Konopka opowiada o przyjaźni i dziecięcej wolności od odpowiedzialności. Pokazuje grupę przyjaciół spędzających wspólnie czas w dawnej robotniczo-górniczej dzielnicy. Jej bohaterowie są jeszcze dziećmi – mają rumiane, gładkie twarze. Biegają za piłką, rzucają kamieniami i chodzą po torach kolejowych. Żyją we własnym świecie, ale testują jego granice.
Autorka zdjęć pokazuje codzienność swoich bohaterów, unikając przy tym ocen. Uchwycone przez nią sceny zbiorowe wyglądają jak z filmu fabularnego – autorka bezbłędnie chwyta napięcie chwili i panuje nad planami. Akcja dzieje się na obrzeżach miasta, przy starych fabrykach i na klatkach schodowych. Historia jest utrzymana w szarościach, jedynie momentami przebijają przez nie przybrudzone pastelowe kolory z łuszczącej się farby olejnej lub starej cegły.
W reportażu "Enklawy biedy na Śląsku", który towarzyszył zdjęciom Konopki w tygodniku Polityka, Barbara Pietkiewicz pisze o kulturze biedy, której częścią jest niechęć do podporządkowania się i współpracy z instytucjami, w przypadku dzieci – do szkoły. To, w połączeniu z silną tożsamością grupową, tworzy zamknięty układ. Jedną z szans na wyjście z kręgów dziedziczonej biedy jest współpraca z liderami ulicznymi, którzy pokazują dzieciom inne możliwości funkcjonowania, nie próbując ich jednak nawracać i przekonywać na siłę. Takimi cechami wykazała się Konstancja Nowina Konopka, która zdobyła zaufanie swoich bohaterów. Pokazani na zdjęciach chłopcy dzięki charyzmatycznej fotografce mogli na siebie spojrzeć z boku. Jeden z nich w rozmowie przyznał, że gdyby wygrał w totka, to kupiłby mamie mieszkanie, a potem wyjechał gdzieś daleko.