Rzeźbiarka, performerka, rysowniczka, autorka instalacji przestrzennych. Urodziła się w 1981 roku w Białymstoku. Absolwentka Wydziału Rzeźby i Działań Przestrzennych Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Laureatka prestiżowych nagród w Polsce i za granicą, takich jak Bayerischen Kunstförderpreise w dziedzinie sztuk pięknych (2019) i Nagroda Fundacji Deutsche Bank Spojrzenia (2015). W 2013 roku była nominowana do Paszportu Polityki w dziedzinie sztuk wizualnych. Brała udział m.in. w 32. Biennale w São Paulo (2016), 11. Biennale w Gwangju (2016), 40. Międzynarodowym Biennale Sztuki Współczesnej EVA w Limerick (2023). W 2018 roku, we współpracy z Centrala, reprezentowała Polskę na 16. Biennale Architektury w Wenecji.
Należała do poznańskiej grupy Penerstwo. Brała udział w licznych wystawach indywidualnych i zbiorowych w kraju i za granicą. W grudniu 2026 roku jako pierwsza Polka zaprezentuje solowy projekt w prestiżowej instytucji Secession w Wiedniu.
Praktyka Tarasewicz polega na interpretacji, gromadzeniu, dekonstrukcji i reorganizacji rzeczy materialnych, systemów społecznych, historycznych oraz ideologicznych. Artystka uważnie testuje i przetwarza proste materiały. Tworzone przez nią obiekty i ich aranżacje wymykają się opozycji naturalne – sztuczne. Tarasewicz często łączy podstawowe tworzywa, takie jak glina, gips, beton, złoto, stal, szkło, asfalt, tłuszcz zwierzęcy, skóra, futro, jelita, plastelina, włókna roślinne, pył roślinny oraz popiół. W rozmowie z Culture.pl mówiła:
Balansując nieraz na granicy hylozoizmu (poglądu uznającego, że wszelka materia jest ożywiona), moje prace służą jako tymczasowe punkty zbiegu energii, miejsc, czasu i idei – przyjmując charakter wydarzeń rozgrywających się w toku kolejnych interakcji.
Przedmiotem jej zainteresowań jest człowiek, a dokładniej – współczesny człowiek w obliczu zagrożeń, postawiony w sytuacjach ekstremalnych, w których balansuje pomiędzy normalnością a skrajnością, ludzkością i odczłowieczeniem. Ponadto artystka analizuje stany patologii społecznej, chorób psychicznych oraz ekstremalnego bólu i znużenia.

Iza Tarasewicz, 2008, fot. Honza Zamojski / dzięki uprzejmości artystki
Zanim poszłam na wydział rzeźby, przez rok studiowałam medycynę. Klasyczna rzeźba nigdy nie była moim głównym punktem odniesienia. Interesowało mnie raczej eksperymentowanie z materiałem, wymyślanie nowych technik połączone z silnymi inspiracjami naukami biologicznymi. […] W początkowych pracach używałam tkanek zwierzęcych – jelit, skóry, mięsa. Przy współpracy z preparatorem udało mi się stworzyć cykl prac związanych z organicznością. Dzięki temu udało mi się zespolić moje zainteresowania rzeźbą i naukami ścisłymi.
Do jej ważniejszych realizacji „organicznych” należą Dirty Bomb, czyli wielka kobieca postać zbudowana ze smalcu, wilk zrobiony ze świńskiego mięsa, które zostało wystawione na dalsze działanie czasu, misie-maskotki uszyte z futra, znak nieskończoności upleciony z wypreparowanych jelit wieprzowych oraz zgrupowane w jednym pudełku „rany” z wieprzowych pęcherzy.
Temat prac z cyklu organicznych oscyluje wokół cielesności, ale to nie jest martwa cielesność. W moim pojęciu używanie takich materiałów nie jest skierowane na śmiertelność. Używam ich jako środków do połączenia większego zakresu tematów, do powiedzenia czegoś nieokreślonego, czego nie jesteśmy czasami w stanie uzasadnić.

Iza Tarasewicz DIRTY BOMB, 2008, Galeria Arsenał, Białystok, fot. Michał Strykowski / dzięki uprzejmości artystki
Charakterystyczny dla siebie warsztat artystka porzuciła w pracy nad cyklem Dzieci i zwierzęta, na który składają się tytułowe pary, ukazane w bardzo bliskim związku, w uścisku lub kontakcie wzrokowym. Rzeźby te są śnieżnobiałe, wykonane z masy solnej, na której pojawia się jeden charakterystyczny, czerwony ślad. Seria dotyczy pokrewieństwa dzieci i zwierząt, ich podstawowego sposobu bytowania, w którym w spójną całość łączą się okrucieństwo, zabawa i niewinność. Pozorna odmienność tej pracy staje się dopełnieniem wcześniejszych realizacji.
Są sytuacje zjawiskowe, których nie sposób określić i ocenić. Nazywam je „śliskimi”, bo wymykającymi się percepcji. Bardziej je odczuwamy, a najczęściej stajemy bezradnie, jakby w paraliżu biernie przeżywając.
Na swojej pierwszej wystawie na Węgrzech w 2011 roku (Oneness w Instytucie Polskim w Budapeszcie) oprócz rzeźby Dzieci i zwierzęta Tarasewicz zaprezentowała Matkę i dziecko, obiekt Zrost oraz rysunki z serii Hand made. Artystka mówi o tych pracach:
[...] dotyczą niemożliwości wyznaczenia granicy między zabawą a sytuacją zagrożenia, miłością a zniewoleniem, oprawcą a ofiarą. Prace wprowadzają w trudny świat zasad moralnych i trudności obrania własnej pozycji w obliczu bezpośredniego kontaktu z sytuacją dwuznaczną. Z tego punktu widzenia nasze rozterki sprawiają, że jesteśmy ulepieni z JEDNEJ gliny.
„W swej twórczości Tarasewicz odwołuje się do doświadczeń wyniesionych z dzieciństwa i dorastania na białostockiej wsi, gdzie kontakt z naturą opierał się na pierwotnej bezpośredniości, która nie miała potrzeby ukrywania tego, co niewygodne/nieestetyczne. Dzięki temu bezpośredniemu doświadczeniu działania Izy pozbawione są pretensjonalności, a ona sama jest cały czas osobą »stamtąd«, która dzięki oddaleniu zyskała dystans, a dzięki edukacji narzędzia, aby »tamten« świat ponownie nazwać” – pisze Zuzanna Hadryś.
W rozmowie z Culture.pl Tarasewicz mówiła:
Jak byłam na rezydencji w Gruzji w 2011, nastąpił jakiś przełom. Postanowiłam jeszcze bardziej zminimalizować środki. Zainteresowałam się wtedy pojęciem „architektury pustki”, co wyniknęło z mojej olbrzymiej tam samotności. Pięć miesięcy w innym kraju były mocnym momentem, który wytrącił mnie z potocznej roli artystki. Teraz nie do końca czuję się rzeźbiarką. Raczej rzeźbię relacje między tym, co wytworzę a publicznością.
W 2013 roku uwagę zwróciła jej wystawa Clinamen w Muzeum im. Xawerego Dunikowskiego w Warszawie, która była podsumowaniem twórczości Tarasewicz. „Z pewnością nie jest to zwykła ekspozycja – raczej coś jak Stonehenge; skupisko nieznanej energii” – pisał Iwo Zmyślony w Dwutygodniku.
Iza Tarasewicz i Post Brothers stworzyli w Królikarni wystawę, na której wzajemnie oddziaływały na siebie prace artystki i obiekty wydobyte z magazynów Muzeum Narodowego. Rzeźby Tarasewicz, wykonane z gliny, gipsu, betonu, smoły, złota, szkła, popiołu, zwierzęcych jelit, zestawiono z przedmiotami świadczącymi o lokalnej historii Królikarni: szpachlami mistrza Dunikowskiego, fragmentem XVIII-wiecznej dekoracji rzeźbiarskiej, czy powojennym zdjęciem zrujnowanego pałacu. Twórczość Tarasewicz pokazana w kontekście archiwaliów muzealnych na nowo postawiła pytania o status rzeźby jako dziedziny sztuki, jej formę, materialność i rolę artysty w procesie tworzenia.
Czuję zmęczenie pracą sama ze sobą, dlatego ostatnio koncentruję się na współpracy, zapraszaniu innych ludzi do swoich projektów. Te rezultaty można było zobaczyć np. podczas wystawy „Clinamen” w Królikarni, gdzie współpracowałam z kuratorem i sopranistką. A także przy wydaniu płyty z ArtBazaarem. Z kolei na rezydencji w Berlinie współpracuję z australijskim poetą z Pragi.

Iza Tarasewicz, widok z wystawy CLINAMEN, Muzeum Narodowe w Warszawie, Muzeum im. X. Dunikowskiego (Królikarnia), 2013, fot. dzięki uprzejmości artystki
W 2013 roku nakładem ArtBazaar Records wydano płytę winylową ύβρις ορατορίου / oratory of hubris / oratorium arogancji z eksperymentalnymi utworami Izy Tarasewicz przy współpracy sopranistki Małgorzaty Trojanowskiej oraz grupy śpiewu tradycyjnego z Białegostoku: Julity Charytoniuk, Pauliny Herman, Małgorzaty Kowalczuk, Małgorzaty Linkiewicz, Ewy i Michała Zwierzyńskich, Roberta Piernikowskiego. W nocie autorskiej do płyty Tarasewicz pisała:
Materiał do płyty montowałam jakbym rzeźbiła nowy obiekt. Przewodnikiem po tej pracy była raczej intuicja, aniżeli techniczne czy muzyczne umiejętności. W projekcie nie posługuję się zdolnościami, ale bezczelnością predestynowania do roli boga – stwórcy. Chciałam udowodnić, przede wszystkim sobie, że sztuka bazuje na ryzyku upadku i ośmieszenia. Stąd mój upór zmierzania ku czemuś, co nie ma wymiernych korzyści ani skutków. Jest eksperymentem.

Iza Tarasewicz, wystawa Collaboraiting Objects Radiating Environments, Kunstlerhaus Bethanien, Berlin, 2014, fot. Ivo Gretener
Nową sytuacją dla Tarasewicz jest robienie fotografii analogowej, jak np. seria Matrix (2013), czyli makroskopowe zdjęcia z prostym kadrem.
Jeśli miałabym wymienić moją najważniejszą pracę, to byłaby to Jedność – bardzo szybki szkic na tekturze. To praca, którą przywiozłam z Gruzji. Bardzo dokładnie oddaje moją pasję wokół jedności i cyrkulacji energii, która przynosi pozytywne i negatywne emocje oraz doświadczenia, które nas kształtują.
W 2015 roku Tarasewicz uznano za najbardziej interesującą artystkę młodej polskiej sceny sztuki, przyznając jej pierwszą nagrodę w VII edycji konkursu Spojrzenia – Nagroda Deutsche Bank, organizowanego przez Zachętę – Narodową Galerię Sztuki. Przewodniczący jurorów Kęstutis Kuizinas mówił:
Jury przyznaje pierwszą nagrodę Izie Tarasewicz za konsekwencję w kształtowaniu własnego, dojrzałego, oryginalnego języka artystycznego. Za eksplorowanie materii pierwotnych procesów; za przywracanie sztuce wymiaru poznawczego.

Iza Tarasewicz, Turba, Turbo, 2015 (instalacja na wystawie Spojrzenia 2015 w Zachęcie w Warszawie), fot. Zachęta
Na wystawie konkursowej artystka zaprezentowała instalację Turba, Turbo (2015) odnoszącą się do teorii chaosu. Kuratorka wystawy Katarzyna Kołodziej w katalogu do Spojrzeń pisała:
Punktem wyjścia był tu modernistyczny okrągły kwietnik, którego formę artystka skojarzyła z Wielkim Zderzaczem Hadronów w ośrodku CERN pod Genewą. Ten pracujący w pętli liczącej 27 km długości akcelator rozpędza w przeciwnych kierunkach cząstki elementarne do prędkości bliskiej prędkości światła i zderza je ze sobą. Porównywalną powierzchnię mogą zajmować słynne grzyby w Oregonie czy też mityczne miasto Z, pojawiające się w Exploration Fawcett, spekulowanej opowieści z wyprawy do Amazonii w 1925 roku pułkownika Percy’ego Harrisona Fawcetta (nie powrócił on nigdy z tej wyprawy, stąd nie wiadomo, kto rzeczywiście jest autorem tej historii). Ważny jest również motyw ogromnej anakondy, do której kształtu nawiązuje forma instalacji Tarasewicz. Wszystko to łączy wątek fascynacji absurdem, niedowierzaniem, spekulacją i tajemnicą tkwiącą w każdym z wymienionych elementów.
Praca Turba, Turbo jest także punktem wyjścia do wystawy grupowej z udziałem czeskich twórców i edukatorów, którą Tarasewicz zorganizowała w 2016 roku w MeetFactory w Pradze (po pobycie rezydencyjnym tamże). Kolejną odsłoną tej samej instalacji była jej prezentacja na 32. Biennale w São Paulo (wrzesień-grudzień 2016), zatytułowanym Incerteza Viva (Live Uncertainty). Na tej jednej z najważniejszych imprez artystycznych na świecie polska artystka pokazała dwa projekty, przygotowane w ramach programu promocji polskiej kultury w Brazylii. Drugim projektem była nowa praca Mazurka Project (2016) – w formie publikacji, wykładów, wydarzeń taneczno-muzycznych oraz instalacji – poświęcona tradycji polskiej muzyki ludowej oraz podobieństwom z brazylijską muzyką folkową i przygotowana we współpracy z Post Brothers.
W 2018 roku Tarasewicz razem z architektami z Grupy Centrala oraz Jackiem Damięckim przygotowali polską wystawę na XVI Biennale Architektury w Wenecji. Twórcy zdecydowali się pokazać polskie projekty sprzed lat, w których świadomość rządzących naturą reguł stanęła u podstaw kreacji architektury. Spróbowali pokazać, że projektowanie może nie tylko pozostawać w zgodzie z przyrodą, ale być jej częścią, być sprzężone z działaniem sił przyrody.
W 2019 roku artystka została nagrodzona Bayerischen Kunstförderpreise w dziedzinie sztuk pięknych. Wystawą Zakłócenia i wielokrotności w Państwowej Galerii Sztuki w Sopocie (2020) Tarasewicz podsumowała dekadę swojej twórczości poprzez modularne rzeźby i instalacje inspirowane biologią, fizyką kwantową i teorią informacji. Centralnym elementem wystawy była Arena III – 800-metrowa pętla czarnej liny silikonowej, opadająca z sufitu i przecinająca całą przestrzeń wystawy.
Jedną z bardziej komentowanych wystaw artystki w ostatnich latach była indywidualna wystawa The Rumble of a Tireless Land w Tramway w Glasgow (2022). Monumentalna instalacja, złożona z wielkich rzeźbiarskich struktur przypominających jednocześnie maszyny rolnicze, organizmy biologiczne i postindustrialne ruiny, została wystawiona w przestrzeni dawnej zajezdni tramwajowej. Konstrukcje ze stali, gliny, włókien roślinnych, pigmentów, były rozmieszczone tak, aby widz poruszał się między nimi jak wewnątrz jednego żywego systemu. Prace wyglądały jak hybrydy narzędzi, szkieletów i urządzeń do nieznanych rytuałów, budując atmosferę napięcia między naturą a technologią, pracą fizyczną a rozpadem przemysłowego świata. Całość była silnie związana z tematami wspólnotowości, pamięci pracy i ekologicznego kryzysu, a wystawie towarzyszył performans choreograficzny inspirowany rytmem pracy i tańców ludowych.
W 2026 roku jej rzeźba Eternal machine była częścią zbiorowej wystawy Thank you for my work w krakowskim Bunkrze Sztuki, podejmującej temat konceptualizacji pracy artystycznej. W grudniu 2026 roku Tarasewicz jako pierwsza Polka zaprezentuje solowy projekt w prestiżowej instytucji Secession w Wiedniu – wielkoskalową instalację.