Fotograf przez trzynaście lat dokumentował tereny Stoczni Gdańskiej.
Michał Szlaga zaczął fotografować stocznię w 2000 roku. Pracownię miał w budynku dawnej dyrekcji, a z czasem kupił nawet mieszkanie, z którego okien widział Pomnik Poległych Stoczniowców upamiętniający wydarzenia Grudnia 1970 roku.
Fotograf początkowo zamierzał pokazać, jak postoczniowe tereny zamieniają się w supermarket, ale z czasem uznał, że książka powinna być apelem o ratunek dla tego miejsca, a raczej tego co jeszcze nie zostało sprzedane lub zrównane z ziemią.
Artysta o wydanym w 2013 roku albumie "Stocznia Szlaga" powiedział, że to książka o architekturze. Obraz niszczejącego symbolu "Solidarności" jest opowieścią o kosztach transformacji i dobrym pretekstem do dyskusji o koncepcjach rozwoju miast.
Szlaga w wywiadzie dla portalu Fotoblogia.pl wskazał możliwe przyczyny łatwości, z jaką doprowadzono do zniszczenia jednego z symboli walki o demokrację:
Text
Przez to, że ludzie z zewnątrz nie mieli możliwości poznania tego zakładu od środka, traktowali ten zakład jak masę, może poza historyczną salą BHP, dźwigami, które widać z SKM-ki i bramy wejściowej. Z tego powodu można było łatwo zacząć "oczyszczanie" tego miejsca pod nowe inwestycje. A ja to miejsce poznałem i je pokochałem.
Po wydaniu książki, w której udokumentował niszczejące budynki i fragmenty przemysłowej infrastruktury, Szlaga przyznał, że teraz zamierza poświęcić się fotografowaniu ludzi związanych z tym miejscem. "Ich też trzeba wysłuchać" – dodał.
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
Tytuł (nagłówek do zdjęcia)