Barwny pas roślinności kontrastuje z wszechobecnym brązem: drewnianą ścianą, omszałym dachem i klepiskiem na podwórzu. Na tym tle silnie odcina się jaskrawa zieleń trawy, fiolet bzów, blada żółć żonkili. Na ziemi lśnią jeszcze kałuże, ślad niedawnego deszczu. Odżywające, zroszone wodą rośliny przypominają o nieubłaganym cyklu natury, wiosny i zimy, życia i śmierci. W mitologii greckiej uosobieniem tej cykliczności była Persefona, córka Demeter i żona Hadesa. Powracając ze świata umarłych, co roku przynosiła światu żywych wiosnę.
Ciekawym zabiegiem Malczewskiego jest takie wykadrowanie sceny, byśmy patrzyli na nią zza pleców Śmierci. Nie ma tu teatralności. Widz staje się jakby podglądaczem intymnej chwili rozgrywającej się między starcem a kobietą. Jest w tej atmosferze zapadającego zmierzchu coś zmysłowego, podobnie jak w krwistej czerwieni szat oraz odsłoniętych plecach i pośladkach posłanniczki. Ten moment zdaje się jednoczyć trzy bóstwa: Thanatosa, Hypnosa i Erosa – Śmierć, Sen i Miłość.
Obrazy Malczewskiego stały się inspiracją dla Lucjana Rydla, młodopolskiego poety znanego jako pierwowzór Pana Młodego z "Wesela" Stanisława Wyspiańskiego. Poetycką interpretacją tej wersji "Thanatosa" jest wiersz "W pogodny dzień, majowy dzień":
W pogodny dzień, majowy dzień
Przed starym dworkiem kwitnie bez;
Przez okna z falą ciepłych tchnień
Dech słodkiej płynie woni.
W pogodny dzień, majowy dzień
Przed gankiem dworku zawył pies
I uszedł w ciemną domu sień…
Czy go strach jaki goni?
Pod oknem przemknął czarny cień
Poseł żałoby, zwiastun łez…
W pogodny dzień, majowy dzień
Śmierć idzie z kosą w dłoni…