Herstoryczne procesy
Scena z przedstawienia „Potok. Ćwiczenia ze wspólnoty” w reżyserii Wiktora Rubina, 2025, fot. Natalia Kabanow/Teatr Żeromskiego w Kielcach
Rubin i Janiczak od lat systematycznie przypominają mniej lub bardziej zapomniane biografie kobiet. Za tekst Sprawa Gorgonowej oparty na historii międzywojennego procesu tytułowej bohaterki oskarżonej o zabójstwo własnej pasierbicy Janiczak otrzymała swoją pierwszą Gdyńską Nagrodę Dramaturgiczną; drugą przyniósł jej dramat I tak mi nikt nie uwierzy, opowiadający o Barbarze Zdunk, ostatniej skazanej za czary kobiecie, która spłonęła na europejskim stosie. Oba te utwory doczekały się świetnie przyjętych inscenizacji – pierwszy wystawiono w 2015 roku w Narodowym Starym Teatrze, kolejny – w pięć lat później w Teatrze Fredry w Gnieźnie.
Bohaterki Janiczak zawsze są złożone i niejednoznaczne, często bywają ofiarami przemocy (seksualnej, fizycznej, ekonomicznej, symbolicznej), choć starają się wykroczyć poza figurę bezwolnej i niemej poszkodowanej, na którą można rzutować dowolne patriarchalne projekcje. Dlatego zresztą Barbara Zdunk w I tak mi nikt nie uwierzy pyta wprost: „Czy muszę się znowu zapuszczać w światy, w których widać mnie tylko w pozycjach ofiary?”.
Za pomocą bystrego, inteligentnego i nierzadko obudowanego humanistycznymi dyskursami języka, Janiczak próbuje przeprowadzać proces emancypacji tożsamości kobiecych postaci, przy okazji rozprawiając się z mitami dotyczącymi oczekiwanego zachowania ofiar, które miałoby rzekomo potwierdzać ich prawdomówność. Dla przykładu: Zdunk w trakcie gwałtu na cmentarzu nie krzyczy, nie wyrywa się starszemu wujkowi, ale zamiera w bezruchu i uruchamia dysocjacyjny mechanizm obronny, który pozwala jej niejako oddzielić się od krzywdzonego ciała i w ten sposób przetrwać.
Z kolei w Mrowisku: z życia dobrej służącej (tekście i spektaklu zainspirowanym książką Służące do wszystkiego Joanny Kuciel-Frydryszak) ujawnione zostały zabójstwa noworodków popełnione w okolicach Gniezna w połowie lat 30. ubiegłego wieku. Ciąże te były następstwem gwałtów dokonywanych przez pracodawców bądź ich synów na służących, a dla samotnych kobiet, zatrudnionych w charakterze pomocy domowej, wiązały się z utratą pracy czy kryzysem bezdomności.
Janiczak często opowiada te biografie poprzez formułę procesu sądowego. Śledczy, sędziowie, policjanci próbują dociec, co się stało, a ich rozważania przerywane są komentarzami kobiet, które stopniowo przejmują narrację i wprowadzają swoją perspektywę, dzięki czemu otrzymujemy szerszy ogląd całości. Zdarza się też, że środek ciężkości położony jest nie tylko na tematyzowanie traumatycznych przeżyć i podejmowanych w ich następstwie wyborów, ale również na bardziej afirmatywne elementy stanowiące wobec nich przeciwwagę.