Czy ma pani plany rozszerzenia działalności międzynarodowej, współpracy zagranicznej?
Zdecydowanie tak — i traktuję to jako jeden z ważnych celów strategicznych najbliższych lat. Orkiestra i Chór Filharmonii Narodowej to zespoły o najwyższym poziomie artystycznym, które zasługują na szerszą europejską obecność. Chcę, żeby były słyszalne nie tylko w Warszawie. W najbliższym czasie mamy w planach kilka wyjazdów europejskich. Tutaj bardzo cenne są kontakty i rozeznanie międzynarodowe Krzysztofa Urbańskiego, Dyrektora Artystycznego Filharmonii. W maju planujemy trasę koncertową orkiestry w Wielkiej Brytanii, a nasz chór dopiero co wrócił z koncertu w Kłajpedzie.
Poza wyjazdami zagranicznymi i zapraszaniem renomowanych zespołów spoza Polski zależy mi również na wymianach nie tylko artystycznych, ale też zarządczych: przyglądania się, jak z wyzwaniami radzą sobie inni, zdobywania innych perspektyw i wzajemnego dzielenia się doświadczeniami.
Dużą rolę w budowaniu międzynarodowej rozpoznawalności odgrywa również obecność cyfrowa — transmisje, nagrania, współpraca z Polskim Radiem i EBU. To nie jest substytut trasy zagranicznej, ale świetny sposób na dotarcie do słuchaczy, zanim jeszcze pojawią się w sali.
Co jest dla pani jako dyrektorki Filharmonii Narodowej najciekawszym wyzwaniem ? Jakie są pani marzenia?
Największą fascynacją jest dla mnie pytanie: jak zbudować instytucję, która jest jednocześnie bezkompromisowa artystycznie i szeroko otwarta? Czy to możliwe? Jestem przekonana, że tak — i chcę to udowodnić.
Chciałabym, żeby Filharmonia Narodowa stała się miejscem, do którego każdy czuł, że może przyjść, nawet jeśli po raz pierwszy — i do którego chce wracać. Żeby stały meloman czuł się tu zawsze u siebie, a ktoś, kto przekracza próg po raz pierwszy, nie czuł się obco. To wymaga pracy na bardzo wielu frontach jednocześnie: artystycznym, komunikacyjnym, organizacyjnym.
Marzę o tym, żeby Chór i Orkiestra Filharmonii Narodowej były postrzegane jako jedne z czołowych europejskich zespołów — rozpoznawalne, zapraszane, nagrywane. I żeby Filharmonia stała się prawdziwym centrum debaty o tym, czym jest dzisiaj muzyka narodowa, czym jest kultura, kim jesteśmy jako wspólnota. To ambicja wykraczająca poza salę koncertową — i właśnie dlatego jest dla mnie tak pociągająca.
Których polskich artystów uważa pani za godnych polecenia światowej publiczności?
Jeśli mówimy o polskich kompozytorach, to mamy naprawdę wielu wspaniałych twórców, których twórczość zasługuje na silniejszą obecność na światowej scenie muzycznej. Bardzo cenię dzieła Grażyny Bacewicz — kompozytorki o niezwykłej sile i oryginalności. Obok niej Witold Lutosławski, Karol Szymanowski. To chyba moi ulubieni.
Wśród wykonawców — Krzysztof Urbański, nasz Dyrektor Artystyczny, jest dowodem, że polska dyrygentura stoi na najwyższym światowym poziomie. Ale też Anna Sułkowska-Migoń oraz Marzena Diakun. Na pewno na uwagę zasługują polskie kwartety: Meccore String Quartet, Apollon Musagète Quartett i Kwartet Śląski. Wybija się też polska pianistyka, być może dzięki Konkursowi Chopinowskiemu.
Warto też wspomnieć o Hani Rani czy Marcinie Maseckim, którzy budują własny, niepowtarzalny język — łączący najwyższą jakość z odwagą. Są też znakomici młodzi soliści, których kariery dopiero nabierają tempa, a którzy mają wszelkie dane, żeby podbić europejskie sale.
Polska muzyka może dużo zaoferować światu — i jedną z misji Filharmonii jest to głośno mówić.