Projekt Rajkowskiej został poprzedzony badaniami archeologicznymi na placu Grzybowskim, a jego głównym elementem był sztuczny staw o powierzchni 140 m2 i głębokości 1 m, wkomponowany w przestrzeń miejskiego trawnika. Brzegi oczka wodnego porastała ozdobna zieleń, a wokół ustawiono specjalnie zaprojektowane przez Michała Kwasieborskiego kolorowe siedziska o opływowych kształtach z laminatu. Staw wyposażony był w specjalną aparaturę ozonującą powietrze, która sprawiała, że w wodzie pojawiały się bąbelki gazu, a nad jej powierzchnią unosiła się delikatna, sztuczna mgiełka.

Joanna Rajkowska, "Dotleniacza" na Placu Grzybowskim w Warszawie, 2013, fot. Marek Szczepański / Forum
Podczas inauguracji "Dotleniacza" odbyła się debata na temat roli przestrzeni publicznej w rozwoju miasta. Projekt Rajkowskiej wygrał plebiscyt na Wydarzenie Roku 2007, a artystka otrzymała nominację na Człowieka Roku 2007 w Warszawie.
Głowną intencją autorki była integracja lokalnej społeczności. Ten cel został osiągnięty: mieszkańcy miasta zaakceptowali transformację skweru i chętnie odwiedzali tę enklawę czystego powietrza niemal w centrum stolicy. Rajkowska bardzo świadomie wybrała na miejsce realizacji projektu właśnie Plac Grzybowski: znajduje się on na terenie dawnego getta i jest stałym punktem na trasie licznych wycieczek Żydów odwiedzających historyczne miejsca pamięci. W pobliżu placu stoi synagoga, kościół Wszystkich Świętych, wznoszą się ogromne, pochodzące z czasów PRL-u bloki mieszkalne i współczesne oraz korporacyjne wieżowce, wśród których zachowały się jeszcze prywatne sklepiki z artykułami metalowymi, trochę jakby z innej epoki.
Otoczenie "Dotleniacza" tworzyło dla niego wyrazisty kontekst historyczny i społeczny. Sama artystka szczególnie podkreślała rolę związanej z tym miejscem traumy getta, wciąż nieprzepracowaną tragedię społeczności żydowskiej. Zamierzeniem Rajkowskiej było odkażenie i dotlenienie gęstego od znaczeń miejsca, stworzenie mieszkańcom i przyjezdnym przyjaznej przestrzeni do rozmowy, spotkania czy odpoczynku, a tym samym zakłócenie dotychczasowego porządku. Zdaniem artystki przestrzeń publiczna często jest terenem konfliktu, który nie jest do końca ujawniony, ale wyczuwa się jego istnienie. Jej zamiarem nie było jednak, żeby "Dotleniacz" ujawnił różne strony konfliktu i doprowadził do konfrontacji, wręcz odwrotnie: malowniczy staw miał uprzyjemnić wspólne przebywanie w tej przestrzeni.
"Dotleniacz" został rozebrany na jesieni 2007 roku ze względu na nadchodzącą zimę, a miejscy urzędnicy składali deklaracje, że praca powróci na Plac Grzybowski wiosną. Ostatecznie jednak, mimo głosów poparcia ze strony okolicznych mieszkańców, praca Rajkowskiej nie znalazła się w nowych planach zagospodarowania placu.