Zarówno Paul Verlaine (1844-1896), jak i Arthur Rimbaud (1854-1891) na stałe zapisali się w historii literatury powszechnej, a nie jedynie francuskiej. O ile jednak pierwszy z poetów tracił nieco na znaczeniu w XX wieku, o tyle drugi stawał się patronem kolejnych pokoleń zbuntowanych artystów, od moderny po kontrkulturę w stylu Boba Dylana. Obydwaj autorzy, zaliczani do grupy poetów wyklętych, szokowali nie tylko swoją literaturą, ale też sposobem bycia – burzliwy związek miłosny Verlaine’a i Rimbauda stanowił nie lada wyzwanie dla mieszczańskiej obyczajowości drugiej połowy XIX wieku.
Brytyjski dramaturg Christopher Hampton skupił się w swojej sztuce "Całkowite zaćmienie" z 1967 roku właśnie na skomplikowanej relacji między dwoma poetami, udokumentowanej w zachowanej korespondencji artystów. Do adaptacji dramatu przymierzał się początkowo Volker Schlöndorff, jednak ostatecznie film zrealizowała Agnieszka Holland, która nie kryła fascynacji postacią Rimbauda. Wydaje się, że reżyserka zainteresowała się projektem przede wszystkim dlatego, że scenariusz Hamptona pozwolił jej na rozwinięcie dwóch, od zawsze nurtujących ją motywów – buntu i konformizmu.
Ramę kompozycyjną filmu tworzy rozmowa Verlaine’a (David Thewlis) z siostrą zmarłego Rimbauda. Zniszczony już przez alkohol i chorobę mężczyzna wspomina w oparach absyntu swoją zaledwie kilkuletnią, ale niezwykle intensywną znajomość z młodym geniuszem. Rimbaud (Leonardo Di Caprio), który przyjechał na zaproszenie Verlaine’a do Paryża w 1871 roku, niemal od razu stał się objawieniem dla nieco już wypalonego poety. Odważny i kreatywny nastolatek nie tylko wyznacza nowe horyzonty w poezji, odrzucając przestarzałą retorykę i manierę współczesnych literatów, ale też kontestuje mieszczańskie obyczaje. Verlaine, który ma dosyć życia w domu bogatego teścia, u boku pięknej i młodej, lecz pozbawionej głębszych zainteresowań żony, szuka artystycznego, egzystencjalnego i cielesnego spełnienia w relacji z młodym kochankiem.