Łukasz Surowiec
Podobne cechy ma realizacja Łukasza Surowca. Artysta swego czasu zasłynął "Dziadami" w krakowskim Bunkrze Sztuki (2013). Najbardziej znana część wystawy to "Poczekalnia" na dolnym poziomie galerii. Surowiec postanowił, wbrew zwyczajowym regułom, oddać przestrzeń do użytku widzom. Jako że panowała wówczas zima, skorzystali z tego okoliczni bezdomni, którzy uczynili z galerii tymczasową noclegownię. Na równie prostych pomysłach opierały się inne znane realizacje Surowca, jak "Berlin-Birkenau", akcja polegająca na przesadzeniu kilkuset drzew z terenu byłego obozu koncentracyjnego do różnych miejsc publicznych w Berlinie. W Lublinie wraz z Alicją Rogalską Surowiec otworzył w 2014 roku "Skup łez", w którym za wypłakane przez chętnych do fiolek łzy można było otrzymać sowitą zapłatę. W sali Zachęty artysta ustawił butik z ubraniami i gadżetami. Dominowała wśród nich czerń, ulubiony kolor artworldu, nie były to jednak klasyczne kuratorskie uniformy. Przedmioty z butiku to haute couture dla antyfaszystów – odzież użytkowa, "robocza", w której należałoby raczej wychodzić na uliczne manifestacje niż na wernisażowe pogaduszki zakrapiane lampką wina. A gdyby zrobiło się gorąco, na chętnych czekały też elegancko zapakowane kostki brukowe i kije bejsbolowe we wszystkich kolorach tęczy. Można było nabyć na dwa sposoby – albo płacąc gotówką, i to słono, albo korzystając ze specjalnych kuponów, otrzymywanych w galerii po okazaniu dowodów uczestnictwa w protestach przeciw formom władzy i opresji.

Łukasz Surowiec, "Black Block", Spojrzenia 2017 – Nagroda Deutsche Bank, Zachęta, fot. Marek Krzyżanek
Tematami dla Surowca stały się więc z jednej strony coraz gorętsza atmosfera polityczna, z drugiej – ekonomia. Praca jednak wydawała się dość naiwna w kontekście krytycznej realizacji Jakubowicza sprzed dekady. W sali Zachęty sklepik Surowca zamienił się w kolejny "butik w muzeum", wnosząc do tej minitradycji koniunkturalny posmak. W tym samym gmachu znalazł się zresztą trzy lata wcześniej inny butik pełen eleganckich czarnych uniformów. Na zaproszenie Pauliny Ołowskiej, podczas jej indywidualnej wystawy "Czar Warszawy", w Zachęcie zainstalowała się marka odzieżowa Clemens en August, sprofilowana na osoby ze świata sztuki. Dokładniej mówiąc: na kilka procent jego członków, tych uprzywilejowanych, na szczycie hierarchii, nie zaś masę artystycznego prekariatu. W gruncie rzeczy zaproszenie Clemens en August – sprzedającej swoje produkty najczęściej na prestiżowych targach sztuki i w dużych muzeach – było gestem o wiele bardziej wyzywającym niż strojenie się w fatałaszki rebeliantów. Gest ten pokazywał bowiem dobitnie, jak wywrotowość i krytyka przenikają się w świecie sztuki z przepływem kapitału. Butik Surowca komunikuje zaś niewiele – artystycznie jest mało oryginalny, a politycznie dość powierzchowny.
Agata Kus
Agata Kus, krakowska malarka, przy okazji Spojrzeń zaprezentowała po prostu swoje nowe obrazy, tematycznie nieodbiegające od tego, co robiła do tej pory. Skupiła się więc na relacjach towarzyskich, tworząc zbiorowy portret zblazowanych millenialsów i patrząc raczej ciepło niż krytycznie na bohaterów z grona bliższych i dalszych znajomych. Malarka spróbowała być głosem swojego pokolenia lub, mówiąc słowami głównej bohaterki serialu Girls, "przynajmniej jakimś głosem jakiegoś pokolenia".

Agata Kus, "Jadwiga", Spojrzenia 2017 – Nagroda Deutsche Bank, Zachęta, fot. Marek Krzyżanek
Jej meandrowanie między różnymi rozwiązaniami zdradzało chęć oddalenia się od skojarzeń ze sztuką Marcina Maciejowskiego i znalezienia własnej, unikatowej formuły. W jej starszych obrazach znajdziemy motyw zaburzonego lustrzanego odbicia wzdłuż dzielącej obraz na pół osi, czy interwencje w płaszczyznę płótna przez wypalanie w nim dziur papierosami. W 2017 roku dominowało niedociągnięcie – części obrazów pozostały jedynie naszkicowane, inne partie pokryte były kilkoma ruchami pędzla o widocznej, niewygładzonej fakturze. Wszystko to złożyło się na repertuar znajomych trików i sprawiało wrażenie wykalkulowanej nonszalancji. Równie przemyślane wydawały się metafory, np. w obrazie "Jadwiga" znajoma malarki, ułożona na kanapie, stylizowana jest na figurę królowej Jadwigi z wawelskiego nagrobka. Odznacza się jej wydatny brzuch – kobieta spodziewa się dziecka. Funeralna stylizacja sugeruje pożegnanie z dotychczasowym życiem i śmierć towarzyską.
Przemek Branas
Wideo Przemka Branasa, zdobywcy drugiej nagrody, ufundowanej przez Instytut Adama Mickiewicza, krytyka uznała za równie wymyślne. Szabłowski pisał:
Jaki jest najlepszy kontekst dla aktualnej i erudycyjnej wypowiedzi artystyczno-politycznej, którego może dostarczyć Zachęta? Branas, jak wzorowy uczeń, udziela prawidłowej odpowiedzi. Zachęta-Narutowicz-Niewiadomski-zabójstwo-przemoc-czyn-performance-performanowanie przemocy-Chris Burden-strzały w galeriach-krew na wersnisażach-rosyjski ambasador zastrzelony w tureckim muzeum – to wszystko splata się ze sobą aż za dobrze, tak mocno, że wchodzi zaciśnięty na siłę supeł. Kunsztowny węzeł trzeba przyznać, ale co właściwie mielibyśmy z nim zrobić? Gdybym szukał przykładu aktualnego artystycznego akademizmu, film Branasa nadałby mi się w sam raz.

Przemek Branas, "Bez tytułu", Spojrzenia 2017 – Nagroda Deutsche Bank, Zachęta, fot. Marek Krzyżanek
Branas w kilkuminutowym filmie połączył kilka wydarzeń. Nawiązał do zabójstwa prezydenta Narutowicza, do którego doszło w Zachęcie, do zamachu na rosyjskiego ambasadora, przeprowadzonego w ubiegłym roku w Ankarze, a przy okazji odtworzył performans "Shoot" Chrisa Burdena z 1971 roku. Tym razem na strzał wystawił się sam Branas, choć w wideo nie stara się przekonać widza, że doszło do strzału z ostrej amunicji – wręcz przeciwnie. Piętrowa alegoria Branasa okazała się jednak, w odróżnieniu od wielu innych prac na Spojrzeniach, manieryczna w sposób świadomy. Spowolniony mastershot, znudzony ochroniarz siedzący pod portretem Żeromskiego pędzla zabójcy Narutowicza, Eligiusza Niewiadomskiego, kuratorka Spojrzeń Dorota Monkiewicz, posyłająca spojrzenie w kamerę i gawędząca z dyrektorką Zachęty, mężczyzna upozowany na zamachowca z Ankary, wreszcie zrealizowana z dbałością o kostiumy rekonstrukcja performansu Burdena – wszystko było tu specjalnie przesadzone. Wernisażowa sytuacja nie przypominała realnego świata sztuki, a raczej jego delikatną parodię rodem z filmu "The Square". Nie wiadomo, czy coś tu miało być na serio, tak jak w przypadku samego portretu Żeromskiego, którego kopia wisi naprzeciwko wideo. W przeciwieństwie do Surowca, Branas nie stara się przekonać widza, że sztuka może zmienić rzeczywistość czy choćby lekko nią zachwiać. Komunikat płynący z zaaranżowanej przez niego sceny jest dokładnie odwrotny, pozbawia złudzeń. Możemy doceniać romantyczne gesty artystów i wyrafinowane diagnozy społeczne – zdaje się mówić Branas – ale jeśli ktoś zechce naprawdę do nas strzelać, nic z tym nie zrobimy.
Honorata Martin
Z największym uznaniem spotkała się Honorata Martin – zarówno w oczach jury, które przyznało jej główną nagrodę, jak i krytyków. Wigwam stworzony z przedmiotów po zmarłej babci artystki chwalono za bezpretensjonalną szczerość, uznano ten projekt za prosty, wymowny i poruszający. Moim zdaniem może odrobinę za bardzo. Naznaczone osobista historią przedmioty mają niezaprzeczalną siłę, jednak praca Martin balansowała na granicy sentymentalizmu.

Honorata Martin, "Wikiup", Spojrzenia 2017 – Nagroda Deutsche Bank, Zachęta, fot. Marek Krzyżanek
Artystka, wcześniej także poruszająca w swoich pracach wątek śmierci bliskich osób, zbliżyła się do tej granicy już na wystawie " Bóg małpa " w BWA Wrocław. Została jednak zapamiętana i doceniona za brawurowy projekt "Wyjście w Polskę", podczas którego przemierzała kraj bez wyraźnego celu, nocując u przygodnie poznanych życzliwych ludzi i na bieżąco dokumentując swoją podróż w wideo i rysunkach. Liczyła się jej wewnętrzna, emocjonalna podróż. Wychodząc w Polskę, artystka z impetem weszła do świata sztuki, z miejsca stając się nowym gorącym nazwiskiem, którego środowisko było przed trzema laty wyjątkowo złaknione. Martin próbowano przypisać z jednej strony do "nurtu wiejskiego", co było dość naciągane, a z drugiej do "nowej duchowości", kategorii mało pojemnej, która wkrótce umarła śmiercią naturalną. Na Spojrzeniach artystka dostała szansę na potwierdzenie kredytu zaufania udzielonego wobec jej talentu. Hołd złożony zmarłej babci pokazał jednak, że nie jest łatwo pokazywać osobiste doświadczenie bez czułostkowości.
Pouczający jest odbiór tegorocznych Spojrzeń. Choć konkurs obrał oczekiwany kierunek "ku zaangażowaniu", przez recenzentów został przyjęty chłodno. Potwierdziła się reguła, że w warunkach akuszerskiej pieczy z trudem wyrasta sztuka, która wyrywa z przyzwyczajeń i opowiada o rzeczywistości w zupełnie nowy sposób.
Autor: Piotr Policht, październik 2017