Finezyjny, przeszklony "lampion", który miał wnosić nowoczesność do gwarnego śródmieścia Warszawy, przez lata popadał w ruinę, służąc jako stojak na nachalne reklamy. Właśnie odzyskuje swój blask, formę i handlową funkcję.
16 kwietnia 1966 roku pierwsi klienci i widzowie mogli wejść w progi nowoczesnego, szklanego pawilonu handlowo-wystawienniczego zbudowanego przy ulicy Marszałkowskiej w Warszawie. Projektant budynku, Zygmunt Stępiński, wspominał ten dzień:
Nazajutrz po oficjalnym otwarciu warszawiacy tłumnie rozpoczęli szturm na wnętrze pawilonu. Napór był taki, że znalazł się nawet jeden, który wszedł do środka przez niezauważoną szybę – na szczęście dla niego skończyło się to na lekkich skaleczeniach.
Zabudowa okolic najruchliwszego skrzyżowania w stolicy, zbiegu ulic Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskich (które w 1970 roku przekształcono w rondo, od 1995 roku noszące imię Romana Dmowskiego) związana była z koncepcją tzw. Ściany Wschodniej – dużego założenia urbanistycznego położonej naprzeciwko Pałacu Kultury i Nauki pierzei ulicy Marszałkowskiej. Na sąsiadujących ze Ścianą Wschodnią skrzyżowaniach planowano budowle korespondujące z modernistyczną architekturą projektu zespołu Zbigniewa Karpińskiego. Za wygląd południowo-zachodniego narożnika skrzyżowania odpowiadał Zygmunt Stępiński. To on zaprojektował 10-piętrowy gmach Hotelu Metropol oraz stojący na niewielkim placyku u jego stóp przeszklony pawilon.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Pawilon "Cepelia" w Warszawie, 1971, fot. Archiwum Grażyny Rutowskiej/Narodowe Archiwum Cyfrowe NAC
Obrazek
cepelia_warszawa_nac_12.jpg
Zygmunt Stępiński studia na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej skończył jeszcze przed wybuchem II wojny światowej. Zaraz po jej zakończeniu dołączył do zespołu Biura Odbudowy Stolicy, w którym zaprojektował m.in. rekonstrukcję ulicy Nowy Świat w Warszawie. W pionierskich powojennych realiach odbudowy i budowy Warszawy należał do zespołów projektujących Trasę W-Z, Marszałkowską Dzielnicę Mieszkaniową i Mariensztat, w latach 50. i na początku 60. spod jego ręki wyszły także położone na tyłach Nowego Światu osiedle Kubusia Puchatka, kino Skarpa, Pensjonat "Zgoda". Szczęśliwie dla kolejnych pokoleń Stępiński pozostawił po sobie nie tylko budynki, ale i liczne publikacje, w tym fascynujący tom wspomnień z pierwszych dwóch powojennych dekad, "Gawędy warszawskiego architekta". Opisał w nim zarówno emocje i działania związane z pierwszymi projektami odbudowy, jak i późniejsze realizacje, te utrzymane w modernistycznym stylu, które miały wprowadzać stolicę w epokę nowoczesności.
Lokalizację pawilonu, przeznaczonego początkowo dla "Galluxu", otrzymała jednak od władz miejskich Spółdzielnia "Cepelia", której zarząd zwrócił się do mnie z prośbą o wykonanie projektu pawilonu. Miał on stanąć na niewielkim placyku przed budującym się hotelem "Metropol". Zabrałem się do pracy z wielkim zapałem, bowiem piękne wyroby sprzedawane w "Cepelii" stwarzały duże możliwości zaprojektowania ich tła
– wspomina Stępiński początek pracy nad projektem niewielkiego pawilonu, który ostatecznie przeznaczono na funkcje handlowe i wystawiennicze. Centrala Przemysłu Ludowego i Artystycznego (CPLiA, zwana potocznie Cepelią), dla której przeznaczono pawilon, miała tu sprzedawać swoje wyroby, ale także organizować wystawy m.in. prezentujące dorobek związanych z nią artystów. Założona w 1949 roku organizacja zrzeszała czy raczej wchłonęła istniejące niekiedy już w czasach międzywojennych spółdzielnie rzemieślnicze, artystyczne, rękodzielnicze. Cieszyła się ogromną popularnością, sprzedając meble, elementy wyposażenia wnętrz, drobne przedmioty codziennego użytku, ale i dzieła sztuki tworzone przez artystów inspirujących się kulturą ludową.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Pawilon "Cepelia" w Warszawie, 1971, fot. Archiwum Grażyny Rutowskiej/Narodowe Archiwum Cyfrowe NAC
Pawilon jest niewielki, […] ale staraliśmy się wykorzystać każdy skrawek miejsca. Zaprojektowaliśmy budynek w konstrukcji stalowej. Cały budynek wsparty na 12 stalowych, wysmukłych słupkach, jego ściany są w 80 proc. przeszklone. […] Chodziło nam o to, aby niezależnie od wystaw, wszystkie znajdujące się wewnątrz pawilonu cepeliowskie cudeńka mogły być oglądane przez przechodniów z ulicy, a z wnętrza pawilonu przez eksponaty widoczny był ruch uliczny skrzyżowania dwóch głównych arterii warszawskich
– tłumaczył w "Gawędach…" Stępiński. Dwukondygnacyjny, podpiwniczony pawilon otrzymał formę funkcjonalną i stosowną do nadanej mu funkcji – zaopatrzono go w nieduży parking, strefę dostaw, magazyn itd. Ale jednocześnie budynek kształtem korespondował z modernistyczną zabudową Ściany Wschodniej, a także, co może jeszcze istotniejsze, z tym, jaki w ogóle charakter planowano nadać centrum Warszawy w latach 60.
Po upadku doktryny socrealizmu na deski kreślarskie polskich architektów wrócił bowiem modernizm w swojej najnowocześniejszej, także konstrukcyjnie, formie. To wtedy pawilony stacji kolei średnicowej Arseniusz Romanowicz i Piotr Szymaniak zaczęli nakrywać supernowoczesnymi, falującymi jak żagle żelbetowymi dachami, Hanna Lewicka, Marian Kuźniar i Czesław Wegner od zachodniej strony Pałacu Kultury i Nauki zbudowali szklany, nakryty zygzakowatym ekspresyjnym dachem pawilon meblowy "Emilia", a Jan Bogusławski i Bohdan Gniewkowski w cieniu monumentalnych zabudowań Alej Jerozolimskich skryli lekki, świetlisty, rzeźbiarski pawilon handlowy "Chemia". Wprowadzane w przestrzeń miasta szklane pawilony – nieduże, zaskakujące nowatorskimi konstrukcjami i bardzo efektowne – miały nadawać śródmiejskim ulicom wygląd nowoczesnej metropolii. Przejrzyste, lśniące po zmroku jak lampiony, często uzupełniane były neonami, które uważano wówczas za odpowiednie uzupełnienie nowoczesnej przestrzeni.
Pawilon Cepelii należał do tego grona, z taką myślą był projektowany. By podkreślić obecność niedużego budynku w gwarnej i wysoko zabudowanej części miasta, pawilon posadowiono na poprzedzonym szerokimi schodami podeście. Budynek wzniesiono z użyciem przede wszystkim szkła, stali i blachy aluminiowej. Ale uzupełniono też wysmakowanymi detalami. Rozległe, jasne wnętrze na parterze przecięto skosem otwartej klatki schodowej (stopnie schodów wykonano z drzewa jesionowego), a niektóre ze ścian zewnętrznych obłożono ręcznie wypalanymi i pokrytymi graficznym wzorem turkusowymi płytkami ceramicznymi autorstwa Stanisława Kucharskiego. W podcieniu powstałym w wyniku cofnięcia ściany parteru ulokowano także gabloty ekspozycyjne, służące prezentacji najatrakcyjniejszych produktów.
W 1966 roku na łamach miesięcznika "Architektura" Zygmunt Stępiński opisywał sposób aranżacji przestrzeni budynku:
Pawilon mieści w sobie wystawę wszystkich wyrobów Cepelii oraz sprzedaż tych wyrobów. Zasadą projektu było stworzenie budynku lekkiego oraz wnętrz pawilonu możliwie najbardziej przestrzennych, a więc maksymalnie przeszklonych. […] W pawilonie zaprojektowano szereg stoisk ze sprzedażą wyrobów ze słomy, wikliny, z ceramiki i ze stołowizną. Oddzielne stoiska tkanin obiciowych o wzorach zaczerpniętych z poleskich zbiorów muzealnych. Znaczną cześć pawilonu zajmują meble. Obok mebli ludowych są tu meble nowoczesne zaprojektowane przez współczesnych plastyków, lecz wykonane metodą rzemieślniczą. […] Wszystkie meble, jak: lady, półki, podia itd. wykonano z drzewa jesionowego, gabloty ze szkła i stali.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Budynek "Cepelia" w Warszawie, fot. Anna Cymer
Spółdzielnia Cepelia już na początku lat 90. podzieliła los państwowych przedsiębiorstw PRL-u – została zlikwidowana i podzielona na mniejsze podmioty, które po kolei także upadały. Przedmioty rzemiosła ludowego w pawilonie Cepelii w Warszawie można było kupować do 2019 roku. To wtedy ostatecznie zlikwidowano sklep i zamknięto budynek. Jednak jego dekonstrukcja zaczęła się wcześniej – już w latach 90. zaczęto wynajmować piętro budynku (działały tu i kasyna, i kluby nocne, i inne dość szemrane przedsięwzięcia), a także w dawnych magazynowych podziemiach Cepelii działał przez pewien czas klub. Kiedy zniknął i sklep na parterze, budynek zaczął popadać w ruinę. Przez lata służył jako stojak pod coraz większe, brzydsze i bardziej nachalne reklamy (łącznie z kilkumetrowymi dmuchanymi stworami czy oślepiającym przechodniów gigantycznym świetlnym ekranem). W 2018 roku w otwartych na krótko wnętrzach na piętrze pawilonu, wśród porzuconych pozostałości nocnego klubu z lat 90., odbyła się dziesiąta edycja festiwalu Warszawa w Budowie, zatytułowana "Sąsiedzi" i poświęcona relacjom polsko-ukraińskim.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Wizualizacja Empiku w budynek "Cepelia" w Warszawie, fot. Pracownia Architektoniczna "Bernatek Architekci"
Obrazek
cepelia-empik_duzy_plik.jpg
Choć straszył wyglądem, utracił większość swoich pierwotnych cech i sprawiał wrażenie, jakby miał się za chwilę rozpaść, pawilon Cepelii pozostawał ważnym elementem architektonicznego dziedzictwa Warszawy. Dlatego też w 2017 roku został wpisany do gminnej ewidencji, a dwa lata później – do rejestru zabytków. Choć początkowo opinia publiczna uznała decyzję o ochronie konserwatorskiej za kontrowersyjną, była to jedyna skuteczna metoda ochrony jednego z ostatnich istniejących w Polsce modernistycznych pawilonów z lat 60. W 2019 roku wojewódzki konserwator zabytków, Jakub Lewicki, odmówił zgody na umieszczenie w pawilonie baru zagranicznej sieci fast food – aby dostosować budynek do nowych funkcji, musiałby on zostać w daleko idący sposób przebudowany. Trzy lata później zaproponowano jednak nowy pomysł adaptacji rudery, jaką wydawał się wtedy pawilon. Swoją flagową siedzibę postanowiła umieścić tu sieć Empik.
Projekt renowacji i modernizacji pawilonu Cepelii powierzono pracowniom AMC – Andrzej M. Chołdzyński oraz Bernatek Architekci. Powstał on we współpracy z konserwatorem zabytków, tak aby w jak największym stopniu przywrócić dawny charakter budynku. Choć neon ze znajdującym się w logo Cepelii kogucikiem zastąpił napis z nazwą sieci handlowej, na kilka dni przed otwarciem pawilonu widać, że nowe wcielenie obiektu powstało z szacunkiem do jego przeszłości. Sklep z książkami, prasą i innymi produktami ma trzy kondygnacje (na potrzeby sklepu powiększono i zaadaptowano do użytku także część podziemną). Parterowi przywrócono jego otwarty, przestrzenny charakter, wnętrze znów przecina bieg schodów, a podcienie wypełniają szklane gabloty. Na elewacjach obok blachy falistej dominuje szkło, dzięki któremu pawilon po zmroku jest świetlistym, jasnym punktem w tłocznej i gęsto zabudowanej okolicy.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Budynek "Cepelia" w Warszawie po remoncie, 2024, fot. Mateusz Skwarczek/Agencja Wyborcza
Obrazek
cepelia_warszawa_2024_aw.jpg
Zgodnie z konserwatorskimi zaleceniami przywrócono oryginalne gabaryty bryły, jej podziały, sposób ukształtowania elewacji. Stojąc u stóp pawilonu Cepelii, po przeciwnej stronie ronda można zobaczyć inną ikoniczną budowlę z tych samych czasów, pawilon Rotunda. Ten rozebrany i zbudowany na nowo zupełnie utracił swoje walory, finezję proporcji i artykulacji ścian, a hucznie zapowiadana jako ogólnodostępna przestrzeń na piętrze pawilonu od dawna jest na głucho zamknięta. Wygląda na to, że pawilon Cepelii wrócił na mapę miasta z większym pożytkiem dla mieszkańców i dla śródmiejskiej przestrzeni.