Ożywianie średniowiecza
Kiedy wyobrażamy sobie średniowieczne skryptoria, w których powstawały pięknie iluminowane manuskrypty, zwykle myślimy o pełnym powagi skupieniu i klasztornej ciszy, zakłócanej tylko przez skrzypienie piór na pergaminie. Ale to, co można znaleźć na kartach średniowiecznych ksiąg, może taką wizję skutecznie burzyć – w ciszy skryptoriów działy się czasem rzeczy szalone. Rodziły się rozbuchane ornamenty, dziwaczne postaci ludzi i zwierząt, sytuacje czasem komiczne, czasem obsceniczne, a czasem po prostu zwariowane. Nie były na pierwszym planie – często przypadało im miejsce na marginesach. Były cichym chichotem w tle poważnej całości.
Akcja gry "Inkulinati", powstającej właśnie w studiu Yaza Games, rozgrywa się na kartach średniowiecznego rękopisu, w którym o dominację walczy dwóch iluminatorów, wysyłających przeciwko sobie armie zwierząt. Są króliki i psy z włóczniami, mieczami i łukami, bojowo nastawione jeże, dodające animuszu grą na dudach osły, a nawet dbający o duchową stronę konfliktu kapłani-koty. Chociaż walka przebiega w turach, jest zażarta i brutalna. Z jej ofiar tryska nie krew, a atrament, który można później wykorzystać do rysowania kolejnych zwierzęcych wojaków. Wszystko dzieje się w otoczce absurdalnego poczucia humoru – najlepszym sposobem na wytrącenie przeciwnika z równowagi jest pokazanie mu zadka, walczący niszczą tarasujące im drogę litery manuskryptu, a niecierpliwi iluminatorzy od czasu do czasu sami interweniują w tok walki. Czasem piórem, a kiedy ono nie pomoże – rozmazującą atrament pięścią.
Brewiarz Renauda de Bar, biskupa Metz, ok. 1302-1305, fot. materiały prasowe