Tadeusz Chmielewski

Tadeusz Chmielewski, fot. A. Kędzierska/SF Kadr
Podczas gdy twórcy Szkoły Polskiej tworzyli wstrząsające dramaty o II wojnie światowej, Tadeusz Chmielewski wniósł do polskiego kina powiew świeżości i opowiadał o wojnie w komediowej tonacji. Kroczył ścieżką wydeptaną przez Andrzeja Munka, ale jego filmy miały w sobie więcej lekkości i bezpretensjonalności niż "Eroica". Jego farsa "Jak rozpętałem II wojnę światową" z 1969 r. należy do najchętniej oglądanych polskich filmów, a żartobliwym spojrzeniem na wojnę było też wcześniejsze "Gdzie jest generał".
Za debiutanckie "Ewa chce spać" z 1957 roku, jedną z najlepszych komedii w historii polskiego kina, otrzymał Złotą Muszlę na Festiwalu w San Sebastian. Nawiązywał w nim do klasycznych francuskich obrazów: "Pod dachami Paryża" Claira i "Wakacjami Pana Hulot" Tatiego.
Do najbardziej znanych jego filmów należą także "Walet pikowy" (1963), "Pieczone gołąbki" (1966), "Nie lubię poniedziałku" (1971) i "Wiosna panie sierżancie" (1974).
Sylwester Chęciński
O powojennej polskiej rzeczywistości widzianej przez pryzmat komedii opowiadał też Sylwester Chęciński w swojej trylogii o Kargulach i Pawlakach, zwaśnionych rodzinach, które wspólnie uczestniczą w najważniejszych przemianach lat powojennych.
Początkiem serii był film "Sami swoi" z 1967 roku. Akcja tej brawurowo zagranej komedii toczyła się na Ziemiach Zachodnich, na które przesiedlano mieszkańców ze Wschodu. Dalszy ciąg losów Kargula i Pawlaka przedstawił Chęciński w kolejnych produkcjach: "Nie ma mocnych" (1974) i "Kochaj albo rzuć" (1977), a każda z tych obyczajowych komedii opowiadała o innym rozdziale z powojennej historii kraju. Chęciński drwił w nich z polskich wad narodowych, ale robił to z czułością i wyczuciem. Zapewne dlatego jego filmy do dziś cieszą się ogromną popularnością i do dziś często goszczą w telewizyjnej ramówce.
Stanisław Bareja

Stanisław Bareja, 1963, fot. Lewandowski Mieczysław / Filmoteka Narodowa/ www.fototeka.fn.org.pl
Twórca najpopularniejszych komedii w historii polskiego kina. W wywiadzie dla "Kina" w 1967 roku mówił: "Chyba w ogóle dlatego zostałem reżyserem, by móc robić komedie".
Podczas gdy twórcy Kina Moralnego Niepokoju opowiadali o dylematach moralnych ludzi żyjących w realnym socjalizmie, Bareja kpił z otaczającej rzeczywistości. Żartował z realiów PRL-u, wskazywał na absurdy życia w komunistycznej Polsce, drwił z władzy, ale też ze społeczeństwa. Portretował świat stojący na głowie. Codzienne sytuacje podpatrywane na ulicach przenosił na ekran i pokazywał ich absurdalność.
Do jego największych filmów należą "Poszukiwany, poszukiwana" (1972), "Brunet wieczorową porą" (1976), "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz" (1978), "Nie ma róży bez ognia" (1974). Kultową polską komedią jest natomiast jego "Miś" (1980), absurdalna historia prezesa klubu sportowego "Tęcza" z czasów PRL.
Marek Piwowski
Jego "Rejs" (1970) jest obok "Misia" najbardziej znaną polską komedią i filmem, który cieszy się statusem dzieła kultowego. Realizując go Piwowski czerpał z tradycji takich filmów jak "Amarcord" Felliniego i "Widmo wolności" Buñuela i budował swą komedię z krótkich, epizodycznych scen. Opowiadał o mężczyźnie, który bez biletu wsiada na statek wycieczkowy na Wiśle i przez przypadek zostaje instruktorem kulturalno-oświatowym wycieczki.
'Rejs' nie mieści się w żadnych kategoriach właściwych polskiemu kinu. Jest to kabaret na ekranie - w dodatku kabaret improwizowany, a do tego jeszcze zdumiewająco realistyczny. (...) Zmysł obserwacyjny Piwowskiego, jego poczucie humoru i jeszcze coś więcej - jakaś do granic okrucieństwa wyostrzona świadomość narodowej patologii pozwalają mu stworzyć z takiego materiału spektakl pełnowymiarowy nie tylko pod względem metrażu." - pisał Jan Józef Szczepański w "Tygodniku Powszechnym".
Ale komediowa twórczość Piwowskiego to nie tylko "Rejs". Polski reżyser jest także autorem wybitnych komedii dokumentalnych, a jego "Uwertura" – dokument o komisji wojskowej z czasów PRL- jest jednym z najbardziej dowcipnych i najbardziej okrutnych portretów polskiego komunizmu.
Andrzej Kondratiuk
Miano najbardziej niezwykłej polskiej komedii przypada jednak nie "Misiowi" czy "Rejsowi", ale "Hydrozagadce" (1970), telewizyjnemu filmowi Andrzeja Kondratiuka.
"Hydrozagadka" jest jak połączenie najlepszych filmów Mela Brooksa z komediami Monty Pythona. Oto pewnego dnia, w czasie największych letnich upałów w Warszawie zaczyna znikać woda. Nie jest to jedynie klęska żywiołowa, ale owoc intrygi przebiegłego maharadży i doktora Plamy, dwóch złoczyńców próbujących ukraść z Polski całą wodę. Powstrzymać próbuje ich As, komunistyczny superbohater na miarę Marvela.
Znakomite dialogi, absurdalny humor sytuacyjny i błyskotliwe żarty na temat kina superbohaterskiego zapewniły "Hydrozagadce" sukces i sprawiły, że nawet po 45 latach nie traci nic ze swej klasy.
Juliusz Machulski
Już na początku swej kariery Machulski nazywany był "cudownym dzieckiem" polskiej komedii. W jednym z wywiadów mówił:
Komedia jest bardzo wdzięcznym i szlachetnym gatunkiem. Rozbawić człowieka jest znacznie trudniej niż zmusić do płaczu czy przestraszyć. Cała szkoła moralnego niepokoju nie jest warta jednego filmu Barei." ("Wprost" 2009 nr 3)
Jako 26-latek zadebiutował filmem "Vabank" (1981) łączącym elementy kryminału spod znaku Hitchcocka z elementami komedii retro. Dwa lata później nakręcił jedną z najlepszych Polskich komedii- "Seksmisję" – futurystyczną opowieść o świecie A.D. 2044, kiedy to na świecie władza znajduje się w rękach Ligi Kobiet, a dwaj bohaterowie filmu są ostatnimi żyjącymi mężczyznami.
Machulski ma na swoim koncie ponad dwadzieścia filmów, a wśród nich komedie sensacyjne, kryminalne, obyczajowe i historyczne.
źródło: mat. własne. opr. BS.