Do szkoły chodziłem jeszcze w czasach komunistycznych i historia, której nas nauczano, była zniekształcona, przesycona ideologią dominacji. To bardzo silne doświadczenie, kiedy jako młody człowiek zagłębiasz się w to wszystko, bierzesz udział w olimpiadach wiedzy – a potem okazuje się, że wszystko, czego cię uczono, było nieprawdą.
W spektaklu bronimy bardzo ważnej tezy: historia musi być prawdziwa i prawdy nie wolno ukrywać. Bo jeśli nie szuka się prawdy, jeśli bardziej ufa się politykom niż historykom, cały naród może stać się przedmiotem manipulacji, a to jest już pierwszy krok do kolejnej wojny.
I okazuje się, że historia, pamięć historyczna służy ludziom do ponownego rozpoczynania konfliktów, zamiast do ich unikania. I na tym polega paradoks, bo przecież powinno być odwrotnie.
Czy ma pan jakąś ulubioną historię antyczną, mitologiczny motyw, którym chciałby się pan zająć w bliskiej przyszłości?
Takich historii jest bardzo dużo, wiele z nich weszło do scenariusza spektaklu, jak Trojanki czy Agamemnon Ajschylosa. Interesują mnie teraz dalsze losy Atrydów, czyli trylogia Ajschylosa Oresteja – w tej chwili to jest mi najbliższe.
Kiedyś mówił pan, że Ukraina przypomina panu Polskę lat 90. Czy te wrażenia się zmieniły?
Mówiłem wtedy o ukraińskim teatrze – rzeczywiście, przypominał mi polski teatr z czasów, kiedy zaczynałem w nim pracować.
Jeśli chodzi o moje obecne wrażenia, ukraińska szkoła aktorska jest bardzo silna, oparta na dyscyplinie i profesjonalizmie. Ukraińscy aktorzy mają ogromny zakres możliwości, mogą tworzyć bardzo współczesny teatr. Praca z nimi sprawia mi wielką przyjemność. Mam poczucie, że pracuję z bardzo empatycznymi i wysoce utalentowanymi ludźmi teatru.
Jeśli chodzi o rzeczywistość poza teatrem, jednym z najsilniejszych doświadczeń był dla mnie okres blackoutów w Kijowie. Mimo braku prądu teatry nadal pracowały. Do dziś pamiętam to uczucie: wychodzisz po wieczornej próbie na ciemną ulicę, ale budynek teatru jest oświetlony a w środku mimo wszystko jest grane przedstawienie. Wtedy zrozumiałem jak ważny dla Ukraińców i potrzebny im jest teatr w czasie wojny.
Czuję, że nasze kultury są sobie bliskie, że ukraińska emocjonalność jest bardzo podobna do polskiej. Czasem nawet myślę, że tutaj, w Ukrainie, znajduję więcej empatii niż w Polsce.