Artystka sfotografowała się w ubraniach matki, która kilka lat wcześniej zmarła na raka.
Na zdjęciu autorka stoi boso na podłodze, pod popękaną białą ścianą. Ma na sobie sweter, spódnicę i apaszkę. "Ubranie domowe" – tłumaczy w podpisie pod zdjęciem. Powyższy zestaw jest jednym z dziesięciu, które artystka odtworzyła. Oprócz wersji domowej, powstał też m.in. zestaw odświętny, wakacyjny czy zimowy. Jonderko zaczęła się fotografować w ubraniach mamy, bo nie mogła pogodzić się z jej śmiercią.
Jak przyznaje artystka, od czasu rodzinnej tragedii w roku 2008, nieustannie przeżywała wydarzenia z przeszłości. Pomysł na cykl pojawił się w jej głowie po znalezieniu włosa mamy na płaszczu. Zdjęcia pomogły jej przeżyć trudne emocje, wyrazić ból po stracie bliskiej osoby. Zestaw prac, który pokazała w Bunkrze Sztuki w roku 2012, był dla niej próbą podsumowania trudnego okresu i pogodzenia się z nim. W wywiadzie dla Wysokich Obcasów powiedziała:
Text
Nie zdążyłam się pożegnać. Dopiero teraz żegnam się z mamą poprzez moją fotografię, wyrażam ukryte uczucia. Nie jest to łatwe, wiele rzeczy nieustannie mi o niej przypomina.
Praca Jonderko kojarzy mi się ze "Światłem obrazu" Rolanda Barthes’a – książki o fotografii napisanej po śmierci matki autora. Francuski teoretyk zastanawia się w niej nad istotą medium, a część swoich rozważań wyprowadza na podstawie reakcji na zdjęcia matki. Wspomina, że chwilowe jej "wskrzeszenie" uzyskiwał dzięki znajdowaniu na zdjęciach przedmiotów należących do niej: puderniczki, czy kryształowego flakonu.
Tytuł (nagłówek do zdjęcia)