Obok elektor Saksonii Jan Jerzy III Wettyn (w ozdobnym kapeluszu) spogląda pełen podziwu na Sobieskiego. Nieco dalej dostrzec można elektora bawarskiego Maksymiliana II Emanuela Wittelsbacha, przyszłego męża Teresy Kunegundy Sobieskiej. Z uwagą przypatruje się on obrazowi pokazywanemu przez włoskiego kapucyna Marco d’Aviano, który o świcie odprawił mszę na szczycie Kahlenbergu. Jak dowodził Gorzkowski, był to "obraz Matki Boskiej znaleziony w ziemi przy kopaniu rowów pod namiot" – właśnie to zabytkowe dzieło wypożyczył dla Matejki z majątku Radziwiłłów w Nieświeżu.
Patetyczna i pełna przepychu scena o czytelnej symbolice, żywe kolory, gigantyczny format – to musiało zrobić wrażenie na widzach nawet nieznających dokładnie historii polskiego triumfu. Taki był też zamysł artysty, który w świadomy sposób chciał wykorzystać dla dobra polskiej sprawy język sztuki, zrozumiały dla zagranicznych odbiorców.
Matejko ukończył obraz 22 sierpnia 1883 roku. Już dwa dni później dzieło pokazano w krakowskich Sukiennicach. Następnie płótno zostało nawinięte na walec i pilnie odesłane do stolicy cesarstwa na główne obchody jubileuszu. Stanisław Tarnowski w monografii Matejki z 1897 roku pisał:
Wiedeń jednak starannie unikał wszystkiego, co polskie, a Sobieskiego przypominał jak mógł najmniej. Na to poradził Matejko bardzo dowcipnie – tylko z niemałą ze swojej strony ofiarą. Wysłał obraz do Wiednia i urządził jego wystawę bezpłatną. »Nie chcecie nas wspominać? Jak się wam podoba. Ale my odwdzięczymy się wam grzecznie i po kawalersku, a sobie satysfakcję zrobimy przez to, że będziecie mogli bezpłatnie patrzeć na obraz przedstawiający naszą chwałę w waszym ocaleniu«. Czy na tej intencji podwójnej poznano się w Wiedniu, nie wiemy; ale zamiar się udał, skoro tłumy ludności ciągnęły do obrazu i przypatrywały mu się ciekawie i sympatycznie, z dobrym uczuciem króla Jana wspominając.
Co więcej, Matejko postanowił ofiarować obraz papieżowi jako dar narodu polskiego. "Tam, dokąd spod Wiednia bieżał goniec listem królewskim i chorągwią proroka – tam ślijmy obraz chwilę tę uprzytomniający. Tam, z Watykanu, wymowniej niż skądinąd, przypominać on będzie nieprzedawnione nigdy zasługi, prawa i boleści nasze" – ogłosił artysta. Triumf w bitwie pod Wiedniem odczytywano zresztą jako zwycięstwo chrześcijaństwa nad islamem.
Gdy artysta ogłosił swój zamiar, niektórzy mieli mu to za złe, uważając, że obraz o tak patriotycznej wymowie powinien zostać na ziemiach polskich. Z okazji obchodów 25-lecia pracy artystycznej Matejki, które świętowano w tym samym roku, zaczęto nawet zbierać fundusze na zakup "Sobieskiego pod Wiedniem". Powątpiewano też, czy dzieło zostanie należycie wyeksponowane. Tarnowski zanotował narzekania, "że jeżeli przypadkiem obraz będzie przyjęty, to będzie odesłany gdzieś do jakiego dalekiego klasztoru albo schowany na strychach Watykanu".
Obawy te okazały się jednak nieuzasadnione. 16 grudnia 1883 roku papież Leon XIII przyjął Polaków na uroczystej audiencji. Wśród uczestników znalazł się m.in. sam Matejko, a także Tarnowski (na czele delegacji z Krakowa), znani Polacy osiadli w Rzymie (w tym Henryk Siemiradzki i Zofia Katarzyna Odescalchi) oraz prymas Mieczysław Ledóchowski, który pośredniczył w kontaktach ze Stolicą Apostolską. Papież przyjął delegację bardzo serdecznie, a w swojej mowie błogosławił "cały naród polski", co uznano za wyraz wsparcia wobec Polaków pod zaborami. Matejko otrzymał zaś Order Piusa, jedno z najwyższych papieskich odznaczeń. Obraz zawisł w prestiżowym miejscu w Pałacu Watykańskim – w sali nazwanej od tej pory nazwiskiem Sobieskiego, w pobliżu słynnych apartamentów dekorowanych freskami Rafaela. Do dziś można go tam oglądać.