Pocztówki wysyłane z obozu były turystycznymi zdobyczami – wysyłano je zgodnie z przeznaczeniem, czyli na pamiątkę, dołączając krótki komentarz na odwrocie. Choć dziś pewnie trudno sobie wyobrazić wysyłanie znajomym bramy obozu z miłym komentarzem, to taka praktyka była popularna w latach 50. i 60. XX wieku.
Szypulski kupił kartki do swojej kolekcji na jednym z portalu aukcyjnych, interesowały go kartki z oznaczeniem "z obiegu", czyli takie, które w przeszłości były wysłane, miały znaczek i tekst. Miały swoją małą, prywatną historię. Ułożenie pocztówek w książce tworzy kolejną, osobną opowieść. Przewracając kolejne strony przechodzimy od bramy przez baraki i druty do komory gazowej i krematorium obozu Auschwitz I, następnie tę samą drogę powtarzamy w Birkenau.
Wysyłanie pocztówek to błahy gest, dla niektórych pewnie równie niewłaściwy jak robienie selfie na torach w miejscu kaźni. W jednym z wywiadów Szypulski, nawiązując do tych problemów z pamięcią, odwołuje się do Umschlagplatz w Warszawie, skąd wywożono ludzi do obozów. Przez lata stała tam stacja benzynowa, teraz na dużej jego części jest luksusowe osiedle. Tłumaczy: