Jak tłumaczą twórcy nowej polskiej adaptacji, "Tristan i Izolda" to arcydzieło, jedna z nielicznych oper, których historyczne znaczenie daleko wykracza poza dzieje śpiewanego gatunku. Zdaniem Piotra Kamińskiego, geniusz Wagnera wchłania i podporządkowuje sobie wszystko.
"Nie ma w dziejach kompozytora, który wzbudził tyle sprzecznych namiętności, żaden jednak nie zbudował też równie zawrotnej i spójnej zarazem wizji własnego dzieła. Nigdy też żaden twórca nie wciągnął w swoją orbitę podobnej rzeszy artystów i myślicieli różnego autoramentu" - komentuje natomiast Kamiński. "W dziedzinie teatru muzycznego myśl estetyczna stulecia po "Tristanie i Izoldzie" zmuszona była +określić się za lub przeciw+, przy czym nawet zajadła opozycja (...) była w gruncie rzeczy wagnerowska" - pisze Kamiński w książce "Tysiąc i jedna opera".
Bohaterowie opery - rycerz na dworze króla Marka Tristan i irlandzka królewna Izolda - płyną razem do Kornwalii. Mężczyzna chce poprosić władcę o rękę kobiety, ta jednak - w gniewie za śmierć swojego narzeczonego Morolda, którą ten poniósł z rąk Tristana - postanawia go otruć. Jednak - w wyniku ingerencji służącej, Brangeny - kobieta i rycerz zamiast napoju śmierci wspólnie wypijają napój miłosny. Spełnienie ich uczucia jest jednak niemożliwe, droga do niego - m.in. przez intrygi fałszywych przyjaciół i zły los - wiedzie tylko poprzez śmierć. Prapremiera opery odbyła się 10 czerwca 1865 r. w Monachium, a polska premiera w Warszawie w 1921 roku.
Scenografię do spektaklu zaprojektował Słowak Boris Kudlicka, który z Trelińskim pracuje od prawie 20 lat. Artyści razem stworzyli ponad 20 operowych realizacji, w tym m.in. "Madame Butterfly", "Don Giovanniego", "Orfeusza i Eurydykę", "Jolantę", "Zamek Sinobrodego", "Traviatę", "Turandota", "Latającego Holendra" i "Salome". Strona wizualna w "Tristanie i Izoldzie" także jest ogromnym atutem widowiska, co zauważa Anna S. Dębowska.
"Dwa pierwsze akty rozgrywają się na okręcie wojennym, który wiezie Izoldę pod strażą Tristana jako brankę Króla Marka. Jest wojna i reżyser nie szczędzi nam scen brutalności. Scenografia w pierwszym akcie to gigantyczna konstrukcja podzielona na segmenty, jak regał, które pełnią funkcję różnych miejsc akcji: klaustrofobicznej kajuty, w której więziona jest Izolda, kajuty Tristana, przestrzeni pod pokładem, kryjącej materiały wybuchowe. Bohaterowie są cały czas pod obserwacją, co chwila włączają się ekrany monitoringu, na których wyświetla się kajuta Izoldy. Są też na celowniku noktowizora, początek spektaklu tonie w zielonym świetle. Wszystko są to bardzo ciekawe pomysły, czytelne i wyraziste, podobnie jak wizualizacje czarnej kuli, planety śmierci lub melancholii, budzącej skojarzenia z filmem "Melancholia" Larsa von Triera (wykorzystano w nim Preludium do "Tristana i Izoldy") czy tnącego fale statku morskiego." - recenzowała Anna S. Dębowska na portalu muzyka.onet.pl
Chórem i orkiestrą teatru dyryguje Węgier Stefan Soltesz. Autorem choreografii jest Tomasz Wygoda, kostiumów - Marek Adamski, a dramaturgii - Piotr Gruszczyński i Adam Radecki.
Występują: Jay Hunter Morris (Tristan), Reinhard Hagen (Król Marek), Melanie Diener (Izolda), Tomas Tomasson (Gorwenal), Michaela Selinger (Brangena), Mateusz Zajdel (Melot), Zbigniew Malak (Pasterz/Młody Marynarz) i Mikołaj Trąbka (Sternik).
źródło: PAP, onet.pl, oprac. AL