Mistrz nastrojowych pejzaży nie szukał efektownych widoków, z maestrią potrafił oddać nastrój najbardziej banalnych widoków wiejskich łąk i nieużytków, czasem bohaterem obrazu czyniąc polny kwiat.
Dziewanna wielokwiatowa (Verbascum thapsiforme) – to dzika roślina, która szczególnie lubi stanowiska suche, rośnie nawet na terenach piaszczystych i skalistych. To popularny w Polsce kwiat, który spotkać można na łąkach i polach. Kwiaty dziewanny mają właściwości lecznicze, które znane były już w średniowieczu. Napary, syropy czy nalewki z tej rośliny polecane są przy chorobach górnych dróg oddechowych, ale i przy dolegliwościach żołądka i jelit, mają bowiem działanie przeciwzapalne i przeciwwirusowe. Ale na tym nie koniec. Dziewanna uważana jest także za roślinę magiczną: chroni przed uderzeniami pioruna i rozmaitymi nieszczęściami; wielką orędowniczką stosowania tej rośliny była żyjąca na przełomie XI i XII wieku mistyczka i uzdrowicielka, święta Hildegarda z Bingen.
Wszystkie te informacje dotyczące polnej rośliny zapewne nie miały jednak żadnego znaczenia dla Jana Stanisławskiego w chwili, gdy decydował się namalować pejzaż z dziewanną. Mistrz nastrojowego pejzażu nie zagłębiał się w szczegóły botaniczne, nie zagłębiał się nawet w szczegóły przedstawianych na obrazach widoków. Tworzył za to nastrojowe, ulotne, wrażeniowe zapisy krajobrazów podkrakowskich wsi i pejzaży w Ukrainy, z której pochodził i którą często odwiedzał.
Namalowana w 1895 roku "Dziewanna" jest jednym z najbardziej znanych dzieł malarza. Tradycyjnie skomponowany kadr – horyzont przecina obraz mniej więcej w połowie – przedstawia typową dla polskiego krajobrazu łąkę. Na ostatnim planie widać zabudowania pobliskiej wsi, bliżej – kępy traw i chwastów. Jednak "główną bohaterką" płótna jest smukła, strzelista dziewanna, roślina o niezwykłym kształcie obsypanej drobnymi, żółtymi kwiatami wysokiej łodygi (z tego powodu bywała nazywana "świecą królewską"). Gdyby nie charakterystyczny wygląd, być może nie dałoby się rozpoznać rośliny, która stała się inspiracją do obrazu. Bo Jan Stanisławski swoje pejzaże malował nie po to, by uchwycić detale, by precyzyjnie odtworzyć cechy malowanych krzewów, pól, kwiatów. W jego malarstwie najważniejsze było oddanie nastroju, tego ulotnego wrażenia, jakiego można doznać, wędrując w upalne, lenie popołudnie wśród brzęczenia owadów po rozgrzanej łące.
Jan Stanisławski uznawany jest za mistrza kameralnego krajobrazu (jego obrazy zwykle były niewielkich rozmiarów). Artysta początkowo studiował – z sukcesami – matematykę, jednak po ukończeniu ścisłych studiów zapisał się do prowadzonej w Warszawie przez Wojciecha Gersona Szkoły Rysunku. Kolejne kroki w malarskiej edukacji stawiał w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych, a w połowie lat 80. XIX wieku na trzy lata osiadł w Paryżu. To ważny moment w jego rozwoju, bo we francuskiej stolicy zetknął się z pracami impresjonistów – ich subiektywne malarstwo mające za zadnie nie rejestrację rzeczywistości, a uchwycenie na obrazie wrażenia chwili wywarło na polskiego malarza spory wpływ. Na szczęście Stanisławski nie zdecydował się kopiować, naśladować stylu malowania francuskich impresjonistów. Stworzył własny styl zatrzymywania na płótnie chwilowego wrażenia.
Swoje niewielkie obrazy malarz tworzył często w plenerze. Było to novum w polskiej sztuce – dotąd dzieła malarskie powstawały jednak głównie w atelier, poprzedzone szkicami. Stanisławski często pracował na zewnątrz, co więcej w plenery prowadzał także swoich studentów - od 1897 roku uczył w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych. Co więcej, pracę w plenerze wpisał do programu zajęć obowiązkowych, a tradycja ta przetrwała na krakowskiej uczelni do dziś.
Pomarańczowy blask zachodzącego słońca, rozedrgane od upału powietrze, pył, unoszący się z pobliskiej drogi, chrzęst wysuszonych słońcem traw – to łatwo dostrzeże widz w obrazach Jana Stanisławskiego. Nie rozpozna miejsc, roślin, detali zabudowań, bo nie im poświęcał uwagę malarz, konstruując obraz z drobnych uderzeń pędzla, plam koloru i światła. „Dziewanna” także nie jest namalowana precyzyjnie. Ten obraz Stanisławski skomponował różnicując odcienie i fakturę nakładanych farb, wielkość plam koloru. Nierówności powierzchni obrazu harmonizują tu z syntetycznym ujęciem tematu, z wrażeniowym zapisem chwili, kiedy to kwitnąca w letnim upale strzelista dziewanna okazała się godna zatrzymania na płótnie.
Jan Stanisławski
Dziewanna
ok. 1895
olej na płótnie, 38 x 67 cm
Wł. Zamek Królewski na Wawelu