Najważniejsza polska piosenka XX wieku? Największy protest song PRL-u? Hymn pokolenia? Wobec Dziwny jest ten świat lubimy używać szumnych słów, ale dla Czesława Niemena przekaz utworu miał wymiar przede wszystkim osobisty.
W momencie powstawania tej piosenki artysta miał już na polskiej scenie ugruntowaną pozycję, a nawet pierwsze doświadczenia zagraniczne. Popularność zdobył jako jeden z wokalistów grupy Niebiesko-Czarni, z którą wykonywał klasyczny, wczesny bigbit, czyli naszą krajową odpowiedź na ultrapopularnego na Zachodzie rock’n’rolla. Przeboje, takie jak Hej dziewczyno, hej i Zabawa w ciuciubabkę, zrobiły z Niemena gwiazdę, ale też szybko zaczęły go uwierać. Podobnie zresztą jak występy w Niebiesko-Czarnych, zespole-kombajnie, w którym musiał dzielić estradę z kilkoma innymi wokalistami – Heleną Majdaniec, Adrianną Rusowicz, Wojciechem Kordą, Piotrem Janczerskim i Michajem Burano. Niemen czuł, że w tak wielkim składzie, złożonym z tylu różnych osobowości, na dłuższą metę wiele nie zdziała.
Śpiewanie w zespole przyniosło mu jednak fundamentalne dla powstania Dziwny jest ten świat doświadczenie – pierwsze wyjazdy za granicę. W 1966 roku Niebiesko-Czarni podpisali kontrakt na występy w paryskiej Olympii, dokąd zwerbował ich Bruno Coquatrix, francuski impresario, który zaangażował zespół do show Grand Music-hall de Varsovie. W wielkiej rewii brały udział również takie gwiazdy, jak Alina Janowska, Iga Cembrzyńska i Violetta Villas. Stylistycznie od sasa do lasa, czyli trochę tak jak w samych Niebiesko-Czarnych.
We Francji Niemen zetknął się nie tylko z inspirującą zachodnią popkulturą i estetyką dzieci-kwiatów, lecz również z ciemnymi stronami show-biznesu. Układy, liczne kontrakty i prowizje od nich odprowadzane, współzawodnictwo, robienie dobrych min do złej gry – to wszystko odcisnęło na młodym, wrażliwym i nieco wyobcowanym w wielkim świecie artyście duże piętno.
Text
Czesław po raz pierwszy wtedy zobaczył, że co innego ludzie mówią przy nim, a co innego za jego plecami. Mówię o zwykłych relacjach międzyludzkich. Po prostu przypadkiem dwie osoby ze sobą rozmawiały, Czesław był obok, ale te osoby o tym nie wiedziały […]. Czesław był w szoku, z jak wielką niechęcią, nienawiścią te osoby się wypowiadają. To była szczególnie jedna osoba, ten człowiek już nie żyje, która bardzo niefajnie o Czesławie mówiła, a jednocześnie potem, kiedy razem współpracowali, to „Ach, och!” i było cudownie
– wspominała po latach Małgorzata Niemen, wdowa po artyście.
Nazwisko osoby, która miała dopuścić się afrontu, nigdzie nie pada, ale po zapoznaniu się z wieloma źródłami opisującymi to zdarzenie z różnych perspektyw można między wierszami przeczytać, że chodziło o samego Coquatrix, a więc wpływowego człowieka, który najpierw uwierzył w talent Niemena, wprowadził go do wielkiego świata, a następnie mocno zawiódł.
Właśnie pod wpływem tego incydentu, w Paryżu w sierpniu 1966 roku, napisał Dziwny jest ten świat. Dwa lata później w wywiadzie dla „Nowej Wsi” mówił:
Text
Jest to protest przeciwko obłudzie. Mój protest. Obłuda jest rzeczą straszną. […] jestem człowiekiem z małego miasteczka na Wileńszczyźnie. Na wsi i na prowincji, z której pochodzę, panują chyba lepsze stosunki i obyczaje niż na świecie, do którego teraz należę. Zanim stałem się tym, kim jestem, musiałem przejść bardzo dużo i dużo doświadczyć na własnej skórze. Dużo krzywdy. I przeciwko tym obłudnym stosunkom między ludźmi, intrygom i zawiściom napisałem swoją piosenkę.
W tekście Niemen nie tyle krytykuje czy walczy ze złem obecnym na świecie, co zwyczajnie mu się dziwi – jak dziecko. Mimo że nie może zrozumieć, ile wciąż jeszcze jest go wśród nas i w nas samych, w końcowych wersach wyraża nadzieję, że ludzi dobrej woli jest więcej. Można więc uznać utwór za w miarę łagodny. Choć bywa do dziś nazywany protest songiem, właściwie powstał w kontrze do tego typu piosenek, które zdaniem Niemena były raczej wyrazem pozerstwa, a ich tematyka – tak naprawdę odległa od doświadczeń ich wykonawców. Za przykład podawał kawałek Te bomby lecą na nasz dom Stana Borysa nawiązujący do wojny w Wietnamie – no bo przecież co ma Wietnam do PRL-u? „[…] [D]oszedłem do wniosku, że wojny to my toczymy sami ze sobą. I w sobie. I stąd pomysł na taki tekst, który trzeba było zaśpiewać rzeczywiście dosadnie, bo zaśpiewany delikatnie, w formie ballady, nikogo by nie zainteresował” – tłumaczył Niemen.
Swój utwór osadził w stylistyce amerykańskiego soulu, bardzo wówczas popularnego w całej Europie. Bezpośrednią muzyczną inspiracją był wielki przebój Jamesa Browna – It’s a Man’s Man’s Man’s World. Oba nagrania mają podobny, wyróżniający się partią klawiszy wstęp oraz wykrzyczany a cappella początek tekstu stanowiący jednocześnie tytuł. Podobieństwo obu utworów było zresztą na tyle widoczne, że podejrzenie o popełnienie plagiatu ciągnęło się za Niemenem przez całe lata. Dopiero pod koniec XX wieku Piotr Kałużny – muzyk, dyrygent i wykładowca Akademii Muzycznej we Wrocławiu – na łamach prasy zestawił obie kompozycje i stanowczo dowodził, że Dziwny jest ten świat to odrębne, w pełni autorskie dzieło.
Po powrocie z Francji do Polski Niemen utwierdził się w przekonaniu, że w Niebiesko-Czarnych jest mu za ciasno. Wkrótce opuścił skład, a na potrzeby swoich solowych występów powołał grupę Akwarele. Nowymi poczynaniami artysty zainteresowała się państwowa wytwórnia płytowa Polskie Nagrania i zaproponowała mu nagranie wraz z zespołem małej płyty, tzw. czwórki, dziś powszechnie nazywanej epką. Niemen, mając w zanadrzu swój nowy utwór, namówił firmę na cały longplay, wiedząc już, że Dziwny jest ten świat będzie nie tylko jego najważniejszym punktem, ale też nada tytuł albumowi.
Rejestracja płyty odbyła się w studiu Polskich Nagrań w dniach 12–18 kwietnia 1967 roku. Paweł Brodowski i Tomasz Jaśkiewicz, muzycy zespołu Akwarele, wspominali, że utwór na próbach brzmiał bardzo kameralnie i łagodnie. Niemen przygrywał go na fortepianie i tylko intonował linię melodyczną, podśpiewując sobie pod nosem. Najpierw nagrano sam podkład, potem partie chórku dośpiewały Alibabki, a dopiero na samym końcu przed mikrofonem stanął autor. Muzycy ten moment wspominali później jeszcze długo. Jak mówił Brodowski:
Text
Gdy on to zaśpiewał, po prostu jakby wmurowało nas w ziemię. W studiu nastąpiła długa cisza, nie mogliśmy się pozbierać, to był nieprawdopodobny wstrząs, w jaki sposób on to mógł zaśpiewać, perfekcyjnie. Podobno było poruszenie również w reżyserce, podczas realizacji partii wokalnej. Ktoś (chyba pani inżynier Halina Jastrzębska) powiedział, że to jest za głośne, że nastąpiło przekroczenie pewnych parametrów, że nie można tak głośno śpiewać, bo aparatura tego nie wytrzyma, że te przesterowania nie będą w redakcji zaakceptowane.
Piosenka została zarejestrowana, ale nie trafiła tak szybko do publiczności. Równolegle z nagraniem artysta zgłosił swoje najnowsze dzieło do konkursu Premier na Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu, w którym – zgodnie ze swoją nazwą – mogły konkurować utwory wcześniej nieemitowane. Zatem aż do czerwca, kiedy tradycyjnie odbywał się KFPP, Dziwny jest ten świat znała wyłącznie garstka osób zaangażowanych w powstanie albumu.
W Opolu Niemen powtórzył ten sam podstęp, którego użył w warszawskim studiu. Na festiwalowych próbach śpiewał bez większego zaangażowania, chcąc zaskoczyć nie tylko publiczność, ale również organizatorów imprezy. Poza tym musiał przeczuwać, że jeżeli od razu zaśpiewa piosenkę całym sobą, z prawdziwie soulową ekspresją, ktoś z decydentów może zablokować występ, zarzucając artyście np. sianie zgorszenia. Z wykonaniem utworu wiązało się duże ryzyko, ponieważ Niemen nie wiedział, jak na jego mocny głos zareagują mikrofony obsługiwane przez niewtajemniczoną ekipę techniczną. Dlatego tuż przed premierowym wykonaniem piosenki, już podczas transmisji, Niemen wypowiedział do mikrofonu słowa: „Chciałem prosić pana inżyniera o wzmocnienie jeszcze mikrofonu, ja sam się będę miksował”. Przez jednych zostało to odebrane za wyraz artystycznej niezależności, a przez innych – tych nieprzychylnych Niemenowi – za bezczelność. Chodziło jednak przede wszystkim o to, żeby wokalista sprawował pełną kontrolę nad swoim wykonaniem. Wykonaniem, które ostatecznie uznał za nieudane.
Niemniej Dziwny jest ten świat wreszcie wybrzmiało – i to na najważniejszym muzycznym wydarzeniu w kraju. Mimo szoku festiwalowe jury przyznało artyście Nagrodę Specjalną Przewodniczącego Komitetu ds. Radia i Telewizji. Ważniejsze jednak okazały się rozgłos i poruszenie wywołane piosenką. Choć może nie takie, jakich życzyłby sobie sam Niemen:
Text
Strasznie mnie to denerwowało, że wszyscy patrzą na mnie, ale mnie nie widzą. Że słyszą, ale nie słuchają. A jak słuchają, to słyszą tylko krzyk, słowa, dźwięki, nie słyszą jednak tego, co śpiewam. Nie słyszą bicia mojego serca. Nie zaglądają – dlaczego?! – do mojej duszy. Te recenzje po Opolu! Te naprędce organizowane i starannie montowane dyskusje radiowe! To święte oburzenie!
Dziennikarze faktycznie zamiast skupić się na przekazie piosenki, najczęściej krytykowali sposób, w jaki Niemen wyśpiewał swoje słowa. Uwagę przykuwała też barwna, nieprzystająca do wizerunku wokalisty socjalistycznego kraju powierzchowność Niemena. Z Paryża przywiózł bowiem nie tylko pomysł na tekst czy fascynację soulem, ale również nową garderobę. Kolorowe koszule, apaszki, futerka i… perukę! Egzotyczny wizerunek spotkał się z szyderstwem, a przy bezpośrednich spotkaniach, w skrajnych przypadkach, również z agresją. Wskutek tego, według relacji muzyków Niemena, wokalista czasami poruszał się po Warszawie w towarzystwie prywatnego ochroniarza.
Oczywiście nie było tak, że Dziwny jest ten świat został przez wszystkich masowo odrzucony. Młoda publiczność pokochała nową piosenkę, a wydany w drugiej połowie 1967 roku longplay jako pierwszy w historii polskiej fonografii otrzymał status Złotej Płyty (160 tys. sprzedanych egzemplarzy!). Artysta swoim dziełem udowodnił, że piosenki tworzone przez bigbitowców wcale nie muszą traktować o zabawie w ciuciubabkę czy innych błahostkach.
Niemen nie zagrzał długo miejsca w soulowej estetyce. Niebawem rozpoczął pracę nad kolejnym, równie ważnym osiągnięciem, czyli wydaną w 1970 roku płytą Niemen Enigmatic, nagraną z nowo powołanym zespołem o tej samej nazwie. Tym razem sięgnął po poezję Cypriana Kamila Norwida, Adama Asnyka, Tadeusza Kubiaka i Kazimierza Przerwy-Tetmajera, a do swojej muzyki wprowadził elementy rocka progresywnego. W następnych latach jego twórczość zmierzała w stronę jazz-rocka i awangardy, oddalając się tym samym od gustów masowej publiczności.
Dlatego Dziwny jest ten świat, mimo kontrowersji, jakie początkowo wzbudził, na tle późniejszych dokonań jawi się jako utwór nader przystępny i przebojowy. Niemen wracał do niego parokrotnie w dalszych etapach kariery, dostosowując styl wykonania do swoich bieżących fascynacji. W powszechnej pamięci funkcjonuje jednak przede wszystkim jego pierwsza wersja – jako ta najbardziej przełomowa zarówno dla samego Niemena, jak i dla całej historii polskiej muzyki rozrywkowej.
Szkoda jedynie, że dziś kompozycja często bywa sprowadzana do możliwości popisu wokalnego i w ten sposób regularnie wybrzmiewa na amatorskich przeglądach. Przez to jej przekaz został spłycony, a popularyzowane przez telewizję współczesne wykonania artystycznie rzadko proponują coś świeżego. Choć jeszcze przed swoją śmiercią ubolewał nad tym sam Niemen, po jego odejściu w 2001 roku wykorzystywanie piosenki do celów komercyjnych wręcz się nasiliło.
Pod koniec życia artysta miał ponoć pracować nad nowym utworem, zatytułowanym Piękny jest ten świat. Zachowały się wypowiedzi, w których mówi, że brakuje mu jednak „jednej myśli, jednego dźwięku” stanowiącego kropkę nad i. Nic nie wiadomo o tym, żeby takie dzieło zostało ukończone.