Wczesny ranek w gomułkowskiej Polsce. Andrzej Leszczyc zostawia śpiącą Teresę i wychodzi, aby stanąć przed komisją poborową. Ku zdumieniu komisji domaga się natychmiastowego powołania do służby zasadniczej. Wyjaśnia, że właśnie porzucił studia ichtiologiczne i w wojsku zamierza zacząć dorosłe życie. Mając kilka godzin do odjazdu pociągu, który zawiezie go do jednostki wojskowej, wraca do domu. Robi zakupy i idzie do weterynarza z chorym psem, którego każe uśpić. Od przypadkowo spotkanego kolegi pożycza pieniądze. W tramwaju spotyka Barbarę, która wydaje mu się dziewczyną jego życia. Wraca po walizki do domu i biegnie na dworzec. Z okna pociągu zauważa na peronie machającą mu na pożegnanie Barbarę.
Absurdalność w postępowaniu bohatera okazuje się przemyślaną zasadą, tworzącą bardzo dobrze zakomponowaną fabułę. W jej centrum znajdujemy antybohatera, którego określają nie konsekwencje własnych działań, lecz skutki ich braku - uchylania się od nich. Gra Leszczyca z otaczającym światem polega na konsekwentnym odrzucaniu wszelkich form stabilizacji i na wybieraniu niepewności, prowokacji, otwartej perspektywy. Ta gra ma też drugi biegun: współtworzenie fikcji - sieci kłamstw i pozorów. Ta sieć łączy urzędników i petentów, oszustów i oszukiwanych, kochanków, sąsiadów, rodziny. [...] W świecie 'Rysopisu' nie istnieje żywa mowa nastawiona na komunikację, lecz gra powtórzeń, cytatów, aluzji, utartych zwrotów frazeologicznych, których najbardziej charakterystyczną cechą jest nastawienie na wielokrotność użycia i bezosobowość sądów. To bardzo charakterystyczny szczegół, że rzadkie chwile (np. rozmowa z komisją poborową), kiedy bohater mówi prawdę, posługując się przy tym prostą, racjonalną argumentacją, wyrażającą jego własne myślenie, czynią go natychmiast podejrzanym.
Mariola Jankun-Dopartowa, "Kwartalnik Filmowy" 1997