Alicja Biała, „Raw Earth, Rare Earth” w Berntson Bhattacharjee Gallery w Londynie
Na wystawie Raw Earth, Rare Earth, w swojej wersji alegorycznego kalendarza, Alicja Biała ukazuje rośliny jako aktywnych aktorów ekosystemu, zdolnych do odnawiania i wspierania naturalnej równowagi, zachwianej wpływem człowieka. Rezygnując z antropocentrycznej perspektywy, twórczyni proponuje refleksję nad współistnieniem i odpowiedzialnością człowieka wobec ekosystemu, którego nie jest centrum, lecz częścią.
Mimo że londyńska wystawa Alicji Białej jest zamknięta w tradycyjnym białym sześcianie galerii, artystka nie odcina się od swych korzeni. Jak można by się spodziewać po twórczyni wyczulonej na lokalny kontekst i akcentującej związek łączący dzieło z miejscem jego ekspozycji, nawet w sterylnej przestrzeni galerii sztuki współczesnej udaje jej się stworzyć coś na kształt… ogrodu. W przypadku Białej nie jest to szczególnie zaskakujące – artystka znana jest już bowiem ze swoich prac opowiadających o środowisku i wpływie człowieka na naturalne otoczenie. Tutaj imponuje jednak bardzo udanym połączeniem spójności i rozmachu, wielością nawiązań i możliwych ścieżek interpretacji, jak i minimalistyczną elegancją poszczególnych prac.
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
Wystawa położona jest na dwóch piętrach galerii – na parterze i w piwnicy. W tym pierwszym miejscu, które otwiera pokaz, zobaczyć możemy cykl dwunastu dużych mosiężnych paneli i kilka mniejszych, przedstawiających niemal abstrakcyjne motywy roślinne. Duże panele, odpowiadające dwunastu miesiącom, tworzą coś w rodzaju renesansowego kalendarza z ilustracyjnymi alegoriami odnoszącymi się do poszczególnych pór roku. Symboliczne rysunki są tutaj oddane wypolerowanymi plamami szlachetnego złota, kontrastującego z głębokim, ziemskim brązem mosiądzu. Figuratywne fragmenty poprzez swoją gładką powierzchnię stają się też niemal zwierciadłami – odbijają nie tylko publiczność, lecz także wpadające do galerii światło słoneczne, którego refleksy grają później w całej przestrzeni wystawy. W ten sposób artystka tworzy pracę zarówno do oglądania, jak i, szerzej, do całościowego odczuwania – zwłaszcza kiedy zdarzy się, że roślinne motywy z płyt zaczną igrać na sobie nawzajem w lustrzanych kaskadach.
Symbolicznych rysunków, chwytających to, co najbardziej charakterystyczne dla danego czasu, Biała nie ujmuje jednak w dosłowny sposób. Inaczej niż w renesansowych przedstawieniach, nie będziemy mieć tutaj typowych dla danego miesiąca prac, sposobów spędzania czasu czy wyświechtanych już motywów ikonograficznych w postaci sierpa czy kosza pełnego zbiorów. Artystka nie wywyższa bowiem roślinności jako całości; nie jest też zainteresowana afirmacją ogólnych pojęć, jak witalna potencja sił natury czy pierwiastek ziemski. Przeciwnie – jej uwagę przykuwają konkretne rośliny o bardzo szczególnych cechach: tzw. hiperakumulatory, czyli rośliny wzrastające nawet na glebach zanieczyszczonych metalami ciężkimi, które w cyklu swojego życia oczyszczają okoliczną wodę i ziemię, pochłaniając substancje toksyczne dla innych organizmów.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Wystawa „Raw Earth, Rare Earth” Alicji Białej w Londynie, fot. Kuba Celej / IAM
Obrazek
013_alicja_biala_raw_eaarth_rare_earth.jpg
Proponowana przez artystkę narracja ciekawie przesuwa akcenty wobec tego, jak wygląda sztuka czy debata publiczna towarzysząca kwestiom ekologii. U Białej oczywiście przejawia się świadomość katastrofy – uproszczone rysunki postaci kobiecych czy precyzyjnie wyrysowane, secesyjnie wygięte na wietrze trawy wyrażają przecież niezwykłą kruchość czy podatność na zranienie delikatnego porządku natury. Jednocześnie, z majestatycznych paneli bije też przekonanie o wpisanej w przyrodę umiejętności utrzymania wewnętrznej homeostazy. Człowiek, owszem, zanieczyszcza glebę, rzeki i oceany, odpowiada za bezprecedensowe naruszenie ekologicznej równowagi, lecz natura, tak jak ją widzi Biała, nie jest bynajmniej bezbronną, pasywną ofiarą, lecz pełnoprawnym aktorem, wynajdującym sposoby na poradzenie sobie w momentach kryzysu. To, co w geście artystki wydaje się najcenniejsze, to uwidocznienie tych w końcu oczywistych, dziejących się na co dzień, a ignorowanych przez ludzkie podmioty procesów.
W tym sensie wystawa Białej jest być może jedną z najciekawszych propozycji sztuki wykraczającej poza antropocentryczną perspektywę ostatnich lat. Zajmuje ją bowiem możliwość stworzenia reprezentacji tego, co przez lata nie było uznane za godny czy samodzielny temat sztuki. Jeśli natura wysuwała się na plan pierwszy, to tylko jako natura „martwa”, unieruchomiona w wyestetyzowanej, wystudiowanej formie i konwencji. Nawet pejzaże, choć miewały realistyczne ambicje ukazania krajobrazu przyrody, przede wszystkim pełniły przecież funkcję ilustracyjną. Wzburzone morza czy mroczne bory ukazywały ludzkie niepokoje, zaś gładka tafla wody i sielskie łąki komunikowały spokój, zadowolenie i poczucie harmonii, ale odczuwane przecież nie przez samą naturę, a przez człowieka ów pejzaż odbierającego.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Wystawa „Raw Earth, Rare Earth” Alicji Białej w Londynie, fot. Kuba Celej / IAM
Obrazek
006_alicja_biala_raw_eaarth_rare_earth.jpg
Mimo że artystka prezentuje ludzi – nie tylko w kalendarzu, lecz także na osobnych płytach, na których zobaczyć można zarysy ludzkich sylwetek splecionych jakby w miłosnym uścisku albo szczegółowe przedstawienie ludzkich dłoni – zostają oni, wbrew tradycji historii sztuki, sprowadzeni do roli tła. To rośliny i procesy, jakie wyzwalają w swoich ekosystemach, są tu właściwym tematem portretu. Uderza zresztą, że postać człowieka jest u Białej za każdym razem potraktowana pretekstowo, szkicowo – inaczej niż dużo precyzyjniej oddane rośliny, z ich liśćmi, łodygami i korzeniami. Choćby w planszy przedstawiającej magmę ludzkich ciał, zasygnalizowaną tylko konturem uniemożliwiającym rozpoznanie, na co właściwie patrzymy. Albo w przywołanych dłoniach, które niczym na roboczym szkicu nakładają się na siebie, rozwidlają, przenikają. To, co wydawałoby się jedną dłonią, produkuje za dużo palców – z kolei rysunek tych ostatnich czasem gwałtownie się kończy albo stopniowo zanika w tle. Tam, gdzie ciało ludzkie okazuje się niefunkcjonalne – albo przynajmniej niefunkcjonalne w perspektywie tradycyjnych oczekiwań wobec tego, jak powinno się ono zachowywać i działać – swoją zadziwiającą sprawność (i sprawczość) pokazują rośliny. Delikatna równowaga natury została zachowana.
Format wyświetlania obrazka
standardowy (864px desktop)
Wystawa „Raw Earth, Rare Earth” Alicji Białej w Londynie, fot. Kuba Celej / IAM
Obrazek
032_alicja_biala_raw_eaarth_rare_earth.jpg
Ciekawy kontrast wobec świetlistej przejrzystości tego poziomu wystawy stanowi kontynuacja pokazu w piwnicy – pomieszczeniu z nisko zawieszonym stropem z charakterystycznym rytmem betonowych belkowań, surową wylewką na podłodze i pomalowanymi na biało cegłami na ścianach. W tej przestrzeni Biała pokazuje kilka zaledwie prac, ale najważniejszą jest zwisający z sufitu na łańcuchu żyrandol – ceramiczna rzeźba o organicznych kształtach, przypominających trochę rozrastające się kłącza, na końcu których otwierają się spektakularne kwiaty ze świecącymi w półmroku pręcikami i szyjkami. To kolejna praca artystki z serii Pająki – już w 2022 roku pokazywała pierwsze obiekty z cyklu, nawiązujące do tradycyjnych dekoracji ludowych tworzonych głównie przez kobiety. Tutaj jednak organiczny obiekt nabiera szczególnego znaczenia. W kontekście kalendarza z pierwszego poziomu wystawy, podziemny Pająk wzmacnia wymowę całego pokazu, dokumentującego w końcu to, co niedostrzegalne dla antropocentrycznie wyostrzonego oka. Zejście do piwnicy oznacza tutaj dostrzeżenie nieskończonych, wiecznych procesów ziemskiej przemiany materii i aktorów biorących w tych procesach udział. Znaczące, że ceramicznej rzeźbie towarzyszą na dole płytki z przedstawieniami rozrastających się bulw, wypuszczających nowe narośla i kłącza. Uchwycenie tego banalnego, dobrze znanego z życia codziennego momentu unaocznia wpisaną w rośliny witalność, skłonność do spontanicznego konstruowania nowych form życia i poszukiwania połączeń z glebą i innymi roślinami. Czy to tak odmienne od gestu artystycznego? Od swobodnego poszukiwania nowych form wyrazu?
Styl wyświetlania galerii
wyświetl slajdy
Nie będzie zbyt wielką przesadą stwierdzić, że londyńska wystawa Alicji Białej jest nieantropocentryczną odpowiedzią na Przeczarowując świat Małgorzaty Mirgi-Tas – słynny projekt pokazywany w 2022 roku w polskim pawilonie na Biennale w Wenecji. Romska artystka, odwołując się do słynnych fresków z pałacu Schifanoia we włoskiej Ferrarze, również konstruowała swoją wersję renesansowego kalendarza, w którym astrologia i obserwacja natury mieszały się z życiem codziennym romskiej społeczności. O ile Mirga-Tas tworzyła reprezentację grupy funkcjonującej dotychczas na marginesach kulturowej widzialności, o tyle Biała dostrzega podmiotowość nieludzkich aktorów, wykonujących istotną, a niewidzialną pracę utrzymania naturalnej harmonii. Jej prace przesuwają punkt ciężkości z człowieka na świat przyrody, ukazując sieć zależności, w której każdy element — roślina, minerał, gleba — posiada własną sprawczość i znaczenie. Zadaje przy tym interesujące i nieoczywiste pytanie o odpowiedzialność człowieka za utrzymanie tego ekosystemu – przy zastrzeżeniu, że ludzka obecność nie wyznacza już centrum całego układu, lecz jest tylko jedną z jego wielu części.
Alicja Biała
Raw Earth, Rare Earth
Berntson Bhattacharjee Gallery, Londyn, 18.09–25.10.2025
Wydarzenie jest częścią UK/Poland Season 2025 organizowanego przez British Council, Instytut Adama Mickiewicza i Instytut Kultury Polskiej w Londynie, finansowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Polsce.