Olaf Brzeski, "Sen - samozapłon", 2008, żywica poliuretanowa, sadza, popiół, fot. Galeria Czarna, Warszawa
Pracę zainspirował wykład pewnego fizyka na temat pożarów, który zakończyło stwierdzenie: "ale proszę państwa, tak naprawdę pożar to nic innego jak zmiana formy materii".
Nie pamiętamy dokładnie tych historii, ale znamy ich schemat. Stały się niemal archetypiczne, powtarzane przez nastolatków podczas wieczornych nasiadówek, a przez niektórych dorosłych czytane w pismach "nie z tej ziemi". A to kobieta zamieniła się podczas snu w popiół. A to córka odnalazła ojca, który wyglądał jak "kłoda drewna strawiona przez ogień". A to starsza pani spaliła się, popijając koniak.
Samozapłon to samoistne zapalenie się ciała od wewnątrz. Choć z ciała pozostaje kupka popiołu zawsze nienaruszone zostają ubrania ofiary czy miejsce, w którym spoczywa. "Jak uchronić się przed taką przypadłością?", pytają autorzy trzymających w napięciu artykułów o "zagadkach żywych pochodni". Według niepotwierdzonych (!) danych, rozpowszechnianych w internecie samozapłonowi ulega na świecie około dziesięciu osób rocznie.
Nic dziwnego, że zjawisko to szczególnie upodobali sobie osiemnasto- i dziewiętnastowieczni pisarze grozy. Nie kto inny jak Charles Dickens żył w przekonaniu, że samospalenie stanowi fakt naukowy. W "Samotni" w ten sposób uśmiercił jednego z bohaterów, Krooka. "Jest tam swąd, są sadze, jest ta ohydna maź. Ale starego nie ma!", relacjonował inny bohater, który odnalazł jego zwęglone resztki. "Ogień w kracie dogorywa, lecz izbę przepełnia dławiący fetor, a sufit oraz ściany są czarne od tłustych sadzy. Krzesła, stół i butelka - tak rzadko nieobecna na nim -wszystko stoi tak, jak zwykle. Na oparciu jednego z krzeseł wisi kaftan oraz kosmata czapka Krooka". Butelka jest nieprzypadkowym rekwizytem - Krook był alkoholikiem, a obecność alkoholu w organizmie często łączono z przypadkami samozapłonu. Z Krooka została zaś "opalona krzywa szczapa upstrzona białym popiołem". Nie ma tu miejsca na współczucie: "Jest to jedyny z wielu rodzajów śmierci, jaka winna spotkać człowieka takiego pokroju - samozapłon poczęty z otaczającej go plugawej atmosfery okrzepłej i zastygłej od dawna" (wszystkie cytaty w tłumaczeniu Tadeusza Jana Dehnela).
Prawdopodobnie temu podobne historie zapaliły wyobraźnię Olafa Brzeskiego. Jak sugeruje tytuł jego pracy "Sen - samozapłon", takie paranormalne wydarzenie miałoby stanowić źródło oglądanego dymu. Artysta przedstawia moment, w którym w górę unoszą się kłęby czarnego dymu, a okolice oblepia czarna sadza. Unieruchomiony dym rzuca cień. Rzeźba Brzeskiego niczym fotografia uwiecznia moment trwający przez ułamek sekundy, pozwala na nieskończenie długie przyglądanie się sytuacji. Na ogół to na fotografii ujrzeć możemy zjawiska, które umykają ludzkiemu wzrokowi. Technika pozwala dostrzec na przykład jak pocisk przeszywa materię.
Choćbyśmy jednak bardzo długo przyglądali się pracy Brzeskiego, niczego się nie dowiemy. Co najwyżej możemy się pobrudzić, jeśli złamiemy muzealne tabu "nie dotykać". Co się właściwie wydarzyło? Czy tam jest człowiek? Czy czas dzwonić po pogotowie czy do egzorcysty?
Nawet jeśli za realizacją Brzeskiego nie stoi konkretna historia, ci którzy ją oglądają, wyczuwają, że miało miejsce coś dziwnego, coś co należy zaliczyć do zjawisk nadprzyrodzonych. Chociażby w świecie wyobrażonym czy w formie metafory.
Podczas pracy nad rzeźbą artysta udzielił wywiadu, w którym opisywał ją jako "dym albo czarny sen". Kłęby czarnej sadzy, niespodziewana katastrofa (wynikająca z wnętrza człowieka) stanowić miały kwintesencję ludzkiego strachu. Strachu, który w nas siedzi, lub strachu przed tym, co w nas siedzi. Dickens pisze przecież, że samozapłon Krooka wynikał z "plugawej atmosfery".
"Sen - samozapłon" wpisuje się w cały ciąg realizacji Brzeskiego, którego szczególnie fascynuje destrukcja. Podczas konkursu "Spojrzenia" w 2009 roku ze schodów Zachęty strącił ogromną zabytkową gablotę. Wcześniej niszczył ceramiczne popiersia. W "Śnie" interesowała go drzemiąca w człowieku moc unicestwienia samego siebie. Nawet jeśli to tylko mrzonki. Pracę zainspirował wykład pewnego fizyka na temat pożarów, który zakończyło stwierdzenie: "…ale proszę państwa, tak naprawdę pożar to nic innego jak zmiana formy materii". Artysta dodaje od siebie: "Zatem pożar ma siłę kreacji".
W 2011 roku "Sen - samozapłon" pokazywano na wystawie "The Power of Fantasy" w brukselskim BOZAR. Praca Brzeskiego firmowała całe przedsięwzięcie, reprodukowana na zaproszeniach, ulotkach i okładce katalogu. Jakby kuratorzy chcieli podkreślić ciemną stronę "mocy fantazji". Albo terapeutyczną moc sztuki. Przepytywany na tę okoliczność artysta powiedział dziennikarzowi:
- "Sen - samozapłon" odzwierciedla myśli o moim wrocławskim dzieciństwie. Miasto przez lata naznaczone było lękiem przed wojną. Pamiętam dziecięcą wyliczankę "Spadła bomba do piwnicy…". I od tych demonów chcę się wreszcie wyzwolić.
Autor: Karol Sienkiewicz: styczeń 2012
• Olaf Brzeski
"Sen - samozapłon"
2008
żywica poliuretanowa, sadza, popiół