W opowieści o reżimie Łukaszenki próżno szukać publicystycznych uproszczeń i śladów politycznej gorączki. Debiutancki film Mary Tamkovich jest bowiem przede wszystkim opowieścią o miłości i cenie, jaką trzeba płacić za wolność. Piękną i smutną zarazem.
Na jednym z mińskich osiedli trwa społeczny protest. Po brutalnym zatrzymaniu młodego chłopaka ludzie wychodzą na ulice, by wyrazić swój sprzeciw wobec działań OMON-u. Lena (Aliaksandra Vaitsekhovic), trzydziestoparoletnia dziennikarka oraz towarzysząca jej operatorka (Palina Chabatarova) z balkonu jednego z mieszkań transmitują interwencję służb mundurowych. Ich internetowy stream z minuty na minutę śledzi coraz więcej widzów. Dziesiątki, setki tysięcy. Nagle przed kamerą Leny przelatuje dron bezpieki próbujący namierzyć miejsce, z którego nadawana jest ich relacja. Chwilę później na klatce schodowej słychać głośne kroki zamaskowanych funkcjonariuszy i tłuczenie w drzwi kolejnych mieszkań…
Ta historia wydarzyła się naprawdę, a jej bohaterka – dziennikarka Kaciaryna Andrejewa odsiaduje wyrok ośmiu lat pozbawienia wolności. Opowiadając jej historię, Mara Tamkovich na kilkadziesiąt minut zabiera nas w przerażającą podróż do swojej ojczyzny, położonego "pod szarym niebem" kraju, w którym najbardziej deficytowym towarem jest wolność. Świetna, trzymająca w napięciu sekwencja otwierająca film to tylko preludium do opowieści o bezwzględności politycznego reżimu, który brutalnie tłamsi tych, którzy mają odwagę myśleć i marzyć o lepszym życiu.
Przewodnikiem po tym świecie jest Ilja (wspaniała rola Valentina Novopolskiego), mąż Leny, wrażliwy intelektualista zakochany w swojej niepokornej żonie, ale obdarzony mniej wojowniczym temperamentem. To on prowadzi nas przez labirynt białoruskiej współczesności – świat, w którym dwudniowy areszt potrafi zmienić się w wyrok ośmiu lat kolonii karnej, gdzie adwokaci ze strachu przed polityczną zemstą porzucają swoich klientów, a macki służb oplatają wszystko i wszystkich.
Przedstawiając jego walkę o uwolnienie żony-dziennikarki, Mara Tamkovich portretuje Białoruś jako kraj przerażającego terroru. Przerażającego, bo jednocześnie niewidzialnego i wszechobecnego. W "Pod szarym niebem" nie zobaczymy stereotypowego obrazu Białorusi – kraju meblościanek rodem z PRL-u, starych Ład i cywilizacyjnego zapóźnienia. To świat mebli z Ikei, nowoczesnych osiedli zamieszkiwanych przez młode małżeństwa, kraj, którego towarem eksportowym są wykształceni informatycy… Pod szarym niebem Mińska da się komfortowo żyć – pod warunkiem, że godzimy się na odebranie głosu i będziemy pokornie spełniać wypowiedziane i niewypowiedziane oczekiwania władz.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Kadr z filmu "Pod szarym niebem" w reżyserii Mary Tamkovich, 2024, fot. Loco Films
Obrazek
under-the-grey-sky_still3.jpg
W tym na pozór zwyczajnym świecie rządzi bezmyślna przemoc. U Tamkovich nie ma ona jednej twarzy – bo w "Pod szarym niebem" reżyserka nie powołuje do życia postaci klasycznego antagonisty, który uosabiałby brutalny reżim. Jego obecność i władza są tu rozproszone – trybami politycznej maszyny są zamaskowani OMON-owcy, sędziowie wydający wyroki zgodne z zamówieniem władz, wreszcie – usłużni donosiciele czy urzędnicy, którzy przecież tylko wykonują rozkazy.
Ale to nie polityczno-publicystyczna treść napędza film Tamkovich. "Pod szarym niebem" to przede wszystkim wzruszający melodramat, opowieść o miłości, która nie ma ceny i która zmusza do kompromisów. W rozpisanym na postaci Ilji i Leny dramacie reżyserka stawia fundamentalne pytania. Czy obowiązkiem człowieka jest walka o wolność? A może jednostkowy sprzeciw pozbawiony jest sensu? Czy można poświęcić miłość w imię politycznej walki? Czy nie jest to rodzajem zdrady?
Jej film to coś więcej niż prosta czytanka o odważnej dziennikarce i zdesperowanym mężu. Tamkovich nie ucieka od trudnych rozpoznań – choćby wtedy, gdy pokazuje, że za heroiczną walką z reżimem stoi także egoistyczna potrzeba bohaterstwa, a głód uznania i sławy nie tylko nie przekreśla idealizmu, lecz jest wręcz jego niezbywalną częścią.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Valentin Novopolskij w filmie "Pod szarym niebem" w reżyserii Mary Tamkovich, 2024, fot. J. Łac/Loco Films
Obrazek
under-the-grey-sky-presskit-3-copy.jpg
"Pod szarym niebem", w którym białoruska reżyserka rozwija krótkometrażowe "Na żywo" z 2022 roku, to jedno z objawień tegorocznego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni (nagroda dla najlepszego debiutu). Zrealizowany za jedyne 900 tysięcy złotych (film powstał w ramach programu filmów mikrobudżetowych) obraz Tamkovich to pokaz znakomitego aktorstwa i reżyserskiej precyzji, film skromny, intelektualnie prowokujący, a przede wszystkim – pełen życia i prawdziwych emocji.
- "Pod szarym niebem". Reżyseria i scenariusz: Mara Tamkovich. Zdjęcia: Krzysztof Trela. Scenografia: Katarzyna Pawelec. Dźwięk: Joanna Napieralska. Montaż: Katarzyna Leśniak. Obsada aktorska: Aliaksandra Vaitsekhovic, Valentin Novopolskij, Dzianis Tarasenka, Palina Chabatarova.