Praca w Ukrainie
Zainteresowanie Mielnikiewicz Ukrainą sięga jeszcze 2008 roku, gdy realizowała materiał wspólnie z kolektywem Sputnik Photos. Wybrała Krym i napięcia pomiędzy krymskimi Tatarami i Kozakami na linii pro-ukraińskich i pro-rosyjskich sympatii. Kolejne wyjazdy na Ukrainę, to też kolejne mniejsze projekty, czasem stają się jak "Femen" fragmentami innych, większych.
Projekt w całości poświęcony Ukrainie: "A Ukraine Runs Through It", który występuje także pod uproszczonym tytułem "Ukraine Project" (2014-2017) również za oś główną wszystkich historii obiera człowieka i jego opowieść. Rzeka Dniepr służy tu jako metafora i przyczynek do opowiadania o współczesnej Ukrainie. Idea projektu narodziła się podczas podróży na Ukrainę w 2014 roku. Mielnikiewicz wyjaśniała:
Kiedy Rosja anektowała Krym, ponownie pomyślałam o Dnieprze, metaforze podziału Ukrainy na lewobrzeżną i prawobrzeżną, na prozachodnią i prorosyjską. Ten podział rzeczywiście od XVII wieku rozkłada się geograficznie i historycznie wzdłuż rzeki. Jest to podział dziś umowny, (...) ale zaczęłam podróżować przez główne miasta wzdłuż Dniepru: Dniepropietrowsk, Zaporoże, Kijów. Ale byłam także w Doniecku, choć leży od rzeki daleko. Robiłam zdjęcia i słuchałam, jak ludzie opowiadają o podziałach. O podziałach w języku. O podziałach w mentalności. [...] Ale coraz częściej zaczęli też mówić o tym, co ich łączy. Pojawiła się jakaś nowa wspólnota narodu ponad sztucznie generowanymi wcześniej różnicami etnicznymi czy historycznymi.
"Znaczenie narodu – Rosja i jej sąsiedzi" ("The Meaning of the Nation – Russia and its Neighbours") to z kolei trzecia część opowieści o krajach na Wschód od Polski, następna odsłona po Kaukazie i Ukrainie.
Mielnikiewicz koncentruje się na byłych republikach ZSRR i miejscach, gdzie po rozpadzie Związku pozostały enklawy rosyjskie bądź rosyjskojęzyczne. W materiałach prasowych do poznańskiej prezentacji fragmentu projektu, wyjaśnia:
Mój projekt bada granice jako bezustannie zmieniające się strefy wpływów, które nakładają się na fizyczne granice zaznaczone na mapie. Przedstawia on życie na granicach Europy uciekając się do znaczeń symbolicznych i zrekonstruowanych narracji historycznych na temat pogranicza.
W wywiadzie dla "Time. Lightbox" dodaje:
Idea granicy jest dla mnie bardzo abstrakcyjna. Kto decyduje kto może mieszkać w danym kraju, a kto nie? Ile lat muszę mieszkać w fizycznej przestrzeni danego kraju aby móc ubiegać się o jego obywatelstwo? To są pytania bez jednoznacznych odpowiedzi.
Do trwającego od 2016 roku projektu Mielnikiewicz włącza fotografie powstałe w innych mniejszych seriach czy tematach, łączy swoje prace z różnych państw. "Granice granic", to rozszerzona wersja wcześniejszych projektów (funkcjonujące również pod tytułem "The Meaning of Nation").
E Smith Award Ceremony from Justyna Mielnikiewicz on Vimeo.
Mniejszość Polska w Rumunii
Wystawa fotograficzna Mielnikiewicz "Były trzy siostry, ale tylko dwie koszule" w Muzeum Narodowym Chłopa Rumuńskiego w Bukareszcie to zapowiedź Sezonu Kulturalnego Polska-Rumunia 2024/2025. Fotoreportaż jest podróżą przez wielokulturowość rumuńskiej Bukowiny, rejonu, na którym żyją przedstawiciele wielu kultur, które przenikają się wzajemnie i inspirują. Sąsiadami są tam Ormianie, Żydzi, Niemcy, Grecy, Hucułowie, Włosi, Węgrzy, Romowie, Ukraińcy, Staroobrzędowcy Lipowianie i Polacy – potomkowie tzw. Górali Czadeckich, którzy przybyli na Bukowinę ponad 200 lat temu. Kluczowymi elementami w projekcie są portrety, pejzaże i kontekst rumuński oraz tło historyczne. Mielnikiewicz swój fotoreportaż stworzyła wokół codziennego życia mieszkańców tego regionu, towarzysząc im podczas uroczystości religijnych, dożynek czy szkolnych konkursów. Bardzo ważnym aspektem było również poznawanie ich indywidualnych historii. Jak mówiła:
Pytałam bohaterów swoich zdjęć, kim się czują: Polakami czy Rumunami i czym jest dla nich patriotyzm (…). Wielu Polaków po II wojnie [światowej] wróciło do Polski, ale ci, którzy zostali do dziś, nie planują wracać. Po tym jak Polska i Rumunia (a w perspektywie i Ukraina) stały się częścią Unii Europejskiej, granicą wyobraźni tego, gdzie można żyć, jest tylko horyzont, a identyfikacja jako Polak, Rumun czy Europejczyk – to dzisiaj bardziej osobisty wybór, niż urzędowy werdykt.