Także wydarzenia ze sfery publicznej zostają przez artystkę dalece przetworzone. W obrazach odnoszących się do czarnych protestów po zaostrzeniu w Polsce prawa antyaborcyjnego czy też strajków klimatycznych próżno szukać bezpośrednich cytatów z reporterskich fotografii czy rozpoznawalnych emblematów. Przeciwnie, to właśnie przypadkowym zdjęciom przedstawiającym zwyczajne, banalne sytuacje, jakie niekiedy stają się punktem wyjścia dla kompozycji, artystka przydaje głębi i niejednoznaczności. Czytelna bywa tu jedynie powierzchnia, prosta sytuacja – osoba wykonująca jakąś manualną pracę, siedząca na plaży, idąca przez las, pozująca do zdjęcia.
Istotnymi bohaterami prac artystki pozostają również zwierzęta, wplątane w równie niedookreślone sytuacje co postaci ludzkie. W obrazie "Dziki" (2015) kobieta spogląda na widza z ustami wykrzywionymi w jakby wymuszonym czy sarkastycznym uśmiechu, niosąc na plecach dużego dzika. Ciało zwierzęcia jest utrzymane w odcieniach różu i fioletu, przypominając ni to wielkiego pluszaka, ni to kawał oskórowanej tuszy, a jego racice przekształcają się w półabstrakcyjną plamę oplatającą ciało kobiety. W obrazach Kowyni z ostatnich lat kompozycyjna spójność ulega wyraźnemu rozbiciu, pewne elementy pozostają czytelne, podczas gdy inne – fragmenty scenerii, ludzkich i zwierzęcych ciał – stają się na wpół abstrakcyjne. Z tła potrafi nagle wyłaniać się kawałek dłoni, kształt przypominający ciało czy roślinę albo też innym razem forma zupełnie nieokreślona.
Niesprecyzowana pozostaje także pora dnia, a twarze bywają skąpane w cieniu, nawet jeśli otoczenie mieni się intensywnymi barwami. Sposób ukazywania postaci – zniekształconych, niekompletnych, pokawałkowanych i połączonych z innymi – sprawia, że granica między człowiekiem a jego otoczeniem staje się w malarstwie Kowyni płynna, co obrazuje nasze splątanie z innymi bytami, nie-ludzkimi zwierzętami i przedmiotami. Choć materia przedstawionej rzeczywistości jest nieciągła, trudno byłoby ją nazwać surrealistyczną. Pojawiające się nieoczekiwanie w przedstawionych sceneriach formy zdają się bowiem raczej elementem introspekcji postaci, sugerują jakieś strzępki wspomnień, obrazów, stanów psychicznych, przypominając niemal komiksowe dymki, ale pozbawione dosłowności, przedstawiające nieciągłość i złożoność myśli, które nie dają się przekształcić w proste zdania i czytelne obrazy.