Wisława to drugie imię Szymborskiej. Na pierwsze miała Maria, w zdrobnieniu (od Marychna) Ichna. Talent poetycki Ichny ujawnił się w latach dziecięcych, kiedy to za wierszyk, koniecznie zabawny, ojciec obdarowywał ją drobną monetę. Ojciec, Wincenty Szymborski pracował jako zarządca dóbr hrabiego Władysława Zamoyskiego, początkowo w Zakopanem, gdzie leczył płuca. Kolejna choroba, tym razem serca, zmusiła go do opuszczenia gór. Wraz z żoną, Anną Marią z domu Rottermund i córką Nawoją przeniósł się do Kórnika, gdzie przyszła na świat jego druga córka, Wisława. Po śmierci hrabiego w 1924 r., Szymborscy przenieśli się do Torunia, a pięć lat później do Krakowa. Z podwawelskim grodem poetka związała resztę swojego życia. Zmarła 1 lutego 2012 roku.
Mistrzyni
Napisała około 350 wierszy, w 1996 r. otrzymała literacką Nagrodę Nobla. Jak podkreślają znawcy literatury, była mistrzynią słowa i subtelnego humoru. Czesław Miłosz mówił, że w poezji przemawiała
"chowając swoje prywatne sprawy dla siebie, poruszając się w pewnej od nas odległości, ale zarazem odwołując się do tego, co każdy zna z własnego życia".
Była poetką, tłumaczką, eseistką, członkiem założycielem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, członkiem PAU, PEN Clubu oraz Amerykańskiej Akademii Sztuki i Literatury. W Stanach Zjednoczonych, gdzie tomiki poetyckie sprzedają się na ogół w nakładach dwutysięcznych, pierwszy po Noblu wybór "View with a Grain of Sand" w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka i Clare Cavanagh osiągnął nakład 120 tysięcy egzemplarzy. W Niemczech biły rekordy 60-tysięczne wydania w przekładzie Karla Dedeciusa, podobnie jak i w Szwecji kilkanastotysięczne w tłumaczeniu Andersa Bodegårda.

Wisława Szymborska, Kraków, 1980, fot. Wojciech Plewiński / Forum
"Moje wiersze nie są do tańczenia"
Jak ognia unikała publicznych wystąpień i oficjalnych uroczystości, nie lubiła udzielać wywiadów. Jesienią 2000 r. w Wilnie, podczas "spotkania noblistów": Szymborskiej, Miłosza, Güntera Grassa, a także Tomasa Venclovy, polską poetkę czekała niespodzianka - aktorka Teatru na Małej Pohulance przygotowała monodram według jej wierszy. W przekładzie na język litewski. Jerzy Illg wspomina w swojej książce reakcję noblistki:
"- Moje wiersze nie są do grania, do śpiewania ani do tańczenia. Moje wiersze są do czytania i do myślenia! - W pewnym momencie przeraziła się: - Rany boskie, przecież ja będę musiała potem pójść do garderoby, podziękować jej i coś powiedzieć! - […] Zapytałem później Wisławę: - I co powiedziałaś tej aktorce? - Że nie miałam pojęcia, iż z moich wierszy można zrobić coś takiego".
Niezwykły film przygotowali dla Szymborskiej mieszkańcy Norymbergi dwa lata temu. Recytują w nim – po polsku – jej wiersz "Urodziny":
Źródło: Culture.pl, PAP, oprac. JHP, 2.07.2013