Jak funkcjonować w opresyjnym systemie? Jerzy Lewczyński w PRL-u często uciekał w żart, choć nie można odmówić mu zaangażowania i krytycznego podejścia.
Lewczyński tytułem swojej serii nawiązuje do rzeźb senatorów królewskich zdobiących sufit sali Poselskiej na Zamku Królewskim na Wawelu. Jednocześnie wykorzystuje skojarzenie z propagandowymi portretami przodowników pracy, mającymi mobilizować zatrudnionych do większego wysiłku i spełniania norm.
W swojej pracy fotograf portretuje robotnika, człowieka swoich czasów. Artysta zwraca uwagę na jednostkę zagrożoną przeoczeniem lub przemilczeniem. Na zdjęciu model zasłania twarz łopatą, co uniemożliwia jego rozpoznanie. Portretowany everyman zostaje schowany za narzędziem, traci tożsamość, zostaje sprowadzony do swojej funkcji.
Portrety anonimowych robotników w serii "Głowy wawelskie" powstały w opozycji do ówczesnej władzy. Przekorne fotografie mają wskazywać, że wysiłek "prawdziwego człowieka" pozostaje niezauważony, że za portretami przodowników pracy wiszącymi w zakładach pracy nie szło wystarczające wsparcie. Fotografie z jednej strony były deklaracją niezależności fotografa, z drugiej demaskowały fasadowość ówczesnego systemu. Lewczyński w swojej pracy odniósł się do tematów zawłaszczanych przez oficjalną propagandę i poddał je krytyce.
Swój stosunek emocjonalny do tej pracy Lewczyński ujawnił w jednym z wywiadów:
Text
Ten portret nieznany jest mi bardzo drogi. To jest moja odpowiedź na wszystkie przemiany tamtego dziwnego czasu. To jest moje oblicze, komentarz, mój znak w tamtym czasie.
W surrealistycznej serii "Głów" znalazła się też czapka powieszona na kiju, ubrania schnące na sznurze czy tatuaż pokazujący wyobrażenie o idealnej miłości.
Tytuł (nagłówek do zdjęcia)