Jako muzyk jest samoukiem. Gdy skończył 18 lat, wyprowadził się z domu, a rodzice się rozwiedli. W 1975 r. Janerka poznał swoją żonę Bożenę, która zagrała później na jego wszystkich płytach solowych. Później w czasie dwuletniej wtedy służby wojskowej grał w orkiestrze na basie, napisał też część piosenek, które potem wykonywał z Klausem Mitffochem. Ten zespół powstał w 1979 r., a sześć lat później wydał płytę "Klaus Mitffoch" z przebojem "Jezu jak się cieszę".
Śpiewający i grający na gitarze Janerka odszedł już wtedy z zespołu, na festiwalu Jarocin ’85 wystąpił z nowym składem. Z macierzystej grupy zabrał tylko gitarzystę Krzysztofa Pociechę i klawiszowca Wojciecha Konikiewicza. Mniej więcej w tym samym czasie rówieśnik i późniejszy przyjaciel Janerki Wojciech Waglewski założył własną grupę Voo Voo, porzuciwszy granie z supergrupą Waglewski Morawski Nowicki Hołdys.
Razem z żoną, Pociechą, Konikiewiczem, saksofonistą Tomaszem Pierzchalskim i perkusistą Januszem Rołtem Janerka na przełomie 1985 i 1986 r. nagrał "Podwodną historię". Brzmienie płyty jest chłodne, przestrzenne, partie perkusji i gitary otula pogłos. W porównaniu z Klausem Mitffochem tempa piosenek są niższe, a nietypowy dla zespołu rockowego skład pozwala liderowi stosować duże kontrasty brzmieniowe. Janerka ma do dyspozycji silny "dół": wiolonczela i gitara basowa, do tego bębny. Z drugiej strony wystarczy, że perkusista na dłużej przeskoczy na hi-hat i werbel, a sam Janerka sięgnie po wyższe dźwięki – i kolorystyka utworu natychmiast się zmienia.
Na "Historii podwodnej" Janerka odpowiada wreszcie za cały repertuar. Ucieka od estetyki nowofalowej w reggae, w piosenki, ale trzyma się nieregularnych, zaskakujących rytmów. Wytrwale też gra z cenzurą. W może najsłynniejszej swojej piosence śpiewa:
"Są wesołe konstytucje
które mają jeden cel
chcą oddalać rewolucje
ale my to mamy gdzieś"
("Konstytucje").
Z punktu widzenia cenzury trudno uzasadnić interwencję. Kolejny utwór "Lola (chce zmieniać świat)" nie opowiada o osobie – "lolą" nazywano milicyjną pałkę.
"Jeżeli ma być miło
bo tego pewnie wszyscy chcą
to jeśli mam być szczery, a ja od dzisiaj chcę być szczery
potrzeba więcej lol”
– śpiewał wysokim głosem Janerka w tej piosence. A niskim:
„Witajcie w kraju gdzie zadyma trzyma
i marsza ładnie gra orkiestra – ekstra".
Nawiązania do stanu wojennego? Ależ skąd. Zdarzają się też wypowiedzi wprost. Dwie piosenki zaśpiewała na tej płycie silnym, kruszącym szkło głosem Małgorzata Ostrowska. Młodsza od Janerki dokładnie o pięć lat wokalistka mainstreamowego Lombardu szczególnie w tytułowej piosence robi duże wrażenie. "Leć już leć, gdzie chcesz to leć", śpiewa Janerka, po czym już z Ostrowską przyspiesza:
"A kiedy wrócisz to opowiedz mi
że dalej warto mówić nie
i jeszcze o tym, że to wszystko jest
nie takie śmieszne jak się chce".
Najlepsza lirycznie jest piosenka "Jest jak w niebie" zaczynająca się od:
"Jest jak w niebie
pieniądze tracą sens".
W PRL-u te słowa niosły dwa znaczenia: każdy miał pracę i pensję, ale np. zakup samochodu, dobrych książek, butów czy zwykłego papieru toaletowego był skomplikowaną operacją. Samo niewinne "niebo" jest z jednej strony synonimem miejsca idealnego, najlepszego, a z drugiej – miejscem, gdzie trafiają umarli, gdzie już się nie żyje. Typowy Janerka – dwuznaczny, obracający sprawy na lewą stronę i do góry nogami.
Do tego są jeszcze kapitalne "Niewole" – wywrócone reggae ze słowami:
"Mamy dość, już mamy dość
i wtedy idziemy do zoo
trawa
tukan
reggae"
– oraz zamykająca płytę "Ta zabawa nie jest dla dziewczynek". Przygnębiającym słowom:
"Idź do domu, bo tu mogą strzelać
wojna minie, kiedy wróci sen"
towarzyszy muzyka delikatna jak kołysanka. Cały ten kalejdoskop obserwacji z PRL-owskiej codzienności kończy się słowami: "A teraz śpij, już śpij".
Nikt chyba nie uchwycił trafniej depresji polskiego społeczeństwa połowy lat 80. Poczucie bezsensu i zmęczenia było połączone z poczuciem bezradności. Letarg był prawdziwy, ale poczucie zagrożenia również prawdziwe. Sam Janerka we wspomnianym wywiadzie dla "Wyborczej" powiedział:
"Wcześniej nie interesowałem się polityką, ale jak mi na pustej ulicy z rakietnicy strzelili do wózka z dzieckiem, nastąpiło przebudzenie".