W filmie wykorzystałeś to nagranie: "Co ja tu miałem powiedzieć na początku? Z wrażenia zapomniałem mówić. Więc kupiłem taśmę magnetofonową za dobrych 65 złotych polskich i mam zamiar otworzyć album foniczny nagrań rodzinnych. Dzisiaj mamy godzinę 17:45, 23 września 1957". Słychać, że Beksiński był bardzo podekscytowany samym faktem nagrywania dźwięku.
Bardzo interesował go magnetofon jako urządzenie i taśma jako nośnik rejestracji rzeczywistości. Taśma magnetyczna, a później taśma filmowa, miała dla niego istotne znaczenie – przede wszystkim jako medium rejestracji rzeczywistości czystej i w żaden sposób nieprzekształconej. Kiedy eksperymentował z filmem, mówił, że nie tworzy filmu dokumentalnego. Nie realizuje zdjęć na potrzeby jakiejś produkcji. Interesuje go wyłącznie czysty zapis rzeczywistości. Z tego względu możemy na przykład obejrzeć taśmę z rejestracją godzinnej jazdy samochodem. Beksiński filmuje świat z punktu widzenia pasażera. Nie ma tu nawet jakichś szczególnych dialogów z żoną, która siedzi za kierownicą.
Podobny charakter mają zapisy dźwiękowe. Kiedy wszedł w posiadanie magnetofonu, starał się początkowo nadawać swoim relacjom z codzienności pewien wymiar artystyczny albo radiowy. Pojawiają się proste jingle i przerywniki dźwiękowe, które uatrakcyjniają nagranie. W nomenklaturze fachowej powiedzielibyśmy, że wykorzystywał nagrane dźwięki, przekształcał je, manipulował zapisem i tworzył miniatury musique concrète. Najciekawsze wydały mi się właśnie te nagrania, na których Beksiński eksperymentował z taśmą.
23 września 1957 roku, data pierwszego nagrania Beksińskiego, wydaje się bardzo istotna z historycznego punktu widzenia polskiej awangardy muzycznej. Za chwilę, bo 9 listopada tego samego roku, zostaje uruchomione Studio Eksperymentalne Polskiego Radia. Zbieg okoliczności? Beksiński był zaznajomiony z działalnością SEPR-u i twórczością tamtejszych kompozytorów?
Był bardzo skrupulatny w oznaczaniu dat i miejsc nagrań, więc możemy zaufać, że to nagranie zostało zarejestrowane właśnie tego dnia. Beksiński był człowiekiem wielkiej erudycji, także muzycznej, ale wydaje mi się, że nie zdawał sobie sprawy z tego, co działo się wówczas w studiach eksperymentalnych – czy to w Polsce, czy w Europie. Tamten świat funkcjonował na innych zasadach. Nie było płynnego przepływu informacji, jak teraz. Nie sądzę, żeby miał szansę podglądać, co wtedy robił Kotoński, Patkowski, Rudnik i inni.
Zastanawiałem się, z czego mogła wynikać zbieżność pomysłów Beksińskiego i SEPR-u. Wydaje mi się, że technologia – magnetofon i możliwość manipulacji taśmą – sama w sobie prowokuje do określonego stylu działania. Koncept nie jest oderwany od rzeczywistości, bo narzędzie wręcz zmusza do podjęcia pewnych czynności. Właśnie ta synchronizacja eksperymentów Beksińskiego z tym, co działo się w oficjalnym obiegu muzyki awangardowej, bardzo mnie zafascynowała. Wychodzi na to, że Beksiński równolegle i intuicyjnie robił to samo i korzystał z tych samych technik i praktyk, co pionierzy muzyki na taśmę. Być może jest więc brakującym, albo po prostu osobnym, ogniwem polskiej muzyki elektroakustycznej.
Wiesz, jak od strony technicznej wyglądał jego warsztat pracy z taśmą?
Mogę się tylko domyślać. Nie ma na ten temat żadnych szczegółowych zapisów. W filmie "Beksińscy. Album wideofoniczny" jest scena, w której widoczne są magnetofony – miał ich co najmniej dwa. Dotarłem też do zdjęć, które przedstawiają szeroki plan jego pracowni w Sanoku. Widać na nich, że Beksiński dysponował magnetofonami studyjnymi! To był typowo radiowy sprzęt, na potężnych stojakach, wygląda bardzo profesjonalnie. Mógł służyć mu do przycinania i edycji taśmy, do rejestracji dzienników, ale przede wszystkim do nagrywania muzyki.