Z boków żłóbka ukazano ziemskich rodziców Chrystusa. Z prawej widoczna jest postać Marii, spoczywającej na posłaniu po trudach połogu, z lewej zaś stoi św. Józef. Oboje wskazują na Dzieciątko rękami, gestami kojarzącymi się z ofiarniczymi. Dzieciątko błogosławi rodzicom, ale też niebiosom, które półkolem zawisły tuż nad żłóbkiem, zajmując aż jedną trzecią przedstawienia. Podzielone na różnobarwne strefy okalają one dziesięcioramienną złoto-barwną gwiazdę - zapewne tę, która prowadziła Magów ze Wschodu, i która objawiła się pasterzom według Ewangelii Pseudo-Mateusza: "od wieczora aż do rana świeciła gwiazda o wielkości dotąd niespotykanej". Zewnętrzną strefę niebiańską "zamieszkują" aniołowie. Ukazani tu w półpostaci, w liczbie dziewięciu odzwierciedlają wszystkie hierarchie niebiańskich hufców oddających hołd Królowi Królów. Jeden z aniołów udał się też na ziemię, by nieść radosną wieść jej mieszkańcom: w dolnej części miniatury zręcznie wkomponowano Zwiastowanie Pasterzom. Jeden z dwóch strzegących trzody dmie w róg, chcąc zapewne całej ziemi obwieścić narodziny Pana.
Podobną formułę przedstawienia Bożego Narodzenia odnaleźć można także w innych romańskich dziełach sprowadzonych do Polski. Na kwaterze drzwi odlanych w brązie w Magdeburgu w latach ok. 1152-1154, przeznaczonych dla katedry w Płocku, i tam zapewne do 2. połowy XIII wieku się znajdujących (dziś: Rosja, Nowogród, sobór Św. Zofii), oraz w rytowanej i zapuszczonej niellem dekoracji czary srebrnego kielicha, zamówionego może w którymś z południowoniemieckich warsztatów w 4. ćwierci XII wieku i przeznaczonego dla klasztoru kanoników regularnych w wielkopolskim Trzemesznie (dziś: Gniezno, Muzeum Archidiecezjalne), scenę Narodzin ujęto w architektoniczną ramę. Sugerować może ona miejsce, w którym dokonał się cud Bożego Narodzenia - nie tyle ubogą stajenkę, ile samo miasto Betlejem. Na obu przedstawieniach Maria ukazana jest poniżej żłobu z Dzieciątkiem ogrzewanym oddechami "bydlątek". Na kwaterze drzwi Maria odpoczywa - może śpi, czuwa natomiast siedzący obok Józef. Twarz podparł dłonią dawnym gestem frasunku - zapewne przeczuwa krwawą ofiarę, jaką złoży z siebie Chrystus, co wyobrażono w scenach Pasji zdobiących inne plakiety Drzwi Płockich. Na trzemeszeńskim kielichu Maria zwraca się ku synkowi, kierując ku niemu dłonie, jakby w chęci wzięcia go w ramiona. Ten wyrazisty gest matczynej czułości zaznacza tu znamienne przesunięcie akcentów w przedstawianiu Bożego Narodzenia u progu gotyku: coraz silniejszego podkreślania emocjonalnego związku między Matką i Synem.
Oba rozwiązania odnajdujemy w dziełach sztuki powstałych już w Polsce. Jednym z nich jest efektowna całostronicowa miniatura w rękopisie Psałterza ("Psalterium nocturnum"), powstałym ok. 1240 roku i używanym jako książka do prywatnej modlitwy przez żonę księcia Henryka Brodatego - Jadwigę z rodu Andechs-Meran, przyszłą świętą (Wrocław, Biblioteka Uniwersytecka, sygn. IF 440, fol. 3v). Rama architektoniczna uległa tu rozbudowie, wzbogacona motywem daszków i wieżyczek. W jej wnętrzu oprócz wołu i osła znalazło miejsce dwóch aniołów trzymających banderolę z łacińską inskrypcją, będącą początkiem hymnu "Gloria". Trójlistny wykrój arkady zapowiada tu nie tylko nowy styl - gotycki, lecz ma też znaczenie symboliczne. Przywodzi na myśl widok "w przekroju" trójnawowej świątyni bazylikowej, zamieniając betlejemską stajenkę w kościół. Podkreśla to ideę obecności ciała Chrystusa w konsekrowanej hostii podczas każdej sprawowanej w świątyni liturgii. Także żłóbek dobitnie unaocznia ideowy związek Bożego Narodzenia z ofiarą eucharystyczną: wydaje się nie być "skrzynią", do której złożono Dzieciątko, lecz raczej monolityczną mensą ołtarza, na którym Chrystusa ofiarowano. Tę ofiarę z własnego Syna przeczuwa Maria: tym razem ona została ukazana "zafrasowana". Jej postać dominuje rozmiarami w przedstawieniu. Zapewne chciano w ten sposób wyrazić szczególną rolę Marii - jako Bogurodzicy - w dziele Zbawienia.
Przedstawienia Bożego Narodzenia starszego typu odnajdujemy na licznych innych dziełach powstałych między początkiem XIII a końcem XIV stulecia - jeszcze romańskich lub przeważnie już gotyckich. Mniej bogate w treści niż wyżej opisane, przyciągają uwagę kontekstem, w którym występują. Ściśle wiążące on Wcielenie z Pasją i Zmartwychwstaniem Chrystusa, jako początkiem i końcem dzieła Zbawienia. Odnajdujemy je m.in. w rzeźbiarskiej dekoracji portali: powstałego zapewne ok. 1200 roku i pochodzącego z nieistniejącego już kościoła św. Wincentego na wrocławskim Ołbinie (dziś: w ścianie południowej kościoła św. Marii Magdaleny we Wrocławiu); oraz wykonanego zapewne w 1. ćwierci XIII wieku w kościele św. Mikołaja w małopolskich Wysocicach, może pierwotnie pochodzącego z kościoła norbertanek w nieodległych Imbramowicach. We Wrocławiu Narodzenie zdobi jedną z archiwolt - półkolistych wałków, które niegdyś ujmowały płytę tympanonu z przedstawieniem Ukrzyżowania. Z kolei na reliefie w Wysocicach, wespół z wyobrażeniem klęczącego świętego biskupa z akolitą, towarzyszy wyobrażeniu Zmartwychwstania. Wysocicki relief zdaje się mówić, że tak jak z "zapieczętowanego" (dziewiczego) łona Marii narodził się Chrystus, tak z "zapieczętowanego" (nienaruszonego) grobu zmartwychwstał. Do idei grobu czynić też może aluzję kielich eucharystyczny w rękach hierarchy. W liturgii widziano wszak powtórzenie każdego z etapów Pasji i Chwały Chrystusa - także powstania Zbawiciela z grobu.
Boże Narodzenie odnajdujemy również w dziełach, które funkcjonalnie ściśle wiążą się ze sprawowaniem liturgii, np.: w haftowanej nicią złotą i jedwabną dekoracji kolumny ornatu, wiązanego tradycją z osobą św. Jadwigi Śląskiej, powstałego jednak zapewne ok. połowy XIII stulecia dla klasztoru cystersów w śląskim Henrykowie (dziś: Wrocław, Muzeum Archidiecezjalne); czy na trybowanej plakiecie zdobiącej stopę i czarę srebrnego, złoconego kielicha, ufundowanego ok. 1362 roku przez króla Kazimierza Wielkiego dla kościoła w małopolskiej Stopnicy (dziś: Kielce, skarbiec katedry). Z innym sakramentem - chrztu, związane jest przedstawienie Narodzenia dekorujące czarę odlanej z brązu w końcu XIII wieku chrzcielnicy w kościele parafialnym (dziś: katedralnym) śś. Piotra i Pawła w Legnicy. Na każdej z tych scen Maria wyciąga ku Dzieciątku ramiona, chcąc je zapewne objąć.
Tę ideę matczynej czułości w dojrzałej już formie odnajdujemy na kilku przedstawieniach gotyckich z XIV wieku. Szczególnie urokliwa jest malowana temperą na drewnie kwatera niewielkiego, czteroczłonowego ołtarzyka (tetraptyku), powstałego na Śląsku w 3. ćwierci XIV wieku i pochodzącego z klasztoru klarysek we Wrocławiu (Warszawa, Muzeum Narodowe). Maria wyjęła tu synka ze żłobu i tuli nagiego w swych ramionach, on zaś odwzajemnia się, dotykając rączką twarzy matki. Oczywiście Chrystus wyraża tym gestem dziecięcą potrzebę kontaktu, ale także miłosną czułość, zapowiadającą mistyczne zaślubiny Zbawcy z Eklezją (Kościołem), utożsamioną tu z Marią. Świadkiem tej czułości jest wsparty na lasce wędrowca Józef. Jego głowę nakrywa stożkowaty kapelusz (pileus cornutus), którym w tym czasie charakteryzowano Żydów. Nad Józefem widoczny jest wół - tutaj symbol judaizmu, nad Marią z Chrystusem zaś osioł - symbol pogan. Zgodnie pożywiają się one ze żłobu, ukazanego tu jako rzeczywiste wyposażenie stajenki. Jeszcze raz więc podkreślony został eucharystyczny wymiar Wcielenia Chrystusa i zbawcza moc ofiary mszalnej, o czym przypomina ukazana nad Bożym Narodzeniem scena Zmartwychwstania.
Wrocławski ołtarzyk służył niewątpliwie pobożności prywatnej i zapewne z indywidualnym stosunkiem do wiary wiąże się także niezwykłe rzeźbiarskie przedstawienie Bożego Narodzenia pochodzące z kościoła śś. Piotra i Pawła na Helu (Gdańsk, Muzeum Narodowe). Ta wykonana w drewnie orzechowym około połowy XIV wieku i niewątpliwie sprowadzona z Kolonii figura ukazuje jedynie postać Marii i Dzieciątka. Matka, półleżąc, podtrzymuje siedzącego na jej łonie Synka, podkreślając swą z nim bliskość, a zarazem prezentując go odbiorcy jako "owoc swego żywota". Takie samodzielne ujęcie Bożego Narodzenia jest bardzo rzadkie i związane ze specyfiką indywidualizującej się pobożności późnego średniowiecza. W tym przypadku było zapewne skierowane do kobiet brzemiennych, matek nowonarodzonych oraz akuszerek.
Przedstawienia Narodzenia z Marią ukazaną w pozie położnicy odnajdujemy w nader licznych przedstawieniach późnośredniowiecznych - zwłaszcza w malarstwie miniaturowym i ściennym. Utrzymało się ono w takim kształcie na ziemiach dzisiejszej Polski aż do początku XV stulecia, nim wyparła je nowa formuła. Zasadniczej zmianie uległa w niej poza Marii. Nie spoczywa już ona w łożu, lecz klęczy zatopiona w modlitwie, adorując znajdujące się przed nią Dzieciątko. Ta zmiana pozy, wydawałoby się - jedynie o kompozycyjnym znaczeniu, ma głęboką treść symboliczną. Wyraża wiarę w cudowność Narodzin Chrystusa i nienaruszoną dziewiczość Marii - nie tylko w momencie poczęcia przyszłego Zbawcy. Ta nowa wizja betlejemskich Narodzin powstała w tekstach mistyków: franciszkanina zwanego Pseudo-Bonawenturą, czynnego ok. 1300 roku - w jego "Medytacjach o Życiu Jezusa Chrystusa", oraz św. Brygidy Szwedzkiej (zm. 1373) - w jej "Objawieniach".
Nowa formuła Bożego Narodzenia zaczęła się upowszechniać w 2. połowie XIV wieku i dość wcześnie znalazła swe odbicie w sztuce na terytorium dzisiejszej Polski. Jednym z najwcześniejszych a zarazem najpiękniejszych przykładów jest malowana temperą na drewnie kwatera skrzydła poliptyku zwanego Ołtarzem Grudziądzkim (Warszawa, Muzeum Narodowe). Pochodzi on z kaplicy zamku Zakonu Krzyżackiego w Grudziądzu (nad Wisłą) i powstał ok. 1390-1400 w pruskim państwie zakonnym, choć jego twórcami byli zapewne malarze przybyli z Czech. W kompozycji kwatery, lśniącej intensywnymi kolorami na złotym tle, ukazano dziewczęcą Marię w momencie, gdy klęcząc adoruje swego nowonarodzonego Synka. Mały Chrystus zdaje się nie tyle leżeć na kamienistym gruncie, co raczej nad nim unosić, otoczony migdałowatego kształtu wieńcem z promieni. Scena ta ilustruje wizje mistyków, sięgające jeszcze treści apokryfów mówiących o nadziemskim blasku bijącym od niemowlęcia i podkreślających cudowność bezbolesnych narodzin Chrystusa. Równocześnie gloria z promieni, przypominając kształtem świetlistą mandorlę otaczającą Tron Boga w Wizji Ezechiela i Apokalipsie św. Jana, zdaje się podkreślać dogmatyczną prawdę, iż Zbawca przybierając ciało nie przestał być wszechwładnym Bogiem. Grudziądzkie wyobrażenie Narodzin rozgrywa się w scenerii stajenki. Wspominają o niej apokryfy, mówiąc, że po kilku dniach pobytu w Grocie święta rodzina przeniosła swe skromne bytowanie do "szopki".
Ta nowa formuła Bożego Narodzenia (zwana też Adoracją Dzieciątka) szybko wyparła starszą i odnajdujemy ją w licznych przykładach późnośredniowiecznej sztuki w Polsce. Znamienne jest dla nich ograniczanie liczby motywów. Często brak w nich osoby Józefa, jak na grawerowanej i złoconej srebrnej blasze, którą przyozdobiono zapewne z polecenia króla Władysława Jagiełły (zm. 1434), odnowiony po świętokradczym napadzie w 1430 roku obraz Matki Boskiej w klasztorze paulinów na Jasnej Górze w Częstochowie. Brak postaci Józefa także na malowanej temperą na drewnie kwaterze skrzydła ołtarza mariackiego z kościoła parafialnego w małopolskiej Ptaszkowej (dziś: Tarnów, Muzeum Diecezjalne), powstałego zapewne w Krakowie ok. 1440 roku. Ta skrócona formuła szczególnie często wykorzystywana była do dekoracji ksiąg liturgicznych. Zdobi tam wnętrza, z natury o niewielkiej powierzchni, inicjałów rozpoczynających formularze liturgii święta Bożego Narodzenia, np. w rękopisie tzw. Mszału Jasnogórskiego, powstałym zapewne w Krakowie w latach ok. 1505-1510 z fundacji króla Jana Olbrachta dla jasnogórskich paulinów (Częstochowa, Biblioteka klasztoru paulinów na Jasnej Górze, Mszał nr 19).
Znajdujemy w Polsce jednak też liczne przedstawienia Bożego Narodzenia o rozbudowanej kompozycji i wzbogaconej symbolicznej treści. Nader często dzieje się tak poprzez kontekst innych przedstawień, które otaczają Narodzenie. Zupełnie wyjątkowe miejsce w sztuce polskiej i arcyrzadkie w europejskiej ma reliefowe przedstawienie zdobiące zaplecek stall chórowych powstałych w latach 3. ćwierci XV wieku dla kościoła cystersów (dziś katedry) w pomorskim Pelplinie. Ujęte w kwadrat Narodzenie wpisane zostało w rąb, nałożony na kolejny kwadrat. W ośmiu powstałych w ten sposób trójkątnych polach ukazano wyobrażenia, które teologia i tradycja chrześcijańska odnosiły do Marii i Chrystusa. Starotestamentalne sceny ukazujące: Mojżesza przed Krzewem Gorejącym, Aarona przed rozkwitłą na ołtarzu różdżką, Gedeona przed runem oraz Ezechiela przed zamkniętą bramą, uważano za figury Dziewiczego Poczęcia i Macierzyństwa Marii. Podobnie też zaczerpnięte z bestiariuszy wyobrażenie kobiety z jednorożcem spoczywającym na jej łonie - "złowionym" przez dziewicę. Z tych samych alegoryzowanych katalogów fauny wywodzą się przedstawienia odnoszone do Chrystusa - jego Ofiary i Zmartwychwstania: pelikan karmiący młode krwią ze swej piersi, spalający się ku nowym narodzinom feniks oraz lew ożywiający oddechem po trzech dniach martwonarodzone młode. Te wyszukane treści wywodzą się z uczonych traktatów i skierowane były przede wszystkim dla biegłych w spekulacjach teologicznych członków mniszej społeczności.
Natomiast łatwiejsze do zrozumienia dla nieoczytanych w tekstach teologicznych było zestawienie Narodzenia z Ukrzyżowaniem Chrystusa, jakie odnajdujemy w malowanej olejno części środkowej ołtarzyka (zapewne tryptyku), autorstwa Fra Diamante (1430-po 1492), przedstawiciela wczesnego renesansu florenckiego (Warszawa, Muzeum Narodowe). Obie sceny (Narodzenie zajmuje większą tablicę dolną, mniejsze Ukrzyżowanie widnieje w trójkątnym jej zwieńczeniu) stanowią swoistą ideową klamrę spinającą zbawczą misję Chrystusa - jej początek i koniec. O przyszłej Pasji i śmierci nowonarodzonego Chrystusa mówi także swobodnie namalowany pejzaż w tle sceny Narodzenia: przypomina on skalistą Golgotę.
W przedstawieniach Narodzenia odnaleźć można więcej takich drobnych, ale symbolicznie wymownych motywów. Częstokroć Józef dzierży zapaloną świecę, niekiedy ujętą osłoną lampy. Pierwsze rozwiązanie odnajdujemy m.in. na malowanej na drewnie kwaterze retabulum z kaplicy Bractwa Kapłańskiego w kościele Mariackim w Gdańsku (Warszawa, Muzeum Narodowe), powstałego między 1473 a 1478 rokiem, drugie zaś np. na malowanej kwaterze skrzydła poliptyku - nastawy ołtarza głównego kościoła parafialnego w podkrakowskich Książnicach Wielkich, być może dzieła Mistrza Michała "de Dzialdowa" z ok. 1491 roku. Motyw zapalonej świecy mówi nie tylko o nocnej okoliczności Narodzin, lecz także o ich znaczeniu: blask bijący od Dzieciątka - Światłości Świata - unicestwia nikłe światło doczesne.
Wymowny jest także motyw zrujnowanej murowanej budowli, niekiedy połączonej z drewnianą strukturą stajenki, która stanowi tło Narodzenia, np. na rzeźbionej kwaterze zdobiącej awers lewego skrzydła Ołtarza Mariackiego, poliptyku wykonanego przez Wita Stwosza w latach 1477-1489 jako nastawa ołtarza głównego kościoła Mariackiego w Krakowie. Wedle jednej z tradycji Chrystus przyszedł na świat w ruinach betlejemskiego pałacu Dawida, tym samym podkreślając swe zakorzenienie w królewskim rodzie Izraela. Równocześnie ruina ta może być symbolem Starego Przymierza - Czasów Prawa, które zastąpione zostaje przez Nowe Przymierze - Czas Wiary i Łaski. Rozpoczyna je właśnie Wcielenie Chrystusa, który jest "kamieniem węgielnym" nowej budowli - Kościoła.
Bardzo często w późnośredniowiecznych przedstawieniach Bożego Narodzenia pojawiają się pasterze, którym zgodnie z ewangelicznym przekazem anioł zwiastuje dobrą nowinę (niekiedy Zwiastowanie Pasterzom stawało się odrębnym przedstawieniem, jak na miniaturze wspomnianego już "Psalterium nocturnum"). Ich niewielkie postacie widnieją w krajobrazowej dali stanowiącej tło dla Narodzin, np. na malowanej kwaterze Ołtarza Dominikańskiego – poliptyku z ok. 1465 roku, dawnego ołtarza głównego kościoła (dominikanów) Trójcy Świętej w Krakowie (dziś: Kraków, klasztor dominikanów). Niekiedy pasterze pojawiają się w stajence oddając hołd Dzieciątku, zazwyczaj pełni pokory ukazani za ogrodzeniem. Tak wyobrażonych widzimy ich m.in. na wspomnianej już kwaterze krakowskiego Ołtarza Mariackiego.
Jak się wydaje, to właśnie hołd złożony nowonarodzonemu przez plebejuszy zdominował nowożytne przedstawienia Bożego Narodzenia. W sztuce polskiej bodaj najpiękniejszym i niezwykle lirycznym przykładem jest malowany olejno na desce obraz Hermana Hana (1574-1627), malarza pochodzącego z Nysy Śląskiej, ale związanego z Pomorzem Gdańskim. "Pokłon pasterzy" noszący datę 1618, znajduje się w predelli Ołtarza Wniebowzięcia Marii we wspomnianym kościele w Pelplinie. Kompozycja, jeszcze na wzór średniowieczny, obejmuje w przestrzenną jedność symultanicznie dziejące się zdarzenia: widoczne z prawej Zwiastowanie Pasterzom, następnie - ku lewej - ich podążanie do betlejemskiej stajenki, wreszcie właściwy hołd Dzieciątku (składanemu przez Madonnę do żłobu) w asyście muzykujących i śpiewających aniołów. Całość dzieje się w mroku nocy rozświetlanym jednak po mistrzowsku aż siedmioma źródłami światła, z których najjaśniejsze - nadprzyrodzone - bije z postaci Chrystusa.
Wśród dzieł obcego pochodzenia w zbiorach polskich zwraca uwagę płótno malarza z Sewilli, czynnego jednak głównie w Madrycie José Antolineza (1639-1676). Obraz ten (Poznań, Muzeum Narodowe), zakupiony w 1852 roku w Madrycie przez znanego kolekcjonera sztuki hr. Atanazego Raczyńskiego, umieszcza "Pokłon pasterzy" w zimowej scenerii, czyniąc z Dzieciątka jaśniejące na pieluszce centrum kompozycji.
Temat Bożego Narodzenia rzadko pojawiał się w sztuce nowszych czasów, zepchnięty na margines twórczości nieprofesjonalnej. Jednak właśnie czerpiąc ze skarbca wyobraźni ludowej, świetne kreacje tematu stworzyli polscy artyści z nurtu sztuki nowoczesnej okresu dwudziestolecia międzywojennego. Kilkakrotnie adorującą Dzieciątko Madonnę malował - na wzór ludowych obrazów na szkle - poznański artysta Władysław Roguski (1890-1940). Z kolei malarz związany głównie z Paryżem, Tadeusz Makowski (1882-1932) zaprojektował ilustracje, nawiązujące do bożonarodzeniowych drzeworytów jarmarcznych, do wydanych w 1925 roku "Pastorałek" swego kolegi, malarza jak i poety, Tytusa Czyżewskiego (1880-1945).
Jednak najświetniejsze jest dzieło rzeźbiarza, związanego najpierw z Krakowem, następnie z Warszawą, Jana Szczepkowskiego (1878-1964) - Kapliczka Bożego Narodzenia przygotowana do Pawilonu Polskiego na Międzynarodowej Wystawie Sztuki Dekoracyjnej w Paryżu w 1925 roku. Ukazuje ona tronującą Madonnę z Dzieciątkiem adorowaną przez śpiewające i muzykujące anioły chwilę po Narodzinach, o czym mówi napis: "A SŁOWO CIAŁEM SIĘ STAŁO I MIESZKAŁO MIĘDZY NAMI". Artyście udało się w tym dziele w genialny sposób połączyć charakterystyczne dla sztuki ludowej tworzywo - surowe i grubo ciosane sosnowe drewno, oraz styl - uproszczenia form, z nowoczesną ich geometryzacją oraz estetyczną rytmizacją. Kapliczka Szczepkowskiego stała się synonimem specyfiki polskiego art déco. Nagrodzona złotym medalem, zakupiona została przez rząd Francji i zdobi dziś ołtarz w polskim kościele w północnofrancuskim Dourges. Artysta sporządził jednak replikę dzieła, która znalazła swe miejsce w zbiorach warszawskiego Muzeum Narodowego.
Autor: Paweł Freus, grudzień 2010