Jest jednym z najbardziej utalentowanych polskich operatorów filmowych, fotografem, twórcą teledysków i reżyserem dokumentów. Jego droga do świata kina zaczęła się od fotografii.
Miałem może czternaście lat, kiedy wszedłem pierwszy raz do ciemni – wspominał w rozmowie z Anną Bielak z "Dwutygodnika". – Pamiętam dokładnie zapach i kolor tamtego dnia, chociaż zupełnie nie pamiętam swojego pierwszego zdjęcia. Wydawało mi się wtedy, że w chorzowskiej ciemni przy jednym z domów kultury zachodzi jakiś niezwykły proces odzyskiwania przeszłości.
Zafascynowany tym procesem, zdecydował się na studia fotograficzne na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Jednocześnie uczęszczał na zajęcia filmoznawcze i kulturoznawcze. "Zaczytywałem się w scenariuszach Ingmara Bergmana, pochłaniało mnie kino Piera Paola Pasoliniego, Luchino Viscontiego i Michelangelo Antonioniego. Nikt z moich bliskich nie zajmował się sztuką, więc szukałem sam" – mówił Annie Bielak.
W 2001 roku ukończył studia na Wydziale Komunikacji Medialnej ASP i rozpoczął studia na wydziale operatorskim Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Po ich ukończeniu uczył się dalej – tym razem w Mistrzowskiej Szkole Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy oraz Uniwersytecie w Opawie.
Pytany o swoich mistrzów wymienia Tarkowskiego, Bergmana i … Bogdana Dziworskiego, z którym jako student spotkał się w Katowickiej Filmówce.
Nie mówił zbyt wiele. Myślał obrazami i komunikował się za ich pośrednictwem. Na zajęciach powtarzał tylko jedno: "Obserwujcie!". (…) Nauczył mnie szukania drogi, zachwytu" – wspominał w rozmowie z Dwutygodnikiem.
Prócz filmowców wśród najważniejszych inspiracji wymienia także wielkich fotografów: Robert Capę, Helmuta Newtona, Diane Arbus, Edwarda Westona, Irvinga Penna. "Film i fotografia to dwa dialekty tego samego języka" – mówił w rozmowie z PolishDocs.
Dokumentalne spotkania
Już w swych studenckich filmach udowadniał, że potrafi tworzyć obrazy, w których znajdą wyraz emocje filmowych bohaterów. Przykładem był film "Popatrz" z 2008 roku, dokumentalna opowieść o niewidomych dzieciach, które odbierają świat za pomocą dotyku. Za swój film otrzymał nagrody festiwali w Petersburgu, Wilnie, Warszawie i Nowym Jorku.
W swym kolejnym dokumentalnym filmie znów w nieoczywisty sposób opowiadał o niepełnosprawności. "Życie stylem dowolnym", nagradzane w Krakowie, Barcelonie i Mediolanie, było opowieścią o pływackich Mistrzostwach Świata Osób Niepełnosprawnych. Ich uczestnicy rywalizowali jednak nie tyle z przeciwnikami, co z własnymi słabościami i ograniczeniami. Palenta opowiedział o nich w sposób niezwykle plastyczny, uciekał od dosłowności i w obrazie poszukiwał metafory oddającej prawdę swoich bohaterów. "Życie stylem dowolnym" wyróżniało się formalną odwagą – choćby za sprawą komentarzy wygłaszanych z offu, a zbudowanych z truizmów i pustych frazesów, jakie wypowiadamy, kiedy przyjdzie nam zderzyć się z czymś trudnym i krępująco niezrozumiałym. Palenta nie tylko zderzał widza ze światem ludzi niepełnosprawnych, ale jednocześnie obnażał jego reakcję – rodzaj zaprogramowanego współczucia.
W 2014 roku Palenta znów udowodnił swoją artystyczną odwagę, realizując film "Dom na głowie". Osiemnastominutowy obraz zbudowany został z archiwalnych materiałów nakręconych przez Wojciecha Zamecznika, wybitnego architekta, plakacisty i scenografa zmarłego w 1967 roku. Przedstawiały one codzienne życie artysty oraz jego rodziny, wspólne wakacje i rodzinne spotkania.
To trochę jak pamiętnik obcego człowieka, który znalazło się w piwnicy. Przy pierwszym zderzeniu z nagraniami przekazanymi mi przez Archeologię Fotografii, miałem wrażenie, że wkradłem się w cudze życie nie proszony, że sam nie wiem, czy chciałbym, aby po latach ktoś odsłaniał historię mojej rodziny, moje widzenie świata, nasz wspólny czas" – wspominał w rozmowie z Danielem Stopą z PolishDocs.
"Dom na głowie" prezentowany był m.in. na festiwalu Visions du Reel, jednej z najważniejszych europejskich imprez poświęconych kinu dokumentalnemu, a na Krakowskim Festiwalu Filmowym zdobył nagrodę za montaż oraz nagrodę Legalnej Kultury.
Świat z obrazów
Rolę reżysera filmów dokumentalnych Palenta łączy z pracą operatora filmów fabularnych i dokumentalnych.
Obserwacja dokumentalna pozwala być czujnym na planie fabularnym. W dokumencie spotykasz się z emocjami jeden do jednego, nikt niczego nie odgrywa, nie udaje. W tym kontekście dokument to poligon, a fabuła to pole bitwy" – mówił dla PolishDocs.
Już w szkole filmowej jego zawodowe ścieżki skrzyżowały się z artystyczną drogą Kuby Czekaja, jednego z najciekawszych młodych reżyserów polskiego kina. Wspólnie zrealizowali już dziewięć filmów. Zaczęło się od studenckich etiud: "Mamo" i "Wyścig" z 2005 roku oraz rok późniejszego "Wszystko o mojej rodzinie".
Obecny w nich motyw rodziny, dziecięcej tęsknoty za uczuciem i potrzeby zrozumienia świata dorosłych, powracał także w późniejszych obrazach Czekaja ze zdjęciami Palenty. Choćby w znakomitym krótkometrażowym "Ciemnego pokoju nie trzeba się bać", opowieści o jedenastoletniej dziewczynce, która odkrywa skrywaną prawdę o swoim ojcu. Trwający niewiele ponad trzydzieści minut film Czekaja był jednym z festiwalowych hitów polskiego kina w 2010 roku i zdobywał nagrody na festiwalach w Kioto, Gdyni, Vancouver i Tiranie.
Palenta był także autorem zdjęć do dwóch pełnometrażowych filmów Czekaja – "Baby Bump" (2015) oraz "Królewicza Olch" (2016). W pierwszym z nich spotkały się niemal wszystkie tematy obecne w krótkometrażowych filmach Czekaja i Palenty: samotność, dojrzewanie, emocjonalna izolacja i potrzeba przekroczenia własnych ograniczeń. W "Baby Bump" doświadczał ich Mickey House, nastoletni chłopiec przechodzący przez piekło dojrzewania. Bo u Czekaja dorastanie było piekłem – emocjonalnej niepewności i fizycznej przemiany, której młody chłopiec nie potrafił zrozumieć.
Historia o dojrzewaniu, która mogłaby być kanwą jednej z tysięcy filmowych bildungsroman, dzięki Czekajowi i Palencie zmieniła się w wizjonerską kakofonię efektów, obrazów i emocji. Opowiadając o młodym bohaterze bombardowanym przez różnego rodzaju bodźce, twórcy "Baby Bump" na ekranie odtworzyli świat jego wrażeń i emocji. Balansowali między estetyką muzycznego wideoklipu, szalonej filmowej baśni i eksperymentalnego ćwiczenia stylistycznego. Okrzyknięty jednym z najodważniejszych debiutów polskiego kina ostatnich lat, "Baby Bump" potwierdził, że duet Czekaj/Palenta może wnieść do rodzimego kina powiew świeżości.