Fotografia wykonana dla "Newsweeka" zyskała bowiem swoje znaczenie znacznie później. W piśmie wydrukowana została w małej skali, w wersji czarno-białej, ponadto wykadrowana z pominięciem napisu "Kino Moskwa". Zatracony więc został metaforyczny potencjał tego obrazu - zresztą nazwa kina, podobnie jak polski tytuł filmu, były po prostu niezrozumiałe dla amerykańskiego wydawcy i czytelników pisma.
Równie ciekawa jest historia powstania zdjęcia. Niedenthal na pomysł jego wykonania wpadł przypadkiem, gdy przejeżdżał ulicą Puławską w towarzystwie polskiego operatora i amerykańskiego fotografa. Sam zaznacza, że nie był jedynym, który wykonał zdjęcie "Moskwy", choć jako pierwszy dostrzegł intrygujący motyw. Udało mu się znaleźć dogodne miejsce, klatkę schodową z idealnym widokiem na kino, z którego wykonał słynną później fotografię. Zdjęcia Niedenthala z Warszawy były pierwszymi, które pokazały stan wojenny za granicą.
- Fotografowanie kraju w tamtych mrocznych i bolesnych czasach stanowiło dla mnie, fotoreportera, niezwykłe wyzwanie - wspominał.
Utrudnienia wynikały przede wszystkim z konieczności wykonywania zdjęć z ukrycia. W stanie wojennym fotograf musiał zachować wielką ostrożność, nie mógł otwarcie pokazać się na ulicy z aparatem w ręku, samo jego noszenie ze sobą groziło aresztowaniem. Inne ograniczenia wiązały się z technologią fotografii analogowej i brakiem możliwości szybkiej komunikacji - w stanie wojennym wyłączono większość telefonów. Mimo to zdjęcia Niedenthala powstawały i docierały na czas do redakcji oddalonych nawet o tysiące kilometrów.

Chris Niedenthal, Warszawa 1982. Sklep mięsny, fot. materiały promocyjne wydawnictwa Bosz
Okazało się też, że dużym problemem jest dołączanie opisów do zdjęć, kluczowych dla reportażu, ale które utrudniały przemyt rolek filmów i czyniły go szczególnie niebezpiecznym. Niedenthal zaczął zatem zapisywać najważniejsze informacje flamastrem na kartkach, następnie fotografował je i dołączał rolkę do pozostałych niewywołanych filmów. Tak przygotowane negatywy przekazywał turystom wyjeżdżającym z Polski, ci następnie dostarczali je (osobiście lub za pośrednictwem) między innymi do redakcji "Newsweeka" w Nowym Jorku. Pierwsze zdjęcia ze stanu wojennego, w tym słynną fotografię wykonaną przed kinem "Moskwa", Niedenthal przekazał przypadkowo spotkanemu na dworcu niemieckiemu studentowi, i poprosił by ten dowiózł je do Berlina. Sam obawiał się wyjeżdżać z filmami z kraju, istniało bowiem duże ryzyko, że nie zostanie z powrotem wpuszczony. Wyemigrował na pewien czas dopiero w 1987 roku. Zamieszkał z rodziną w Austrii, gdzie mieściło się biuro "Time'a" na Europę Wschodnią.
Jednak w swej twórczości Chris Niedenthal nie ograniczał się tylko do zabarwionego politycznie fotoreportażu. W 1999 roku zaprezentował cykl kilkudziesięciu zdjęć w dużym formacie zatytułowany "Tabu", zawierający wizerunki osób z różnych względów nie portretowanych. Znalazły się wśród nich m.in. zdjęcia dzieci niepełnosprawnych umysłowo. Pierwotnie Niedenthal planował zatytułować ten pokaz "Niech Moc będzie z tobą!", jednak ostatecznie wybrał nazwę "Tabu", chcąc mocniej podkreślić problem niepełnosprawności oraz przełamywania lęku przed innością. Wystawa prezentowana była między innymi w Starej Galerii ZPAF w Warszawie, Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze, a także w Bratysławie, Wiedniu i Hamburgu.
Wraz ze swym przyjacielem, fotografem Tadeuszem Rolke, Niedenthal przygotował w 2001 roku cykl fotografii "Sąsiadka", nawiązujący do książki Jana Tomasza Grossa "Sąsiedzi" i filmu Agnieszki Arnold, opowiadających o pogromie Żydów w Jedwabnem. Bohaterką zdjęć zrealizowanych w scenerii żydowskich miasteczek była sąsiadka Rolkego z bloku, młoda Wietnamka, Maja. Wystawę można było zobaczyć w warszawskiej Zachęcie i Muzeum Ziemi Lubuskiej w Zielonej Górze.
W 2004 roku nakładem wydawnictwa Bosz wydany został album "Polska Rzeczpospolita Ludowa. Rekwizyty", zawierający 130 zdjęć Niedenthala z lat 70. i 80. z komentarzem dziennikarza "Gazety Wyborczej" Jacka Hugo-Badera.
W 2006 roku, w 25. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, pod patronatem honorowym prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ukazał się kolejny zbiór fotografii Chrisa Niedenthala, zatytułowany "13/12. Polska stanu wojennego". Pomysł wydania albumu zrodził się po tym, jak Instytut Pamięci Narodowej przekazał fotografowi teczkę dotyczącą jego osoby, prowadzoną przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa od 1973 roku. Album wydany w języku polskim i angielskim zawiera sporo znanych zdjęć, jednak większość stanowią w nim fotografie dotąd niepublikowane, dokumentujące wydarzenia lat 1981-1983. Książka pozwala wrócić dziś nie tylko do ówczesnych wydarzeń, ale także spojrzeć na nie oczami fotografa-cudzoziemca.
W albumie przeważają obrazy codziennego życia w PRL i wizerunki zwykłych ludzi. Zdjęcia nie układają się w narrację o wielkiej historii, przełomowych decyzjach polityków i podpisywanych ważnych dokumentach. To raczej opowieść w skali mikro, o próbie normalnego życia w skrajnie trudnych warunkach. Obok zdjęć pokazujących czołgi na ulicach i wojsko pilnujące porządku w kolejce po chleb, umieszczone zostały relacje z meczu piłkarskiego czy odbywającej się w piwnicy próby zespołu Lady Pank. Towarzyszące im komentarze opisują zwięźle czas, miejsce i okoliczności powstania fotografii. Niedenthal celowo unika ocen. Nie uważa też albumu za obiektywną prezentację tamtego czasu, zdając sobie sprawę, że zdjęcia ukazują tylko pewne fragmenty rzeczywistości: