fakt, że większość jej utworów powstała z myślą o tańcu. Recenzując książkę "Terrible Freedom: The Life and Work of Lucia Dlugoszewski" Amy C. Beal na łamach " Ruchu muzycznego", Michał Mendyk pisał: "Domniemywać można, że znakomity choreograf traktował żonę jako emisariuszkę swego artystycznego imperium, nie zawsze sprzyjając rozwojowi jej autonomicznej kariery (spośród kilkunastu opusów Dlugoszewski, które powstały w latach 60, niemal wszystkie skomponowane zostały do tańca)".
Format wyświetlania obrazka
mały obrazek (568px desktop)
Amy C. Beal, "Terrible Freedom: The Life and Work of Lucia Dlugoszewski", fot. University of California Press
Obrazek
terrible_freedom_9780520386655.jpg
Efekty małżeńskiej współpracy można było usłyszeć między innymi podczas festiwalu Theater of Nations w Paryżu (1963) czy na Expo 67 w Montrealu. W latach 70. powstały natomiast najbardziej rozpoznawalne autonomiczne utwory Dlugoszewski: zamówione przez Filharmonię Nowojorską "Abyss and Caress" (1975) oraz "Fire Fragile Flight" (1977), które przyniosło jej Koussevitzky International Recording Award. Dlugoszewski została wyróżniona tą prestiżową nagrodą jako pierwsza kompozytorka w historii.
Gra gestów i znaczeń
Autor cytowanej recenzji jest współodpowiedzialny za ukazanie się albumu "Openings of the (eye)" (2020) z kompozycjami Dlugoszewski. Jej utwory, na płycie wydanej przez prowadzone przez Mendyka Bołt Records, słyszymy w wykonaniu warszawskiego Hashtag Ensemble. Wspominając tamto nagranie, Ania Karpowicz – flecistka, która opiekowała się produkcją płyty od strony artystycznej, zwraca uwagę na charakter zebranych tu utworów.
– Wyraziste gesty, często wolny puls, pewna wręcz antyczna pieczołowitość w konstrukcji czasu bardzo jasno odnosiły się do ruchu, do możliwości ciała ludzkiego, do tańca o charakterze bardzo konceptualnym i formalnym – tłumaczy. – Rytmiczność utworów "do tańca" mogłaby sugerować proste metrum i powtarzalny rytm, nic bardziej mylnego. U Dlugoszewski taniec to gra gestów i znaczeń, co ma swoje bezpośrednie odzwierciedlenie w muzyce.
Format wyświetlania obrazka
mały obrazek (568px desktop)
Płyta Hashtag Ensemble "Lucia Długoszewski: Openings of the (eye)", fot. DUX
Obrazek
dlugoszewski-openings-of-the-eye-ensemble.2.jpg
Z artykułu autorstwa Libby Smigel, kuratorki zajmującej się tańcem w Bibliotece Kongresu, wynika, że za namową Hawkinsa Dlugoszewski nie publikowała swoich partytur, by uniknąć kosztów związanych z udziałem pośredników. W rezultacie jednak zapisy te przez całe dekady były niedostępne dla wykonawców, muzykologów czy entuzjastów XX-wiecznej awangardy.
– Ponieważ Lucia Dlugoszewski za życia nie miała wydawcy, jej partytury pozostają w pewnym stopniu materiałem prywatnym, roboczym – wyjaśnia Karpowicz. – Nie wiemy, dla kogo pisała zawarte w nutach wskazówki, nie wiemy, czy to, co znajdujemy na papierze to całość utworu i zapisu. Utwory takie jak kwartet smyczkowy pozostawiła kompletne i opisane, ewidentnie przygotowując zapis dla muzyków, natomiast utwory pisane dla siebie już zawsze będą dla badaczy zagadką. Utwory zawarte na płycie Hashtag Ensemble są zapisane na tyle ściśle, że nie zostawiały miejsca do swobodnej interpretacji czy improwizacji w zakresie wysokości dźwięków, czy przebiegu w czasie. Ze względu na wrażliwość i sposób pisania Luci Dlugoszewski były jednak wspaniałym laboratorium eksperymentów brzmieniowych. Odnajdywanie adekwatnej palety kolorystycznej w ramach poszczególnych instrumentów i zespołów było ogromną przyjemnością i przygodą.
Empatyczna preparacja
Kompozytorem, który wywarł wielki wpływ na muzykę Dlugoszewski był z pewnością Edgar Varèse, u którego studiowała kompozycję. Francuski twórca zainspirował ją między innymi do odważniejszego eksperymentowania z brzmieniem. Poprzez eksperymentowanie z tonami i wymyślanie nowych instrumentów (zwłaszcza perkusyjnych), Dlugoszewski próbowała odciągnąć słuchacza od jego przyzwyczajeń, a także nie generować oczywistych, przypisanych konkretnym dźwiękom emocji. Wśród jej licznych wynalazków znalazło się między innymi "timbre piano" (fortepian barwowy), który to pomysł rozwijała w kontrze do Cage’owskiej idei "prepared piano".
– Timbre piano to "empatyczna preparacja", którą Dlugoszewski osiągała sobie znanymi metodami, nigdzie nie spisała jednak ani manifestu estetycznego, ani kompletu wskazówek dotyczących użycia fortepianu – tłumaczy Karpowicz. – W naszej pracy staraliśmy się zbliżyć jak najbardziej do wytycznych zawartych w partyturze, szukając brzmień rozmaitymi sposobami wykonawczymi i preparacyjnymi. Dlugoszewski, podobnie jak wielu wybitnych kompozytorów, zdawała się chcieć przekroczyć instrument, co w przypadku fortepianu oznacza odejście od "perkusyjności" i mechanizmu brzmienia, a dążenie ku takim zabiegom kolorystycznym, których źródło trudno jest wyśledzić i które nie kojarzą się z fortepianem.
Niezależnie od późniejszych animozji, z Cage’em łączyło kompozytorkę także zamiłowanie do poezji (przez całe życie pisała ją w języku polskim) i filozofii Dalekiego Wschodu. Szukając w jej twórczości nowatorstwa, Michał Mendyk pisał natomiast o próbach wymyślenia nowej muzyki perkusyjnej – mniej agresywnej, bardziej zmysłowej, sugerującej feministyczną perspektywę. Ania Karpowicz zaś zwraca w jej twórczości uwagę na: "interpretowanie «czasu pionowego», momentów akcji muzycznej – skondensowanych, mocnych i w fascynujący sposób rozproszonych w czasie".
Lucia Dlugoszewski zmarła w 2000 roku w Nowym Jorku. Dopiero po jej śmierci Bibliotece Kongresu udało się pozyskać dokumenty pozostawione przez nią i Hawkinsa. Dostęp do partytur kompozytorki uruchomił okres wzmożonego zainteresowania jej dorobkiem. Świadczą o tym nie tylko wspomniany tu album oraz jej biografia, lecz także prezentacja twórczości Dlugoszewski przez Ensemble Musikfabrik na tegorocznym festiwalu MaerzMusik w Berlinie oraz poświęcony jej album przygotowywany przez Klangforum Wien.