Drewniane epitafia nie należą do rzadkości na Dolnym Śląsku. Najczęściej były zarezerwowane dla bogatych mieszczan, pastorów i teologów, podczas gdy śląska szlachta preferowała kamień jako budulec pomników nagrobnych. Tańszy drewniany materiał łatwo ulegał destrukcji, stąd obecnie większość drewnianych epitafiów to obiekty muzealne. Niekiedy wykonane w tym tworzywie dzieła kommemoratywne mogły mieć spore rozmiary, choć zazwyczaj ograniczały się do jednej kondygnacji z kolumnami, zwieńczeniem i tzw. podwieszeniem. Bogatym programom treściowym towarzyszyły obszerne inskrypcje, z których często widz mógł się dowiedzieć, z czyim epitafium ma do czynienia, ile ta osoba miała dzieci i jaką pełniła funkcję w społeczeństwie. Zachowane najciekawsze zespoły dużych epitafiów drewnianych znajdują się w kościele farnym w Lubinie i w zamku piastowskim w Brzegu - filii Muzeum Narodowego we Wrocławiu.
W XVI wieku powstawały jednak także skromniejsze epitafia, składające się zwykle z obrazu otoczonego ramą i inskrypcji, wcale niekoniecznie poświęcone mniej wpływowym osobom. Epitafium Johanna Hessa - pierwszego wrocławskiego pastora, jest tego doskonałym przykładem. Pochodzący z Norymbergi Johann Hess (1490-1547), zaznajomiony z Marcinem Lutrem i Filipem Melanchtonem stał się pierwszym reformatorem i obrońcą Nowej Wiary we Wrocławiu. Za jego sprawą, w ciągu zaledwie sześciu lat od wystąpienia Lutra w Wittenberdze i przybicia słynnych 95 tez, reformacja dotarła do stolicy Śląska. Za jego sprawą również przebiegła ona bez zamieszek i rozlewu krwi. Hess oraz współpracujący z nim Ambrosius Moiban - drugi śląski reformator i pastor kościoła św. Elżbiety, potrafili bowiem prowadzić politykę tolerancji i umiarkowania. Stopniowo wprowadzali luterańskie prawdy wiary, zachowując początkowo dawne obrzędy (dźwięk dzwonków, egzorcyzmy, zanurzanie dziecka w wodzie przy chrzcie), spowiedź prywatną, czy szaty liturgiczne. Coraz większe znaczenie zyskiwały prowadzone z języku niemieckim kazania oraz śpiewy.
Z czasem zniesiono pozostałe elementy tradycji, jednak pewna doza mistycyzmu pozostała w śląskich protestantach na dłużej, o czym może świadczyć jego uaktywnienie się w programach ołtarzowych ok. 1600 roku. Johann Hess zasłynął także dobrymi kontaktami z wrocławskim biskupem Janem V Turzonem, również dość tolerancyjnym i nie zwalczającym protestantów hierarchą kościelnym. W 1523 roku Hess rozpoczął sprawowanie urzędu pastora kościoła św. Marii Magdaleny we Wrocławiu, Ambrosius Moiban dwa lata później został pastorem drugiego miejskiego kościoła - św. Elżbiety przy Rynku. Trzeci ze śląskich reformatorów - niejaki Caspar Schwenckfeld, przez jakiś czas protegowany książąt legnicko-brzeskich i wykładowca na legnickim uniwersytecie - popadł w spirytystyczny radykalizm i został usunięty z zajmowanych stanowisk.
Protestanckie mieszczaństwo Wrocławia ufundowało Johannowi Hessowi w 1547 roku niezwykle intrygujące epitafium. Jak przystało na pomnik przynależny osobie uczonej, umieszczono w nim inskrypcje w dwóch językach - po łacinie i po grecku. Układaniem tej drugiej zajął się sam Filip Melanchton, jak już wiemy, bliski przyjaciel zmarłego. Napis wychwala mądrość wrocławskiego reformatora, jego oddanie sprawie Ewangelii i osobistą skromność.
Na umieszczonym powyżej inskrypcji obrazie w średniowieczny sposób - symultanicznie - ukazano wiele przedstawień. Obraz podzielony został pniem drzewa, które z lewej strony ma suche gałęzie, z prawej zaś żywe. Pod suchymi gałęziami rozgrywają się dzieje Grzechu: Ewa daje Adamowi owoc z zakazanego drzewa, Grzech i Śmierć w postaci potwora i szkieletu pchają człowieka do piekła, nad nimi wznosi się Chrystus - Sędzia Świata, przy drzewie stoi zaś Mojżesz - w luterańskiej teologii symbol Prawa i Starego Testamentu. Pod żywymi gałęziami z prawej strony pnia toczą się dzieje odkupienia: św. Jan Chrzciciel (symbol Łaski) pokazuje zmarłemu ukrzyżowanego Chrystusa, w którym ten może pokładać nadzieje na zbawienie, zaraz obok Chrystus pokonuje chorągwią zwycięstwa symbole Grzechu i Śmierci; w tle widnieje Wywyższenie Węża Miedzianego i Pokłon Pasterzy - zapowiedź odkupienia ludzkości; na wysokiej skale Maria oczekuje Dzieciątka, które symbolicznie przybywa do niej na krzyżu.
Umieszczone po prawej stronie cytaty biblijne odnoszą się do tych przedstawień i głoszą podstawy luterańskiej doktryny chrześcijańskiej. Czynią zatem z epitafium rodzaj manifestu przekazywanego przez zmarłego Johanna Hessa swoim potomnym. Zestawienie Starego i Nowego Testamentu pokazuje również, że bez wiary w ukrzyżowanie nie będzie możliwe zbawienie - a co za tym idzie, samo Prawo (czyli obrzędy) nie wystarcza, trzeba również otrzymać Łaskę dostąpienia Niebios. Zestawienie dwóch postaci-symboli: Mojżesza i św. Jana Chrzciciela było w śląskiej sztuce czasów Reformacji bardzo częste. Określone zostało "Tablicą Prawa i Łaski". Dzięki innym scenom wzmacniającym różnicę między Prawem i Łaską, tak jak w przypadku epitafium Hessa, widz stawiał przed "wyborem" pośmiertnej drogi, "wyborem" pomiędzy Mojżeszem a św. Janem Chrzcicielem, między grzechem (czyt. obrzędowością) i zbawieniem. Dzięki wierze w ofiarę Chrystusa na krzyżu mógł wejść na drogę "prawdziwej wiary" i osiągnąć zbawienie.
Na Śląsku istniało jeszcze tylko jedno epitafium z przedstawionym symbolicznie drzewem rozgraniczającym Prawo i Łaskę - niezachowane epitafium Georga von Zedlitz w Nowym Kościele (1552), być może wzorowane na pomniku Hessa. Późniejsze nagrobki i epitafia nie odnosiły się do potomnych i wyboru przez nich drogi do życia wiecznego. Na ogół sięgano po przedstawienia związane bardziej "bezpośrednio" ze zmartwychwstaniem po śmierci: "Sąd Ostateczny", "Wizja Ezechiela" (zmartwychwstanie ciał i przyobleczenie ziemskiego ciała po śmierci) czy "Wskrzeszenie Łazarza" (powstanie ze zmarłych). Z kolei poprzez inne wyobrażenia zmarli pokładali nadzieję na zmartwychwstanie w Chrystusie. Przedstawiano więc: "Sen Jakuba" (wchodzenia po stopniach do Nieba), "Historię Jonasza" (uratowanie z paszczy wieloryba) oraz "Ukrzyżowanie" (wiara w ofiarę Chrystusa). Postaci zmarłych umieszczone w tych nagrobkach lub epitafiach miały zawsze otwarte oczy - musiały być bowiem gotowe na przyjście Zbawiciela.
Autor: Jakub Jagiełło, grudzień 2009
- Epitafium Johanna Hessa
1547-1549
wł. Muzeum Narodowe we Wrocławiu