Tak zaczyna się adaptacja głośnej powieści Harlana Cobena będąca owocem umowy między największą platformą streamingową świata, a jednym z najpoczytniejszych autorów kryminałów. Na jej mocy w ciągu najbliższych lat co najmniej 14 powieści Cobena ma zostać przeniesionych na ekran przez twórców z Netfliksa. "W głębi lasu" jest trzecią – po "Safe" i "The Stranger" – z planowanych adaptacji i nieoczywistym dowodem na to, że proza amerykańskiego gwiazdora dobrze przekłada się na ekranowy język.
Serial wyreżyserowany przez Leszka Dawida i Bartka Konopkę uwypukla bowiem zarówno zalety jak i słabości Cobenowskiej prozy. Mamy więc interesujących bohaterów, za którymi ciągnie się cień przeszłości, dobrze zarysowane melodramatyczne wątki, a także… kryminalną intrygę, która na ekranie sprawia wrażenie o wiele wątlejszej niż podczas lektury powieści Cobena.
Podczas gdy w powieściowym oryginale napięcie niemalże nie znika, a fabuła okazuje się wystarczająco gęsta, na ekranie napięcie pojawia się i znika, a niektóre odcinki okazują się znacznie słabsze od pozostałych. Nie jest to wina polskich scenarzystów, ale efekt uboczny przekładania Cobenowskiej fabuły na język obrazów, dużo bardziej skrótowych niż słowo pisane. Aby więc zapewnić produkcji ekranową wyporność, albo trzeba wymyślać nowe wątki, albo pogodzić się z tym, że tempo serialowej opowieści czasem będzie spadać.