Od pijanej wizji do (nie)świadomej konstrukcji
Odskocznią od tego fizycznie i logistycznie wymagającego doświadczenia stały się zdjęcia, które artystka robiła – głównie wieczorami – ze swoimi przyjaciółmi. Fotografie zebrane w cyklu "Fototeatrzyk", choć powstawały w znacznej mierze jako spontaniczna rejestracja improwizowanych quasi-teatralnych działań, to układały się w konsekwentnie budowaną całość. Znajomi Ireny Kalickiej wcielali się w jej fotografiach w rozmaite role: Panny z Awinionu, Erosa o końskim łbie, Trzy Gracje, świnię, Czarownice, boga płodności, hojnego siewcę ukrytego pod maską barana… Krzysztof Pijarski pisze o "Fototeatrzyku": „narzędziem, a zarazem prywatnym tytułem przedstawienia jest 'premier' (jego sceny i scenki to 'premiery'), tani aparat małoobrazkowy, jego klisze wywoływane za grosze w supermarkecie. Ponieważ źródłem premier był spontaniczny gest zapisu sytuacji — odreagowania pracy nad dyplomem, w ramach którego artystka pozowała do autoportretów w uszytych przez siebie i przyjaciół, 'prawdziwych' maskach zwierzęcych; sytuacji głęboko 'performatywnej' — także estetyka (i niezwykła siła) tych obrazów narasta niejako oddolnie; od pijanej wizji do (nie)świadomej konstrukcji'.
Cykl wzbudził w łódzkiej "filmówce" pewne kontrowersje, ale zwrócił również uwagę Józefa Robakowskiego. Artysta zaproponował Irenie Kalickiej jedną ze swoich prac w zamian za "Fototeatrzyk". Serię pokazał następnie wraz ze swoją kolekcją w ramach wystawy "Brzuch Atlasa" w Atlasie Sztuki na przełomie 2010 i 2011 r. Za sprawą Robakowskiego na twórczość Kalickiej zwróciła uwagę znana kuratorka i dyrektorka Fundacji Profile, Bożena Czubak, z którą młoda artystka współpracuje do dziś.
Koń jaki jest każdy widzi
We współpracy z Fundacją Profile powstały m.in. cykle "Gęsia Skórka" (2014) i najnowszy – "Smoka pokonać trudno, ale starać się trzeba" z 2016 r. Ten ostatni projekt powstał z inspiracji "Nowymi Atenami" księdza Benedykta Chmielowskiego (1700–1763). Dzieło to wydane po raz pierwszy w latach 1745–1746 uznaje się za pierwszą polską encyklopedię powszechną. Mimo, że tekst powstał u progu Oświecenia, warsztat autora jest bardzo archaiczny, znacznie bliższy autorom późnośredniowiecznych summ, niż współczesnych Chmielowskiemu francuskich encyklopedystów. "Nowe Ateny" dość szybko uznano zresztą za przejaw polskiego obskurantyzmu czasów saskich.
Projekt Kalickiej został po raz pierwszy zaprezentowany publicznie (we fragmentach) w ramach krakowskiego Transfestiwalu w 2014 r. (choć ostatecznie wykreślony z programu i pokazywany niezależnie). Wystawa wywołała skandal zanim się nawet zaczęła.
To była absurdalna sytuacja, której nikt się nie spodziewał – mówi Kalicka. – Hejt zaczął się od publikacji jednego zdjęcia w internecie, a następnie przeniósł się do galerii, w której wystawa była pokazywana.
Głównym zarzutem było skojarzenie fotografii z niechlubną amerykańską tradycją blackface. Zdjęcie ukazywało dwoje ludzi pomalowanych na czarno, w perukach afro, przepasanych liśćmi bananowca i paproci, pozujących na tle fototapety z afrykańskimi zwierzętami.
Moim zamiarem nie było odtwarzanie czy powielanie wzorca blackface – podkreśla artystka. – Zwłaszcza, że tradycja charakteryzowania białych ludzi na tak zwanych "dzikich" i ukazywanie ich w kontekstach świadczących o uprzedzeniach i stereotypach rasowych ma znacznie starszą tradycję w Europie.
Fotografie z cyklu "Smoka pokonać trudno, ale starać się trzeba" odwołują się właśnie do stereotypów i uprzedzeń, które znajdują odzwierciedlenie w tekście Chmielowskiego. Wystawa miała prowokować do dyskusji, tymczasem część gości festiwalu wykazała całkowity brak otwarcia na jakąkolwiek rozmowę, którą artystka uważa za potrzebną i:
"(...) niezwykle ważną, ponieważ wiele gorszących określeń i uprzedzeń Chmielowskiego, z których można by się pewnie dzisiaj śmiać, odnajduję we współczesnym dyskursie w Polsce. Dotyczy to przede wszystkim myślenia o inności, o innym. Przerażające jest obserwowanie tego, że w obliczu zmian politycznych w ostatnich latach te zabobony i uprzedzenia wychodzą na światło dzienne i stają się publicznie akceptowane. Wypowiedzi niektórych polityków, nie wspominając już o tekstach w internecie i w mediach społecznościowych, są niemal żywcem wzięte z archaicznego, ignoranckiego tekstu "Nowych Aten". A to jest właśnie konsekwencja tego, że o takich sprawach nie dyskutuje się u nas publicznie, próbuje się zamiatać problem tolerancji i odmienności pod dywan. Tekst Chmielowskiego był archaiczny już 250 lat temu – gdy powstał. Dzisiaj mógłby być uznany po prostu za śmieszny, gdyby nie to, że najwyraźniej spora część społeczeństwa i klasy politycznej wyraża podobne poglądy świadczące o kompletnej ignorancji i braku zrozumienia dla świata".
Trickster
Teksty i opracowania naukowe inspirowały Kalicką już we wcześniejszych projektach, w szczególności "Co się stało, to się nie odstanie" z 2014 r. Punktem wyjścia dla tej serii zdjęć była książka amerykańskiego antropologa Paula Radina poświęcona mitom północnoamerykańskich Indian. Kalicką fascynuje przede wszystkim wywodząca się z tej mitologii postać trickstera. Jak zaznacza Krzysztof Pijarski:
"Postaci w "Co się stało, to się nie odstanie" są dziwaczne – pisze Krzysztof Pijarski: "ich twarze pokrywa makijaż, odpodobniający rysy i podkreślający niektóre cechy tak, że stają się one niesamowite, wręcz niepokojące. Znaczna część zdjęć powstała z użyciem lampy błyskowej na ciemnym tle, co nadaje tym scenom mroczną atmosferę i wywołuje w nas złe przeczucia. Więcej nawet, gdyż ciemność otaczająca bohaterów tych obrazów wytwarza swoisty efekt ‚czarnej skrzynki’: wydaje się, że wyłaniają się znikąd (z naszych najmroczniejszych snów?), i atakują chuligańsko każdego odbiorcę, jego lub jej poczucie porządku i odpowiedniości".
Jakkolwiek Kalicka wychodzi w tym projekcie od tekstu naukowego, to wizualne tropy prowadzą odbiorcę w kierunku motywów zaczerpniętych z kultury popularnej – przede wszystkim z filmów (Kubrick, Nolan, Lynch). Niejednoznaczny jest także przekaz samego projektu:
"Już pierwsze zdjęcie pracy z klaunem wkładającym sobie do ust kapelusz grzyba – zapowiadając zmianę stanu świadomości – narzuca całości strukturę rytuału – komentuje Krzysztof Pijarski. – A ponieważ ubiór przynajmniej części bohaterów cyklu nosi ślady farb malarskich, można podejrzewać, że Kalicka pomyślała cykl jako sprytną alegorię artysty jako trickstera, jako kogoś, kto usiłuje wpłynąć na rzeczywistość, zmienić jeśli nie ją samą, to przynajmniej nasze jej rozumienie. Lecz koniec końców zawsze ponosi dotkliwą porażkę. I jeśli zgodzimy się, że w czasach nowoczesnych sztuka przejęła rolę religii, wizja artysty jako kapłana nie jest niczym innym, jak tylko fantazyjną projekcją, albo nawet – zasłoną dymną mającą uchronić nas od prawdy. A prawda jest taka, że w tej strukturze artysta o wiele bardziej przypomina trickstera, którego praktyki od czasu do czasu okazują się skuteczne, lecz przeważnie demaskują go jako szalbierza, konowała sprzedającego nam placebo czy wręcz najzwyklejszą dekorację".
Poszczególne projekty Ireny Kalickiej stanowią odrębne zbiory, niemniej daje się odnaleźć w nich wzajemne nawiązania, autocytaty i powracające motywy – maska, płciowa i cielesna niejednoznaczność, odniesienia do symboliki religijnej i do mitologii. Artystka chętnie miesza porządki i rejestry, nie stroniąc przy tym od estetyki zamierzonego błędu i od kiczu. Jej zdjęcia są bogate w rozmaite odniesienia kulturowe – od mitologii i religii aż po symbole zaczerpnięte wprost z kibolskiego dress-code’u.
Wystawy indywidualne:
- 2016 - Smoka pokonać trudno, ale starać się trzeba, Fundacja Profile, Warszawa (w ramach Warsaw Gallery Weekend)
- 2015 - Koń jaki jest każdy widzi, F.A.I.T, Kraków
- 2014 - Gęsia Skórka, Fundacja Profile, Warszawa; I did not have sexual relations with that woman, SKI, Kraków (w ramach Miesiąca Fotografii w Krakowie)
- 2012 - Autoportret Negatywny, Galeria Pauza, Kraków; Totalizator, Galeria AS, Kraków
Ważniejsze wystawy zbiorowe:
Artyści z Krakowa. Pokolenie 1980-1990, MOCAK, Kraków
The Increased Difficulty of Concentration, City Surfer Office, Praga, Czechy
Wyborny trup polskiej fotografii, BWA Wrocław (w ramach festiwalu TIFF)
Roots&Fruits, Muzeum Współczesne Wrocław (w ramach festiwalu TIFF)
Biennale WRO, Muzeum Narodowe we Wrocławiu
Rysopis, WRO Art Center, Wrocław
Future Condition – from reality to algorithm, Photokina Academy, Kolonia, Niemcy
2M2 OF FASHION, Lookout Gallery, Warszawa
Ruja i porubstwo, Pekao Project Room, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Warszawa
Będzie się dzieło! Kolekcja 2013, Bunkier Sztuki, Kraków
Sztuka wymiany. Kolekcja Józefa Robakowskiego, Fundacja Profile, Warszawa
Mum I Just Really Need to Focus on My Art Right Now, Arsenał, Poznań
Robakowski Now! Lokal_30, Warszawa
In the Matter of In/visible Things, Photokina Academy, Kolonia, Niemcy
Fairy Tale Element, Muzeum Współczesne Wrocław (w ramach festiwalu TIFF)
In the Matter of Things, Západná terasa Bratislavského hradu, Bratysława, Słowacja
Disconnected Images, BWA, Bydgoszcz
A n i m a l i a, Gabriele Senn Galerie, Wiedeń, Austria
Brzuch Atlasą, Atlas Sztuki, Łódź
Autor: Krzysztof Miękus, kwiecień 2017