Na przełomie 2018 i 2019 roku Nowacka wyjechała na sześciomiesięczne stypendium do Indonezji, aby studiować muzykę tradycyjną.
”Dla mnie chyba najbardziej przekonującą cechą tej muzyki jest wrażliwość na interakcje instrumentów i ich rezonansowe właściwości […]. W tradycyjnej orkiestrze indonezyjskiej całe poczucie dźwięku opiera się na subtelnych częstotliwościach, które ujawniają się tylko w obecności innych, wytwarzanych przez inne instrumenty. Słuchając poszczególnych instrumentów, miałem wrażenie, że są rozstrojone. Dopiero gdy zabrzmiały razem, pojawiła się zaskakująca, unikalna harmonia. To trochę jak układanka: cały obraz jako jedność nabiera sensu tylko wtedy, gdy wszystkie elementy pasują do siebie”.
Podczas pobytu na Jawie, Nowacka udała się do podnóża wulkanów. Podczas jednej z wypraw znalazła się w jaskini Saplewan. W wywiadzie dla "Dwutygodnika" Nowacka wspominała:
”To był inny ciąg przestrzenno-czasowy […]. Kiedy tam byłam, śpiewając lub siedząc, nie czułam upływu czasu. Po kilku godzinach wyszłam na zewnątrz, było tam wiele osób, ale jakoś nie spotkałam nikogo w środku”.
Niecodzienna przestrzeń i przede wszystkim akustyka indonezyjskich jaskiń sprawiły, że Nowacka zdecydowała się zorganizować tam dwa koncerty. Doświadczenie śpiewu w Seplewan dało początek solowemu albumowi artystki. Jego tytuł, Lamunan, oznacza po indonezyjsku śnienie, senne marzenia.
Po powrocie do Polski piosenkarka szukała miejsca, w którym mogłaby odtworzyć senną, ponadczasową atmosferę jawajskich jaskiń i ich akustykę. Ostatecznie, podobne brzmienie znalazła w Twierdzy Modlin, gdzie nagrała swój solowy album. Jennifer Lucy Allan napisała o Lamunan dla "The Quietus":
”To bezsłowna, odbijająca się echem starożytna muzyka, coś zarazem zupełnie nowego i niemożliwie starego. Jej sednem jest prostota, a cały urok polega na możliwości usłyszenia własnego głosu powtarzanego przez prehistoryczne kształty planety”.
Recenzje solowego albumu Nowackiej zawierały nawiązania do najlepszych twórców dream-popu z katalogu wytwórni 4AD, opery, twórczości Meredith Monk i muzyki dawnej. Na pytanie o to ostatnie, artystka odpowiedziała:
”Uwielbiam używać starego w nowy sposób. Muzyka dawna pojawia się w opisach moich utworów, ponieważ mój wokal może kojarzyć się z dawnymi formami wokalizmu, ale tak naprawdę inspiruje mnie głównie pod względem brzmienia i atmosfery. […] To, co naprawdę podoba mi się w starym brzmieniu, to spójność, przestrzeń i dystans”.