"Obłok" Ferdynanda Ruszczyca jest wyrazistą emanacją tych przemian – a opublikowana w "Tygodniku Ilustrowanym" recenzja pokazuje, że może nawet nazbyt wyrazistą. Bo choć w "nowych" pejzażach pozornie banalne ujęcia i mało atrakcyjne widoki były już dopuszczalne, publiczność nie była najwyraźniej przygotowana na tak minimalistyczną kompozycję. Pędzony wiatrem biały obłok, kępa drzew czy krzewów i falująca trawa – to kompozycja z pogranicza abstrakcji!
Choć złożony z niewielu elementów obraz Ruszczyca jest pełen ekspresji i siły, można uznać, że tematem tego płótna jest potęga sił natury, moc przyrody, w której człowiek nie pełni znaczącej roli, wręcz nie jest potrzebny. Szerokimi pociągnięciami pędzla, zamaszyście nakładanymi plamami farby Ruszczyc skomponował widok targanego porywami wiatru prostego krajobrazu. Więcej tu widz się domyśla niż widzi: malarz w mistrzowski sposób, za pomocą kilku zaledwie plam stworzył całą opowieść o trawiastej łące, niebie, dynamicznie zmieniającej się letniej pogodzie.
"Obłok" często łączony jest z pracami artysty o podobnej ekspresji, malowanymi na przełomie XIX i XX wieku. "Ziemia" i "Młyn" z 1898 czy "Pustka (Stare gniazdo)" z 1901 są w podobny sposób nasycone, dynamiczne, pełne nastroju i siły wyrazu. W "Obłoku" wszystkie te wrażenia zostały jednak osiągnięte z użyciem znacznie mniejszej liczby środków.