Fotograf pokazuje ludzi, którzy w dawnej miejscowości uzdrowiskowej mierzą się z prozą życia.
Mateusz Kowalik fotografował w Sokołowsku, dawnym Görbersdorf, wsi otoczonej przez Góry Suche. W połowie XIX wieku lekarz Hermann Brehmer zachwycił się uzdrawiającą mocą tamtejszego klimatu i założył pierwsze na świecie sanatorium dla gruźlików, do którego przyjeżdżali chorzy z całej Europy. Na wzór tego obiektu powstał ośrodek w szwajcarskim Davos. Dziś w Sokołowsku mieszka niecałe tysiąc osób. Wieś ożywa kilka razy w roku za sprawą festiwali performansu, dźwięku i filmu.
Pokazana na powyższym portrecie Samia przeprowadziła się z Krakowa do Sokołowska, żeby być bliżej natury. W otoczeniu Gór Suchych znaleźli z partnerem spokój i harmonię, której brakowało im w wielkim mieście. Mieszkają w poniemieckiej kamienicy, wychowują córkę Maję, hodują pomidory. Żyje im się tam dobrze, ale jak przyznają:
Text
Nie jest to miejsce "do końca życia".
Samia i pozostali bohaterowie projektu Kowalika na co dzień zajmują się rękodziełem, uprawą ziemi, czytaniem książek i medytacją. Chociaż mogą oddychać pełną piersią i jeść ekologiczną żywność z własnego ogrodu, to zgodnie przyznają, że życie na prowincji nie jest rajem. Po wyprowadzce z miasta podstawowym problemem okazuje się brak pracy, nawet tej dorywczej. Trzeba zadbać o opał, skosić trawę, a zimą odgarnąć śnieg sprzed domu. Życie utrudniają też dojazdy do sklepów i samotność.
Kowalik w swoim projekcie opowiada o potrzebie zmiany sposobu życia i próbach przystosowania się do nowego środowiska, a także o cenie, jaką trzeba za to zapłacić.
Tytuł (nagłówek do zdjęcia)