W czasie tych przewartościowań Zygmunt Rytka, artysta intermedialny, fotografował ekran telewizora. W ciągu kilku lat wykonał ponad pięć tysięcy zdjęć, ale tylko z kilkudziesięciu z nich wykonał odbitki. Reszta na wiele lat trafiła do archiwum.
Na zdjęciach Rytka uwiecznił m.in. zafrasowaną twarz Czesława Miłosza, migawki z teleturniejów, filmów czy programów dokumentalnych. Momentami kontekst powstania tych prac jest niemożliwy do zdefiniowania – wtedy obrazy zaczynają żyć własnym życiem. Na niemal każdej fotografii widoczna jest ramka starego telewizora.
W 1978 roku przy okazji wystawy "TV/Studio 2" z Jackiem Drabikiem, Rytka stwierdził, że gdyby Rembrandt żył w naszych czasach, to pracowałby w telewizji. Już wtedy miał intuicję, że znaczenie obrazów, które oglądamy w telewizji wykracza daleko poza ich funkcje informacyjne i rozrywkowe.
Przełom lat 70. i 80. XX wieku był czasem nasilonej propagandy w kanałach telewizji publicznej. "Fotowizję", wypowiedź zbudowaną przy użyciu obrazów z PRL-owskich mass mediów, można odczytywać jako wezwanie do większej świadomości odbiorców telewizji i większej uważności podczas konsumowania przekazu z niej płynącego.