W "Fanfiku" Karwowska wraca do opowieści o trudach dojrzewania, ale tym razem wkracza na dużo bardziej grząski grunt. Jej film jest bowiem adaptacją głośnej powieści LGBT autorstwa Natalii Osińskiej, w której autorka łączy klasyczną licealną bildungsroman z wątkiem transpłciowości. Podejmując się rozmowy na temat nieheteronormatywności, Karwowska sporo ryzykuje. Z jednej strony: zarzuty o upraszczanie obrazu transpłciowości, z drugiej – oskarżenia o to, że wpisuje się w "modny" temat i wchodzi w publicystyczne spory, realizując agendę Netfliksa z jego domniemaną "homopropagandą".
Tymczasem Karwowskiej i będącego współautorem scenariusza Grzegorza Jaroszuka nie interesuje polityczność podejmowanego wątku, ale prawda postaci. Opowieść o nastoletniej Tosi (granej przez Alina Szewczyka), która odkrywa, że tak naprawdę od zawsze czuła się chłopcem, to historia o potrzebie akceptacji. Tej, której udzielają nam inni ludzie i tej, której sami musimy sobie udzielać. Twórcy filmu nie wchodzą na barykady, nie wymachują sztandarem LGBTQ, ale stają po stronie bohatera, pokazując jego samotność, dramat, z którym musi się zmierzyć i oswoić. Co więcej – kreśląc filmowy portret Tośka, autorzy scenariusza wcale nie zabiegają o to, byśmy lubili ich postać. W interpretacji Alina Szewczyka filmowa Tośka jest intrygująca, ale nieprzesadnie sympatyczna. Skupiona na sobie, irytująca i egoistyczna, ma zarazem energię, która intryguje i zdolność do przekraczania norm, która czyni z niej interesującą bohaterkę.