Obraz przedstawia rozgrywającą się w nocy scenę o tajemniczym i symbolicznym charakterze. Na płótnie widzimy pogrążoną w ciemności dolinę położoną nad krętym strumykiem, składającą się z pagórków, skał, drzew i krzewów. Elementy te są różnej wielkości i kształtów, dlatego cały krajobraz sprawia wrażenie nieregularnego. Choć tytuł mógłby sugerować, że jest to "ogród", to jednak owo miejsce, ze względu na swojego rodzaju dzikość, sprawia wrażenie ukrytego, oddalonego od siedzib ludzkich. Sceneria ta jest zamykana przez ciemne nocne niebo, spowite szarzejącymi chmurami, pomiędzy którymi gdzieniegdzie przebija się światło księżyca.
Głównym chwytem malarskim, jakim posłużył się Chmielowski, było zastosowanie bardzo ciemnej tonacji barwnej. Na obrazie dominują odcienie czerni, szarości i barwy granatowej. Choć w dziele możemy zobaczyć też inne kolory, które przełamują tę zasadę, jak biele czy czerwienie, to są one raczej dodatkiem, który podkreśla ową czerń. Cały obraz sprawia wrażenie bardzo harmonijnego układu plam barwnych. Poszczególne jego elementy, jak postaci czy fragmenty krajobrazu, są trudne do rozróżnienia i precyzyjnego odczytania z powodu zacierających się konturów, zaś niektóre plamy barwne wręcz zlewają się ze sobą. Tworzy to nastrój tajemniczości, budzi w widzu uczucie niepokoju, ale i zaciekawienia. Wynika to także z roli, jaką w dziele odgrywają postaci.
Pośród tego pejzażu znajdują się bowiem bohaterowie zgrupowani wokół ołtarza, na którym rozniecono ogień. Jako jedyny rozświetla on całą scenę, rzucając nieco blasku na poszczególne postaci, dzięki czemu widzimy szczegóły niektórych z nich. To wokół niego koncentruje się cała akcja obrazu, która przywodzi na myśl jakiś rytuał odbywający się w odosobnionym miejscu, znanym tylko wtajemniczonym. Część postaci stoi, inna zaś podchodzi do ołtarza. Widz może odnieść więc wrażenie, że nie tylko ogląda sam rytuał, jego zasadniczy moment, ale także poprzedzającą go procesję, która zmierza z ciemności w stronę ognia na ołtarzu. Taki układ tych postaci można interpretować też jeszcze bardziej symbolicznie – niektórzy już przystąpili do rytuału, zaś inni dopiero ku temu zmierzają.
Po prawej stronie ołtarza widzimy dwie kobiety w białych, antykizującycych szatach. Ich postawa oraz gesty przywodzą na myśl starożytne posągi. Pośrodku sceny, na pierwszym planie, znajduje się para w uścisku, być może tanecznym, o czym świadczy sposób, w jaki stoją oraz trzymają się za ręce. Ich stroje są stylizowane na renesansowe – ona jest ubrana w białą suknię, on w czarną opończę do kolan. Obok nich widzimy niewyraźnie namalowaną grupę postaci, a za nimi kolejne osoby, niektóre z wieńcami kwiatów w rękach, podchodzące do ołtarza. To one właśnie tworzą wspomniany wyżej pochód. Wszyscy są ubrani w stroje podobne do tych, jakie ma na sobie pierwsza para, za wyjątkiem dwóch mężczyzn zamykających tę procesję, którzy noszą czerwone długie szaty.
Wybór kostiumów postaci też ma znaczenie symboliczne. Dwie pierwsze kobiety są najprawdopodobniej kapłankami rytuału, w którym pozostali obecni biorą, bądź za chwilę wezmą, udział. Zostaje więc w symboliczny sposób zarysowany podział na swojego rodzaju strażników i prowadzących rytuał oraz tych, którzy jedynie w nim uczestniczą.
Wybór strojów wskazuje również na to, jaką epoką inspirował się Chmielowski. Obraz może więc uchodzić za scenę z czasów włoskiego renesansu, podczas którego ponowne przeżywanie antyku, czy to poprzez lektury autorów starożytnych, czy też zwyczajne upodobanie do estetyki tej epoki, było bardzo popularne. Oglądalibyśmy więc coś w rodzaju inscenizacji, w której kilka postaci z epoki Odrodzenia oddawałoby się rytuałowi, stylizowanemu na antyczny, lub brało udział w jakiejś zabawie luźno nawiązującej do dawnych czasów. Zdają się to także sugerować gesty i mimika postaci, które sprawiają wrażenie zaintrygowanych, a nawet ucieszonych z przybycia do tego miejsca.
Nastrój obrazu, podobnie jak inne zainteresowania artystyczne Chmielowskiego, który nie malował scen frywolnych czy rodzajowych, wskazuje jednak na to, że dzieło jest wypowiedzią o znacznie poważniejszym charakterze. Na ołtarzu znajduje się grecki napis, "hedone", który możemy odczytać pomimo ciemności. Dzisiaj kojarzy się on zasadniczo z pojęciem hedonizmu. Jest to postawa, czy też doktryna etyczna, uznająca przyjemność za najwyższe dobro, cel oraz główny motyw ludzkiego postępowania, czy też zakładająca unikanie rzeczy przykrych. W potocznym rozumieniu uchodzi czasami za postawę naganną, czasami powiązaną z wątpliwą moralnością. Pojęcie to jest jednak bardziej złożone. W mitologii greckiej Hedone była daimonionem, czyli duchem utożsamianym z przyjemnością, ale nie tylko zmysłową. Uważano ją za uosobienie staniu, w którym nie ma cierpienia i bólu. Tak była również postrzegana przez włoskich humanistów okresu Odrodzenia.
Dlatego też raczej w tym kluczu należy odczytywać symboliczne znaczenie dzieła. Byłoby ono metaforą życia jako wędrówki przez trudności (stąd ciemna noc i nieregularny krajobraz), aż do osiągnięcia stanu szczęścia (dojście do ołtarza, zadowolenie na końcu drogi), co jest powiązane z miłością do drugiej osoby (najważniejsze postaci na obrazie to para, ważny jest także tytuł). Co więcej, stan ten jest niejako ukryty i niedostępny, zaś osiągnięcie go przychodzi wraz z czasem.
"Ogród miłości" może uchodzić za inspirowaną renesansem scenę tajemnej schadzki kilku par, biorących udział w jakiejś inscenizacji pośród odludnego krajobrazu. Zwróćmy jednak uwagę, że użyte środki malarskie oraz zakodowane nawiązania do kultury sugerują inne odczytanie obrazu. Poprzez tworzące nastrój zastosowanie harmonijnie zestawionych barw o ciemnym odcieniu oraz odwołania do poglądów włoskiego humanizmu, Chmielowski ukazuje w symboliczny i poetycki sposób stan, w którym nie ma cierpienia.
- Adam Chmielowski, "Ogród miłości"
1876
olej na płótnie, 88 x 168 cm
Muzeum Narodowe w Warszawie