Tak samo na wysypiskach – są w procesie dekompozycji, erozji, zarastania. Na przykład na zdjęciu butelki widać siłę rozsadzania plastiku przez roślinę – to sukulent, rozchodnik, lubi suche miejsca, występuje na przykład na torach tramwajowych.
Co teraz dzieje się ze śmiecioroślinami?
Są na działce ROD – specjalnie po to ją kupiłam, żeby mogły gdzieś rosnąć. Co miałam z nimi zrobić? Odwieźć tam, gdzie je znalazłam, czyli "zaśmiecić" to miejsce? Potraktować jak śmieci i wyrzucić? Czuję się za nie odpowiedzialna.
Teren koło mojej działki będzie zabudowywany przez nową deweloperkę, więc zachęcam wszystkich: zwiedzajcie nieużytki przy Jeziorku Czerniakowskim, póki jeszcze są. I są piękne, niestety są też mocno zaśmiecone, ale też jest tam bardzo dużo zwierząt i gatunków roślin. Tego typu ekosystemy prędzej czy później są skazane na usunięcie i zabudowanie. Dzika przyroda w mieście powinna być chroniona i zachowana, to są cenne tereny i nasze miasta ich potrzebują.
Zajmuję się obszarem, który jest ambiwalentny. Ktoś mógłby powiedzieć, że jestem szalona, przecież to są śmieci, obciążają ekosystem – jak najbardziej się z tym zgadzam. Ktoś inny powie mi, że wyciąganie śmiecioroślin jest okrutne, że teraz mszaki na tym bucie się męczą. Projekt jest też o tym, że są obszary jeszcze niezdefiniowane. Ta nowa przyroda, która dzieje się poza naszym polem widzenia, w miejscach nazywanych nieużytkami terenów, jest dla mnie superciekawym miejscem eksperymentów.
W "Centrum Żywych Rzeczy" i w innych projektach łączysz artyzm z aktywizmem.
Wiele tych projektów jest stworzonych z potrzeby sprzeciwu, smutku czy jakiejś niezgody, chęci zachowania pewnych rzeczy, zanim znikną. Fotografia czy wideo to najbardziej pożądane narzędzia sztuki do tego. To jest rodzaj aktywizmu, który ja potrafię wykonać, nie wypalam się przy tym, jestem w stanie dalej podejmować działania, w tym dobrze się czuję.
Fotografia jest jednym z wielu narzędzi, by mówić o zmianach klimatu. Ktoś umie pisać dobre teksty publicystyczne, ktoś będzie działał w polu polityki, ktoś inny jest na tyle odważny i zdeterminowany, by wykonywać działania protestu bezpośredniego, przekraczając granice prawa. Często ludzie ryzykują swoim życiem, jeżdżą w tereny konfliktów, gdzie na przykład dokumentują wycinkę lasu. Ja używam sztuki konceptualnej, niebędącej stricte reportażem, tylko bardziej moją interpretacją. Traktuję to jako narzędzie badawcze do obserwacji i do wyciągania wniosków.
Jakie wnioski wyciągnęłaś z tego projektu?
W moich działaniach prowadziła mnie przyroda ruin, nieużytków. Pokazywanie tego, co jest biedaprzyrodą, wykluczoną, taką, której nie obejmuje się ochroną, którą pozostawia się samą sobie. Miałam misję: zwracanie uwagi na prekarną, nieodpłatną pracę roślin i istot niebędących ludźmi, z którymi dzielimy przestrzeń miejską, na rzecz ekosystemu i odzyskiwania terenów zdegradowanych. Wystarczy czasami oddać im przestrzeń, nie zabierać każdego terenu zielonego w mieście, by mogły działać.