Co było największym wyzwaniem w czasie przygotowywania instalacji?
Techniczna strona tworzenia tej pracy. Mając niewielkie doświadczenie w kodowaniu, musiałam zrozumieć, jak trenować niestandardowe algorytmy, co bywało dość trudne i frustrujące. Ale myślę, że moja fascynacja tym medium i chęć zrozumienia go na przynajmniej podstawowym poziomie dały mi wystarczającą cierpliwość, aby przetrwać te frustracje. Minęły prawie trzy lata, odkąd zaczęłam pracować z AI, i wiem, że wciąż jest wiele do odkrycia i nauczenia się, szczególnie przy tempie, w jakim AI się rozwija. Czasami czuję się wręcz zniechęcona – bez względu na to, ile czasu poświęcam na opanowanie danego narzędzia, istnieje 99% szansy, że w następnym tygodniu pojawi się nowe rozwiązanie automatyzujące proces, nad którym właśnie pracowałam.
Z czasem pogodziłam się z tym i przyjęłam rolę obserwatorki, a nie aktywnej uczennicy. Siedzę, przyglądam się, robię notatki i wybieram te narzędzia, które w danym momencie wydają mi się interesujące. Staram się nie traktować swojej praktyki zbyt poważnie i zachowuję postawę pełną ciekawości. Podziwiam artystów, którzy skupiają się na badaniach i traktują je jako fundament swojej praktyki artystycznej i tożsamości, ale czasami ich prace wydają mi się niedostępne. Nie widzę w nich miejsca na moją własną interpretację, a obawiam się, że jako widz mogę "popełnić błąd", postrzegając je inaczej, niż powinnam.
Dlatego zachowuję w swojej pracy element zabawy, zdumienia i nieprzewidywalności, aby widzowie mieli przestrzeń do samodzielnego jej odkrywania. Za każdym razem, gdy prezentuję ten projekt w nowym miejscu, widzę inne reakcje i podejścia. Właśnie dlatego interaktywność jest dla mnie kluczowa – sztuka to coś, co ożywa w dialogu między widzem a dziełem. Nie ma dzieła bez widza, nie ma dzieła bez interakcji z człowiekiem. W pewnym sensie obcowanie z obiektem artystycznym staje się współpracą między człowiekiem a maszyną, w której obie strony grają aktywną rolę w tworzeniu znaczenia. To ten rodzaj dialogu, do którego dążę.
Jakie rezultaty przynosi praca z AI? Zaskakujące, przewidywalne…?
To, co lubię w pracy z AI, to fakt, że mimo iż jest ona bardzo techniczna, pragmatyczna i precyzyjna w samym procesie, nadal może się nieoczekiwanie wykoleić. Możesz zrozumieć, co się dzieje, tylko do pewnego momentu. Istnieje nawet termin – "czarne pudełko AI" – który odnosi się do problemu niejasnych lub ukrytych procesów wewnętrznych systemu sztucznej inteligencji, które często są nieznane zarówno użytkownikom, jak i czasami samym twórcom. Wiesz, co wchodzi, możesz przewidzieć, co może wyjść, ale nie możesz otworzyć maszyny, aby zobaczyć, co dzieje się podczas jej procesu uczenia i treningu. Możesz uruchomić ten sam algorytm na dokładnie tym samym zbiorze danych kilka razy, a za każdym razem otrzymasz inne wyniki. Uwielbiam bawić się tą nieprzewidywalnością.
Istnieją również sposoby na "psucie" procesu treningowego – na przykład przerywanie go wcześniej. Dokładnie to zrobiłam w tej pracy. Zatrzymałam proces nauki algorytmu na wczesnym etapie, zanim nauczył się generować wysokiej jakości obrazy przypominające ludzkie twarze. Ten rodzaj naśladownictwa jest ostatnią rzeczą, która mnie interesuje. Lubię korzystać z błędów maszyny, czasami celowo wprowadzając usterki. Uważam, że w procesie nauki maszyny kryje się wiele piękna. Skoro nie możemy zrozumieć, jak się uczy, jak myśli czy jak podejmuje decyzje, przynajmniej możemy zobaczyć, co produkuje, gdy się uczy. Te niepokojące, rozmyte, nieludzkie ludzkie twarze, które pojawiły się w wyniku procesu treningowego, stały się kluczową inspiracją dla ostatecznego wyglądu pracy.
Zauważyłam jednak, że czasami może to dezorientować publiczność. Ludzie oczekują, że gdy skierują kamerę na swoją twarz, zobaczą wyraźniejsze odbicie siebie – twarz, z którą mogą się utożsamić. To całkiem queerowa gra, w której odwracam ich oczekiwanie do góry nogami, bo w świecie zdominowanym przez binarne wyrażenia płci i tożsamości, wiele osób zmaga się z odnalezieniem swojego odbicia, zarówno dosłownie, jak i metaforycznie.
Jakie jest Pani doświadczenie współpracy na Gwangju Biennale? Jak Pani praca interpretuje "przyjemności katastematyczne" bądź w jaki sposób z nimi koresponduje?
Jak ujął to w swoim eseju kurator naszego pawilonu, Paweł Janicki, katastematyczna przyjemność to "stan odpuszczenia sobie zbędnych pragnień, niepokojów i działań, przy jednoczesnym oddaniu się intelektualnym poszukiwaniom... stawanie się mędrcem". Ta koncepcja sugeruje rodzaj przyjemności wynikającej z intelektualnej jasności i wewnętrznego spokoju, a nie z ulegania zewnętrznym czy ulotnym pragnieniom. To idea odnalezienia spokoju w zrozumieniu, nawet pośród złożoności czy chaosu.
W swojej pracy badam postępujące zatarcie granic między ludźmi a maszynami, a robiąc to, zapraszam widzów do porzucenia sztywnych, binarnych pojęć tożsamości. Staram się odkrywać przed nimi niepokój, który wynika z próby dopasowania się do z góry ustalonych kategorii, skłaniając do zastanowienia się nad płynnością i performatywnością tożsamości w przestrzeni cyfrowej. Poprzez interaktywny, refleksyjny proces widz wchodzi w stan, który można by określić katastematyczną przyjemnością. To krytyczne zaangażowanie pozwala na głębsze zrozumienie i akceptację złożoności technologii i jej wpływu na ludzką tożsamość.
Czy jest coś jeszcze, co chciałaby Pani powiedzieć o projekcie, pracy nad nim lub o własnych doświadczeniach związanych z Gwangju Biennale?
Chcę dodać, że współpraca z zespołem naszego pawilonu i zespołem Biennale w Gwangju była dla mnie ogromną przyjemnością i zaszczytem. Jako młoda, rozwijająca się artystka poruszająca się między wieloma dyscyplinami twórczymi, często odczuwam lęk i wątpliwości co do sensu mojej pracy. Jednak możliwość zaprezentowania projektu dyplomowego na tak międzynarodowej platformie przywróciła mi nadzieję i wiarę, że to, co robię, ostatecznie odnajduje swoją publiczność.
Chcę również zaznaczyć, że bycie ukraińską artystką zaproszoną do Polskiego Pawilonu ma dla mnie ogromne znaczenie. Jestem głęboko wdzięczna za platformę, którą otrzymałam, aby reprezentować wschodzących ukraińskich artystów, zwłaszcza w obliczu wojny na pełną skalę, gdzie każda taka okazja jest bardzo istotna.